Wojownicy - Artemida
Postaci porzucone - Wersja do druku

+- Wojownicy - Artemida (https://artemida.webd.pl)
+-- Dział: Administracja (https://artemida.webd.pl/forum-241.html)
+--- Dział: Organizacja (https://artemida.webd.pl/forum-4.html)
+---- Dział: Ogłoszenia (https://artemida.webd.pl/forum-32.html)
+---- Wątek: Postaci porzucone (/thread-4158.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18


Postaci porzucone - Świetlistooki - 31.03.2018

Jeśli uznacie, że nie jesteście w stanie grać dalej którąś ze swoich postaci, ale nadal pozostajecie na forum, to temat dla was. Nie należy niestety do najradośniejszych, ale przynajmniej nie mówi o waszym ostatecznym odejściu.

Prosimy o poinformowanie co ma się stać dalej z waszą postacią - czy ma trafić do adopcji, czy przekazujecie ją jako postać NPC, czy po prostu ma zniknąć lub umrzeć. By zapobiec pochopnym decyzjom postaci uśmiercone/oddane w tym temacie zostają uznane za zmarłe/zaginione lub dodane do puli kont do adopcji po upływie tygodnia od podjętej decyzji.


- Sycząca Łapa - 01.04.2018

Chciałabym zawiesić Syczącą Łapę. Ciężko jej było odnaleźć tereny Klanu Gromu gry była tuż obok nich, i jako że nie wróciła na czas do domu, to nie była w stanie podążyć za swoimi i się odnaleźć. Pewnie dalej gdzieś tam krąży po okolicach, może wróciła do miasta, ale definitywnie powraca do grupy nieaktywnych.

Przepraszam wszystkich którym obiecałam sesję, czy sam fakt powrotu nią, ale wyszło tak a nie inaczej. Kiedyś pewnie spróbuję ponownie, ale to jeszcze nie jej czas. :dymek:


- Różany Kolec - 02.04.2018

Wiem, że chciałam przywrócić Hiacynt, ale czuję, że na razie nie widzę się w roli postaci, która jest samotnikiem, więc niech zostanie, jak jest - nieaktywna. Sójka natomiast.... Można ją uznać za zmarłą. Jakiś pies mógł ją dopaść podczas szukania sobie domu na osiedlu, Łatka i tak już jej raczej nie odwiedzi, a dalsze męczenie tej postaci chyba nie ma sensu. Kwestię przydzielenia Sójki po śmierci zostawiam w łapkach administracji.


- Mgła, - 02.04.2018

Hej, niestety, ale nie wczułam się w to forum, dlatego chciałabym oddać Oddech do adopcji.
Pa!


- Złamana Łapa - 02.04.2018

Zawieszam Złamasa na czas bliżej nieokreślony. Włóczy się razem z Syk i zdecydowanie nie jest martwa. Kiedyś jeszcze nią zagram, meh.


- Księżycowooki - 02.04.2018

Korzystając z możliwości porzucenia samotnika zawieszam Księżycowookiego.

Ogólnie to on sobie dalej żyje w teatrze i łazi po mieście, więc możecie do woli uznawać, że go spotykacie :wilcza: on jest straszną, towarzyską paplą, więc nie mam z tym problemu.


- Lady - 05.04.2018

Ja również chcę skorzystać z możliwości porzucenia postaci spoza klanu i zawiesić Lady. Wytrzymałam się te parę dni bo obiecałam miejsce w miocie ale skoro tak wyszło to możliwości jej fabuły są bardzo małe (Lady nigdy nie wychodziła daleko a i koty z klanow mają do niej dalej).

Fabularnie Lady urodziła trójkę kociąt, które poprawiły jej nastrój po niezbyt udanej "randce". Jedno z nich zamieszka w sąsiedztwie, co będzie miłą niespodzianką dla młodej mamy - będzie mogła utrzymywac kontakt przynajmniej z jednym ze swoich dzieci.


- Wróbli Skok - 05.04.2018

chciałabym wyjaśnić, co się stało z moimi postaciami, chociaż i tak są już w nieaktywnych. nie będę ich zabijać, broń Boże, ale nie chcę, aby znowu zostały skreślone bez konkretnego powodu.

Wróbli Skok nie miał terminatora, partnerki, stracił ojca i zaszył się obozie. nie czuł się na siłach, aby robić coś więcej, a nie chciał być balastem - krótko po przeprowadzce odszedł, opuszczając Grom z ciężkim sercem. jest włóczęgą, znalazł swoje miejsce na ziemiach niczyich. możliwe, że kiedyś zawita raz jeszcze.

