Logo Artemidy
Miejsce Schadzek
#76
Zachichotał lekko, gdy Kasztan odpowiedział na jego komplement. Burek liczył może na lekkie speszenie? Rzecznego kocura, ale ta reakcja była równie dobra i ciekawa - Oh od razu uprzedzę, że wiele mięśni to nie mam, więc nie zawiedź się - dorzucił jeszcze żartobliwie. Ah nie wiedział czemu, ale nabieranie ich szło kocurowi wyjątkowo źle... Może powinien zmienić na imię Patyk, hm.
- Uuu, gratulacje. I od razu ucznia też dostałeś... Mój trening też dobiega końca, ale do ceremonii pewnie daleko, więc trochę pobędę terminatorem. Ale nie mogę się doczekać aż w końcu wyjdę z tej rangi - podzielił się również skrawkiem jego życia. Co do pływania to nie wątpił, że Kasztan da radę go nauczyć, może będzie ciężej niż nauka rzeczniaka z krwii i kości, ale nie może być to aż tak trudne? - Mm, spokojnie też bym się dziwnie czuł dostając od razu terminatora. Nie wątpię w swoje umiejętności, ale szkolenie kogoś... To nie dla mnie. Plus wolę przeznaczyć mój czas na co innego, jak polowanie, patrole, czy właśnie spędzanie miło czasu - dodał jeszcze rzucając szerszym uśmieszkiem w stronę czekoladowego.
A skoro powiedział, że mogą od razu iść to Listek podszedł do wody i zamoczył w niej łapkę. Nie była tak ciepła jak się spodziewał, ale raczej da radę. Najwyżej ma obok siebie puchatego olbrzyma, który może się zgodzi pomóc biednemu cieniasowi się przytulić i ogrzać. Gdy tylko skończył sprawdzać temperaturę wody, wrócił wzrokiem do czekoladowego. - To mów jak się to robi mistrzu
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
– Zostaniesz Dryfującym Liściem, jak zgaduję? – uśmiechnął się otrzymując gratulacje. – Ładne imię. Ja nie do końca czułem się gotowy na zostanie wojownikiem, a co dopiero na terminatora...i się zupełnie tego nie spodziewałem. Że takiego dostanę. Na własnej ceremonii. Ale może będzie w porządku, dobrze dogadujemy się z Kroplą.
Taką miał nadzieję. Ogromną. I że Miodowa Łapa nie stanie się jednym z dość licznych ostatnio ciał pod Mroźną Skałą przez jego własne niedopatrzenie.
Poszedł za Listkiem w stronę rzeki, samemu od razu pakując się do wody, kiedy tamten moczył w niej łapę. Nie miał na co czekać, i tak był już mokry od stóp do głów, więc zmiany temperatury nie odczuł szczególnie boleśnie. Stanął w takim punkcie, żeby być w stanie stabilnie ustać na łapach; jeśli będzie musiał wyławiać kolegę, to w takiej pozycji będzie zdecydowanie prościej.
– No dobra, to teoria jest taka. Generalnie...pływanie polega praktycznie na chodzeniu. Tylko że w wodzie, i bez ziemi pod łapami. Wykonujesz jak najdłuższe, spokojne ruchy łapami, tak, jakbyś po coś sięgał. Głowa do góry, żeby nie zachłysnąć się wodą, ogon na powierzchni, żebyś miał czym sterować – wytłumaczył kocurowi teorię po czym po prostu czekał, aż ten poczuje się gotowy i wejdzie za nim do wody. – Sęk w tym, żeby nie spanikować, bo jak panikujesz to lecisz pod wodę. W razie czego łap się mnie, najwyżej utoniemy oboje.
Zażartował, ale fakty były takie, że jego terminatorka miała sześć księżyców, kiedy nauczył ją pływać, a Listek był...nieco większych rozmiarów.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
- Mm, może. Chyba że podpadnę jeszcze bardziej przywódcy, to jeszcze mianuje mnie Dryfującym Paprochem, albo Zgniłym Liściem - dorzucił w żarcie, choć kto wie, może coś się wydarzy i Gwiazdka faktycznie wpadnie na taki pomysł! Albo jeszcze gorszy. - Dziękuję i nie martw się, na pewno sobie poradzisz. Więcej wiary w siebie, Kasztanku - dorzucił zaczepnie, poszerzając uśmiech na mordce. Coś za bardzo czekoladowy się martwił takimi pierdołami, niech się cieszy, że dostał fajnego terminatora, a nie!
Na chwilkę się zawiesił przyglądając się, jak czekoladowy prędko wchodzi do wody... Ale no fakt, przed chwilą przepłynął rzekę, więc woda nie była dla niego tak zimna. Tak więc Listek spróbował się również pospieszyć, uwagę skupiając na słowach przyjaciela, zamiast chłodnej wodzie. Zatrzymał się dopiero, gdy poczuł, że już ledwo dotyka łapami dna. - Chyba łapię... - dorzucił, powtarzając sobie wszystkie kroki po kolei. Oh nawet do głowy Listka wpadł plan, by trochę poudawać i zostać ocalonym przez rzeczniaka... Ale to może niech poczeka, bo jak się nie zamknie i skupi to serio wyląduje pod wodą i nie będzie tak śmiesznie.
Głowa wyciągnięta, ogon na powierzchni, oddychał spokojnie, głęboko. Oderwał się łapami od podłoża i oho!! Płynął! Woda przestała być zimna i jedynie co teraz Listek czuł to ekscytację przez zdobycie nowej umiejętności. Nawet nie czuł jakiegoś wielkiego dyskomfortu. No ale zanim zacznie swój durny plan postanowił zrobić coś jeszcze. Skręcił w stronę Kasztana i oczywiście całkowicie przypadkiem, lekko, jakby nie zdązył wychamować, stuknął swoim nosem o niego. - Sorki - dorzucił z uśmiechem.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
– A co, masz w planach znów podpadać? – nie miał pojęcia, na co takiego musiałby wpaść Listek, żeby przywódca mścił się na nim w taki sposób...a przynajmniej nie potrafił sobie wyobrazić tego u Łabędziej Gwiazdy. Może pod rządami Psa było inaczej. Kolejne słowa przyjaciela skwitował jedynie krzywym uśmiechem. Czy był co do tego tak samo przekonany? Niekoniecznie, ale przecież nie będzie się o to wykłócał.
Przyglądał się uważnie jak Listek wchodzi coraz głębiej do wody, w pamięci dalej mając lekką wpadkę podczas treningu Kropli - która nie była przecież wcale tragiczna w skutkach, ale zawsze lepiej, jeśli nie było jej w ogóle. Zwłaszcza, że terminatorka była rzeczniaczką, co może dawało jej jakąś przewagę genetyczną nad kotami spoza ich klanu...Albo i nie? Patrząc na Dryfującą Łapę, śmiał twierdzić, że mogło być wręcz przeciwnie. Uśmiechnął się do kocura i wpłynął na głębszą wodę za nim.