Jabłoniowa Łapa oddał się swoim marzeniom i podróżuje teraz po wielkim świecie, eksplorując i zwiedzając. ma 23 księżyce, powinien sobie poradzić. wyszedł raz z obozu i nie wrócił, nikomu nie mówiąc; tak samo jak z Wróblem, zdarzyło się to tuż po przeprowadzce. nie potrafię oddać go do adopcji, wybaczcie. Malina, Fiołek, całe jego rodzeństwo - przepraszam, naprawdę. wrócę nim, na pewno, nie mogę niestety zapewnić kiedy.

krótko mówiąc - obaj zaginęli, obaj są zawieszeni.


- Modliszkowy Zagajnik - 21.04.2018

Z powodu braku chęci i czasu do grania na Artemidzie porzucam Łabędzia i Cierń

Cierń - porzucam ją gdyż jest samotnikiem, z czego mogę skorzystać. Czekając na braci napotkała przeszkodę w postaci silniejszej od niej zwierzyny. Została zabita.

Łabędź/Zachodząca Łapa - Tym razem szczęście nie sprzyjało mu na tyle co poprzednim razem. Badając nowy teren spotkał niebezpieczeństwo w postaci potwora dwunogów który nie był łaskawy tym razem. Zginął na miejscu.


- Nietoperek. - 22.04.2018

Jestem zmuszona porzucić Popiół. Nie mam obecnie dużo czasu, a pisanie kociakiem, w dodatku w klanie cienia, sprawia mi duży kłopot oraz dyskomfort. Być może kiedyś wrócę, ale wtedy raczej z kimś znajomym, aby było raźniej u.u


Popiół, po rozmowie z Czosnkowym kłem, popadł w mały samozachwyt i stwierdził, że może wszystko, bo inni i tak mają w nosie kocięta Splątanego Futerka i traktują je jak karmę dla wron. Bardzo ciekawy świata kociak postanowił wymknąć się z obozu i poszukać miejsca, gdzie mieszka jego ojciec.

-> -> DO ADOPCJI


- Miękki Obłok - 13.05.2018

Jestem zmuszona porzucić Maślaka. Co prawda mam czas na pisanie nim, chodzi tu bardziej o chęci. Jakoś tak ostatnio przygasł i nie mogę zabrać się za posty nim. Po dłuższych namysłach stwierdziłam iż ta decyzja jest najlepsza.
Najlepiej niech zostanie NPC, może kiedyś uda mu się ukończyć trening i zostać wojownikiem. Jego los jest teraz głównie zależny od administracji ;))


- Postrzępione Futro - 23.05.2018

...ok.
zacznijmy od tego, że nigdy nie planowałam porzucić żadnej mojej postaci, ale... bywa. jak można zauważyć, ostatni post bażantem napisałam jeszcze w styczniu, a przedostatni w listopadzie, więc różnice czasowe są ogromne. mimo, że naprawdę lubiłam pisać królewiczem, to nigdy nie miałam na to chęci. na to konto logowałam się raz na ruski rok, nawet na to nie miałam ochoty. myślałam nad tym bardzo długo czas i myślę, że to już ten czas.
bażant, jak już widać, jest dodany do zaginionych i chcę, aby tak uznano. nigdy nie był szczególnie przywiązany do klanu rzeki, a chęci do zostania przywódcą powoli się u niego wykruszyły. pewnej nocy (jeszcze przed przeprowadzką) po prostu wyszedł z obozu i już nie wrócił. włóczy się po starych niczyich, świecąc piękną mordką. może kiedyś nim wrócę, ale jeśli, to nie mam pojęcia, kiedy.


- Czarny Świt - 03.06.2018

Nad porzuceniem Niedźwiedzia myślałam już jakiś czas, bo przez nieistniejący trening, który nadal oscyluje mniej-więcej w czasoprzestrzeni, w której w najlepsze wesoło pada śnieg, praktycznie nie mogłam nim pisać. Tęcza... Jest ciężka, żeby nią pisać, trzeba mieć do tego naprawdę duże chęci. Bez pisania Otoczak nie będzie mi powstawać wena na Tęczę i Niedźwiedzia, z których ten drugi miał trening-widmo, przez który nie mógł zaistnieć, a jako postać ambitna na pewno by sobie z tym nie poradził.

Niedźwiedź zostanie rozszarpany przez dużego psa. Śmiesznie by było, gdyby ten go przyniósł na tereny wichru i porozdzierał na strzępy i gdyby ktoś zobaczył, jak piesek go rozdziera, kiedy Niedźwiedź jest już martwy.

EDIT: Uznałam, że dam jednak radę z trzema kontami, Łapa W Paski zostaje.