– No i płyniesz! Prawie jak rodzony rzeczniak, nie pozna... – urwał w połowie słowa zupełnie gubiąc wątek, kiedy nos burego kocura zderzył się z jego własnym. Tak niby przypadkiem, ale Kasztanowi jakoś ciężko było w to uwierzyć..? No bo faktycznie, ledwo co nauczył się pływać, a to praktyka czyni mistrza, ale ten wpłynął prosto na niego..! Z drugiej strony nie miał bladego pojęcia, jaki mógłby być tego cel, więc postanowił zupełnie nie zareagować. Ani słowem, jedynie postawą ciała lekko ukazując zmieszanie. – Ścigamy się na drugi brzeg? Może dam ci małe fory – rzucił po odchrząknięciu zamiast tego. Raczej byłby szybszy niż cienisty, ale kto wie, może jeszcze się zaskoczy...ale też na wygranej absolutnie mu nie zależało. Zresztą, co to za zwycięstwo, z kotem, którego ledwie co nauczyło się pływać.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
- Mam wrażenie, że samym życiem w jego klanie mu podpadnę - przyznał o dziwo pół żartem. Chciałby żartować w pełni, ale Gwiazdka był zdolny zrobić coś takiego. Choć był też zagadką dla burego. Ale zdecydowanie miał swoje upodobania. Niektórych lubił, innych nie trawił wyłącznie przez rodowód i inne pierdoły.
Nie wierzył do końca, że udało mu się to niemalże idealnie. Wymagało to jednak dość mocnego machania i manewrowania łapami, co dość zmęczyło wojownika. No i dużej szczypty szczęścia. Stanął tylnymi łapami na podłożu, a jedną z przednich oparł o rzeczniaka, tak by odetchnąć na sekundkę i nie odpłynąć wraz z prądem...
- Może mój ojciec pochodził z Rzeki, kto wie - podzielił się tajemnicą, bo oprócz imienia i tego, że jego ojciec był samotnikiem... Nic nie wiedział. Mógł pochodzić z klanów, z osiedla, a może i drugiego końca świata. No i po tym, jak Szyszka zaginął, nawet nie miał jak dopytać się o te szczegóły.
Wyścig? Uśmiech na pyszczku Listka się poszerzył, ale gdy spojrzał jak daleko jest drugi brzeg... Musiał się trochę wysilić by nie zbladł. Nie miał najlepszej kondycji na świecie ani wprawy w pływaniu, więc szybko się zmęczył, ale... - Jasne, tylko proszę wróć po mnie proszę jakbym tonął - to już dodał w całkowitym żarcie. Przepłynięcie na drugi brzeg będzie męczące, ale raczej wykonalne.
- Start! - rzucił nagle dając sobie chociaż chwilową przewagę. Odbił się od podłoża i łapą od Kasztana, by następnie zacząć wiosłować swoimi łapami jak najszybciej.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
– Jaki jest Psia Gwiazda? Jako władca, kot? Aż tak źle u niego jest? – czuł żartobliwy ton kolegi, ale jednak żarty musiały mieć jakieś podłoże, prawda? On nie żartowałby w taki sposób o Łabędziej Gwieździe, bo, no...takie żarty nie miałyby najzwyczajniej w świecie żadnego sensu.
– No słuchaj, nie zdziwilbym się – zaśmiał się delikatnie. No, może określenie go od razu Rzeczniakiem było lekko podkoloryzowane, ale! ani razu się nie podtopił, może i lekko zmachał, ale to przecież jego pierwszy raz. Nie uznał za stosowne dopytywanie się o ojca Listka, kiedy spotkali się ledwie dwukrotnie. Zresztą, o co miałby się dopytywać? Jeśli kocur chciałby się podzielić czymś więcej, to sam by to zrobił. Tak przynajmniej zakładał...bo nie dodał nic więcej w tym temacie.
...no i proszę, poczuł nagle pchnięcie przez Listka łapą i już był chwilę w plecy. Ruszył w kierunku drugiego brzegu chwilę po nim. Nie czuł presji, żeby wygrać, ale niewątpliwie zabawnie by było, gdyby przegrał z terminatorem Klanu Cienia, który styczność z pływaniem miał dopiero po raz pierwszy.

listek vs kasztan
Rolling 1d10+7: 9 +7 = 16
vs
Rolling 1d10+8: 5 +8 = 13
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
- Gburowaty i z kijem w tyłku. Oraz ma ego większe niż tereny czterech klanów. Potrafiłbym sobie wyobrazić gorszego przywódce klanu aleee na pewno mogłoby być lepiej - przyznał jak gdyby nigdy nic, bo narzekał bardzo często na niego, ale w sumie nie miał porównania... Nie wiedział czy inne klany miały gorzej czy lepiej. No może oprócz Rzeki, po rozmowie z Piołunem wydawało mu się, że jest tam lepiej niż w Cieniu.
Ruszył i hm... Wyścig nie był chyba najlepszym pomysłem. Przez parę pierwszych machnięć szło mu całkiem nieźle, ale gdy tylko raz zgubił rytm, zaczął się coraz bardziej plątać. Parę razy udało mu się wstrzymać oddech, gdy pysk znalazł się pod powierzchnią wody, ale też parę razy nawciągał się wody. Nie przestawał jednak i wiosłował dalej. Wiedział, że nie może zacząć panikować i tym szybciej dotrze do brzegu, tym szybciej będzie mógł się pozbyć wody.
No i dotarł, nie miał pojęcia czy wygrał, czy nie, bo miał zaciśnięte oczy przez wodę, która dostała się mu do oczu. Zanim jednak tym się zajął musiał parę razy porządnie odkaszlnąć oraz dmuchnąć nosem pozbywając się tego co naleciało mu do nosa i zatok. Żeby tego było mało oddychał ciężko, zmachany jak nigdy dotąd. Gdy już poczuł, że wykrztusił z siebie tyle ile może, otrzepał odruchowo futro i przetarł łapką oczy, nareszcie odzyskując wzrok. Okropne uczucie w gardle i nosie może nie było zabawne, ale wciąż zaśmiał się z tej całej sytuacji, padając po tym na plecy - Gwiezdni, myślałem, że łapy mi odpadną, tak szybko nimi machałem! - kaszlnął znowu i wziął większy wdech. - Oh nie złapałem kto był pierwszy... Wygrałem? - rzucił, oczywiście w żartach, bo nie ma mowy, żeby taki świeżak jak on wygrał z rzecznym wojownikiem... Nie?
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
– Ale jest po prostu sztywny czy, nie wiem, traktuje was źle? Niesprawiedliwie? – bo sama gburowatość nie musiała od razu świadczyć to tym, że ktoś był złym kotem...Sól na przykład częściej była w gorszym nastroju niż lepszym, a dłuższe rozmowy z nią na ogół przypominały mu stąpanie po bardzo cienkim lodzie, ale jednak nie robiła nic złego. No i kochał ją, bo była rodziną. – Mimo wszystko Łabędzia Gwiazda brzmi jak jego dokładne przeciwieństwo. Także! Jeśli któregoś dnia się dowiesz, że twój ojciec rzeczywiście był Rzeczniakiem, to zapraszamy.
Oczywiście zażartował, jeśli jednak Listek bardzo źle czuł się w Klanie Cienia, to chyba mógłby próbować. Nie wszyscy w Rzece urodzili się w Klanie, Poeta pełnił nawet funkcję medyka. Choć na tyle, na ile się orientował, ten chyba miał częściowo rzeczną krew...
No i ruszyli, choć czekoladowy wojownik znacznie spokojniej, niż jego bury przeciwnik. Patrząc na terminatora plączącego się w wodzie aż złapał go niepokój, postanowił więc wręcz siedzieć mu na ogonie, aż nie zbliżą się do brzegu, na wypadek gdyby musiał go asekurować...no i kiedy już się do niego zbliżali, okazało się, że Dryfująca Łapa płynął zbyt szybko, by Kasztan mógł go w tak krótkim czasie przegonić. A więc tak, oficjalnie przegrał z Cienistym w pływaniu.