- Magnolia. - 15.06.2018

Podejrzewam, że większość z was domyślała się, że pewnego dnia to nastąpi, że Chaber po prostu zniknie w ten czy inny sposób i ten dzień właśnie nadszedł. Nie, nie jest to wynikiem akcji, którą przeprowadziła Trzmiel, gdyż zrobiła to na moją wyraźną prośbę. Sama podjęłam decyzję, że chcę odegrać tę ostatnią podróż Chabrowego Pąku i to ja zdecydowałam, jak powinna się zakończyć. Nie chciałam jej zabijać, to byłby w moim mniemaniu bardzo radykalny gest. Uznałam, że po wszystkim co przeszła w życiu, zasługuje na coś dobrego. Oczywiście, jest teraz niepełnosprawna i mieszka w siedlisku dwunożnych, ale może wreszcie tam zazna szczęścia. Nie twierdzę, że nie tęskni za swoimi dziećmi, za bliskimi, za kociętami, jakie wychowywała, ale teraz przynajmniej nie jest bezużyteczna.

Podejrzewam również, że sporo z was wie dlaczego podjęłam ostatecznie taką, a nie inną decyzję. Gra ma sprawiać nam przyjemność, zaś gra Chaber była jedynie sinusoidą pomiędzy chwilami lepszymi, a #winąchaber, która dotyczyła zdaje się większości aspektów życia jej oraz innych kotów. Granie w ten sposób powodowało, że nie czułam już najmniejszej przyjemności - kryłam się w sesjach z kociętami, bo Chaber tam była przeważnie szczęśliwa, ale to również nie wystarczało, nie było pełne. Gdybym widziała możliwość zmienienia jej życia, tego jaka była, pewnie pozostałabym nią i grała nadal. Tak jednak nie może się stać, serce Chaber jest bowiem zbyt ciepłe i łagodne, by przełamała się i zamieniła w kota, z jakim nie chciała mieć nigdy do czynienia.

Być może kiedyś ktoś zapragnie ją spotkać. Jeśli tylko dostanę taką zgodę - na pewno zgodzę się na rozmowę, na pokazanie tego, jak ona żyje, jak się ma i do czego teraz, cóż, dąży. Może tam też są kocięta, którymi może się zajmować? Może ludzie ją pokochali? Może poruszając się na wózeczku w końcu posiada to, czego nie posiadała przez tak długi czas.

Przepraszam wszystkich, którzy chcieli z nią rozegrać sesję, których sama o to pytałam, jednak nie chciałam również opowiadać wszystkim, że ją porzucę. To była w pełni świadoma decyzja z mojej strony, nie kaprys, czy coś podobnego. Boli mnie, że Chaber odchodzi w cień, ale wierzę, że teraz, jako Magnolia, będzie w końcu tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd.


- Echo. - 16.06.2018

porzucenie Echa… szczerze: czułam, że nadejdzie niedługo, w tym roku, z dwóch powodów. pierwszy jest taki, że jest to postać, której kreację naprawdę kocham, ale jednocześnie bardzo ciężko mi się nim pisze i mam na to ochotę nie za często (co zresztą widać po fakcie, że ostatnią sesję poza tą z Głogiem zaczęłam dwa miesiące temu, a tak to tylko kończyłam inne), w przeciwieństwie do Zająca i Łani, którymi mogę pisać praktycznie zawsze, bo wymagają mniej myślenia, bo są bardziej emocjonalni, jak ja. drugi powód… cóż, samotnikiem gra się ciężko, chyba że ma się jakieś bardzo konkretne wątki. byłam tego w pełni świadoma, gdy Echo opuszczał Rzekę, ale fabularnie absolutnie nic innego nie miało sensu.

podobnie teraz, gdy Chaber już nie żyje w klanie, a jest praktycznie zamknięta w jednym miejscu, które na dodatek znajduje się bliżej osiedla, fabularnie sens ma tylko jego odejście z ziem Czterech Klanów. zawsze ciągnęło go do siedliska czy nawet do dalekich podróży, jednak ze względu na matkę pozostawał cały czas w pobliżu. teraz? ze świadomością, że jest bezpieczna i być może wreszcie szczęśliwa (co do czego wcale nie miał pewności, jeśli chodzi o jej pobyt w obozie klanu Rzeki) i że zawsze będzie tam, gdzie trafiła, w końcu może uwolnić się z tej niewidzialnej obroży, jaką w jego odczuciu był przywiązany do tych terenów. po czym odszedł – na razie na osiedle, a kto wie, gdzie dalej. a raczej… odeszli, bowiem wspólną podróż Echo zaproponował Bystrej.

nie wiem, czy kiedykolwiek nim powrócę, ale wierzę, że tak będzie lepiej – dla niego i dla mnie.

inni mogą dowolnie uznawać, że spotkali Echa w mieście, jeżeli tylko chcą.