– Nic ci nie jest? – zapytał, spoglądając na odkasłującego wodę kocura. Śmiech sugerował, że nie, ale nie zaszkodzi się upewnić...zwłaszcza, że Listka czekała jeszcze podróż z powrotem na drugą stronę, prędzej czy później. Sam otrzepał się z wody, uśmiechając się szeroko. – Otóż wygrałeś. Gratuluję, myślę, że jak się tym pochwalisz, to przyjmą cię do Rzeki bez słowa. Albo to mnie zdegradują z powrotem do terminatora.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
- Widać, że ma faworytów. Jedne koty traktuje sprawiedliwie, innym uprzykrza życie, bo tak. A. Hmm... Wyobrażałem sobie scenariusz, w którym bym pobył samotnikiem księżyc czy dwa i spróbował dołączyć nie przyznając się do klanowych korzeni. To też jakaś opcja, ale raczej dość głupia - dodał z lekkim rozbawieniem, przypominając sobie rozmowę z Piołunem. To już dwa koty, które mogłyby go rozpoznać i popsuć cały plan! Już nie mówiąc o spotkaniu jakiegoś cieniasa przy Czterech Dębach, albo potencjalnym zgromadzeniu... Lubił ryzyko, ale nie tak niepotrzebne i głupie.
Długie łapy na coś w końcu się przydały, ale czy poświęcenie i okropne zmęczenie, a jutro zakwasy było warte tej drobnej wygranej? Jeszcze jak. - Chyba nie. Ale się tak zmęczyłem, że chyba nie dam rady wstać. Będziesz musiał zanieść mnie na grzbiecie na granicę - przyznał, znów w żartach, o czym wskazywał poszerzony uśmiech na pyszczku burego. Ale serio, potrzebował teraz sekundy odpoczynku. Zaraz wstanie, jak odpocznie. - Ooo? Czemu by nie oba? Mógłbym zostać twoim mistrzem. A skoro wygrałem, jaka jest moja nagroda? - nie gadali o żadnej nagrodzie, aleee nikt mu nie zabronił się troszkę podroczyć!
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
– Rozumiem...nie wiem tylko, czy klany tak łatwo przyjmują samotników. Chociaż dołączył do nas wojownik z Klanu Gromu, ale to dlatego, że dorobił się kociąt z Rzeczniaczką – a poza nim jedyne koty o których wiedział, że nie urodziły się w Klanie Rzeki, to Poeta i Krokus. Obydwoje mieli natomiast jakąś-tam część rodziny wywodzącą się z Rzeki, co zapewne ułatwiło im sprawę. – Ale jeśli tak źle żyje ci się w Klanie Cienia...myślę, że warto spróbować? Mógłbym się za tobą wstawić. Że znamy się, jesteś porządny i w ogóle.
Nie wiedział co innego może zaproponować. Nie było to rozwiązanie idealne - o ile w ogóle jakiekolwiek - w najlepszym przypadku poprawiające sytuację samego Listka. A co z pozostałymi kotami nielubianymi przez Cienistego przywódcę? Wszyscy przecież nie mogli zmienić klanu.
Przygryzł delikatnie przednią łapę. Frustrowało go to, że chyba nic nie mógł zrobić.
– Nie chcę cię martwić, ale musisz jeszcze przepłynąć drugie tyle, żeby wrócić do siebie – uniósł brwi, uśmiechając się delikatnie do kocura.– Ale skoro już wymiękasz, to chyba mógłbym ponieść jaśnie pana... – dorzucił, równie żartobliwie co Listek. Choć kto to z nim wie, zaraz rzeczywiście skończy taszcząc go po terenach...
– Nagrodę? I co takiego byś chciał w ramach nagrody? – mruknął, wstając i podchodząc bliżej brzegu. Obrócił się w stronę Listka, przekrzywiając przy tym delikatnie głowę. – Jesteś głodny?
Mógłby mu złowić rybkę czy dwie, czemu nie. Niech spróbuje Rzecznego przysmaku.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Ah, znowu ten wojownik co dorobił się kociąt… Czyli serio jedynym wyjściem było rozkochanie w sobie jakiejś kotki? Jakoś średnio widziało się to Listkowi, hm. Ale całe szczęście Kasztan zaproponował swą pomoc, co słysząc uśmiech na mordce burego się poszerzył. Czyli ryzyko rozpoznania i zrujnowania planu zamieniło się w pomoc, jak miło. - Brzmi nieźle. Ale daj mi jeszcze trochę czasu, mam w klanie dwie siostry i jednego idiotę, za którymi bym tęsknił. - Czyli, hm, postanowione? Nie w jego obowiązku było zajęcie się resztą kotów. Nie byłby w stanie i nie chciał nawet spróbować naprawić Klan Cienia. Chciał po prostu żyć i cieszyć się życiem bez problemów, a próba zmienienia czegokolwiek kłóciła się z tym.
- Mmm, mam nadzieję, że to nie są puste słowa. Ale spokojnie, ciężki nie jestem! - kontynuował droczenie się. Przepłynie na luzie z powrotem tylko… Tylko niech Kasztan da mu chwilkę na odpoczynek.
- Hmmm nie wiem czy ryba mi posmakuje… Ale z chęcią skubnąłbym ciebie - zaryzykował rzucając jakimś tandetnym tekstem. Raz czy dwa widział jak ktoś je rybę… Wyglądała nieźle, ale zapach nie był jakoś zachęcający. Będzie musiał się przekonać, jeśli rzeczywiście plan dołączenia do Rzeki wejdzie w życie, ale to wyzwanie na inny dzień.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
– Pewnie. Mi się nigdzie nie spieszy – odparł, choć unosząc przy tym nieznacznie brwi. Nie do końca spodziewał się, że decyzja zostanie podjęta ot tak..? Chociaż ze słów kolegi wynikało, że nie był to pierwszy raz, kiedy o tym rozmyślał, a Kasztan nie zamierzał go przecież z tego powodu w ogóle oceniać. Po chwili uniósł brwi jeszcze wyżej, choć teraz bardziej ironizując. – To dobrze. Wiesz, nieczęsto miewam okazję nosić na własnych barkach wyrośniętych terminatorów.
Odsunął uszy do tyłu, słysząc, hm, dość tandetny tekścik ze strony Listka. Gdyby nie miał futra i stał przodem do terminatora, ten zdecydowanie mógłby zobaczyć poczerwieniałe poliki. Zaśmiał się nerwowo i w tej samej chwili pochylił się nad rzeką i włożył do niej łapę, czekając, aż jakaś rybka się jej chwyci. Poszło wręcz zaskakująco szybko i po chwili na brzegu leżała już niewielka wzdręga. Chwycił ją w zęby i upuścił pod łapy Dryfującej Łapie, choć omijając spojrzenie burego kocura.
– Ryba chyba musi ci wystarczyć. Wzdręga. Jak ci nie posmakuje to mogę za ciebie dokończyć – wymamrotał trochę niewyraźnie. Nie, żeby był zły czy coś, nic w tym rodzaju!! Ale był zupełnie...wytrącony, choć nie miał pojęcia dlaczego aż tak. A to taki durny tekst!!

/gniotek tm ale miałem ochote odpisac XD
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Wyrośniętych terminatorów? Czy to był jakiś pstryczek w nos burego? Bo chyba wspominał wcześniej, że nie może się doczekać swojego mianowania. Skubany, nie dość, że młodszy to jeszcze się przechwala, phi.
- Oho, a ja jeszcze nie miałem okazji, by prawdziwy wojownik niósł mnie na barkach - zażartował, tak podkreślając, że w przeciwieństwie do Kasztana to będzie jego pierwszy raz!
Uuu, czyli jednak jego tekst zadziałał. Nie był pewien, czy Kasztan się speszył, czy w środku go potężnie skręciło, aleee zadziałał. Listek parsknął i odwrócił się na brzuch, by następnie przyjrzeć się uważnie łowcy w akcji. W końcu miał okazję na nabycie kolejnej umiejętności! Łapa w wodzie i… Tyle? To cały sekret Rzeczniaków na łowienie ryb? Spodziewał się jakiejś większej taktyki, typu, hm, ruszanie patykiem czy po prostu szukania jakichś znaków, gdzie jest ryba. Położył głowę na łapach i chwilę przyglądał się kocurowi zaciekawiony, czy może jednak nie było za tym jakiegoś sekretu i… Nie. Po czasie rybka pojawiła się gdzieś pod taflą wody i czekoladowy wybił ją na brzeg. Burek podniósł głowę i uśmiechnął się szerzej.
- Zamawiałem co innego, ale niech będzie. Szkoda by było jej nie spróbować, gdy specjalnie dla mnie ją złowiłeś - rzucił, dalej jeszcze troszkę się drocząc. Powąchał rybę i oh, wyciągnięta prosto z wody nie miała aż takiego intensywnego zapachu. Śmiało wziął kęs i… Hm. Nie był pewien co myśleć. W smaku była na pewno… Inna niż wszystko, co dotąd jadł. Tekstura średnio go przekonała, szczególnie ości były wyjątkowo irytujące. Wolał kości małych gryzoni. Trochę podobna do żaby… Ale inna. Na pewno lepsza niż żaba, ale czy jadłby ją na co dzień… Ehhhh… - Jeśli w Rzece obowiązkiem jest jedzenie ryb to musiałbyś mi dać księżyc czy dwa na przyzwyczajenie się. Ale chyba rozumiem czym się tak zachwycacie - wyrzucił, gdy tylko przełknął i żeby nie było, wziął jeszcze jeden kęs. Bo serio wstyd wybrzydzać jak jakiś kociak w takiej sytuacji.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
  Wieść o tajemniczych śladach w okolicach Klanów mogło oznaczać niebezpieczeństwo. A kimże by była Róża, gdyby nie zaryzykowała trochę własnym życiem i zdrowiem w ramach obrony Gromu? Nawet, jeśli frustrowali ją każdego jednego dnia w sposób wybitny. Ale gdzieś z tyłu głowy chodziła jej myśl, że warto by zastać Klan w dobrym stanie, w razie gdyby Mroczek lub Żwirek postanowili wrócić. Gdyby z jakichkolwiek powodów Trufla miała ich odwiedzić? Gdyby Sal patrzyła...gdziekolwiek trafiła po śmierci.
  Przeprawiła się bezpiecznie przez Grzmiącą Rzekę i ruszyła na poszukiwania śladów, łapek czy innych śmieci o których była mowa.

/mg

« Ile dałbym, by zapomnieć Cię »
wszystkie chwile te, które są na nie
. . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . .
「 nie myśleć o tym już 」. . . .
» zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległy k u r z
[Obrazek: UOIIPf2.gif]
TAK JUŻ, po prostu nie pamiętać . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i,
. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serce klęka
「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzo chcę
mam nadzieję, że to wiesz i Ty
x — x — x
┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐
Znowu staniesz p r z e d e .m n ą, zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić
└┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
21
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Łan Rzepaku o tej porze roku był dość pusty, szczególnie jeśli chodziło o urodzajność. Połacie pokryte śniegiem, czasami posiadające jakiejś dowody na życie w tym miejscu; łapki w śniegu, może dziury po gryzoniach czy nawet odsłonięte małe skrawki ziemi, w których ptaszki wyszukują robaczki.
Pustynna Róża nie natknęła się na żadną z tych rzeczy, przeciwnie – nic kompletnie się nie działo, jedynie zimny wiatr czasami wiał jej w uszy, przypominając jeszcze bardziej jak długo zima trzymała.

[Róża] lvl: 6 | S: 13 | Zr: 21 | Sz: 7 | Zm: 10 | HP: 85 | W: 65
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości