Wojownicy - Artemida
Kocięta w Klanie Gromu [NPC] - Wersja do druku

+- Wojownicy - Artemida (https://artemida.webd.pl)
+-- Dział: Strefa Postaci (https://artemida.webd.pl/forum-242.html)
+--- Dział: Mioty i Adopcje (https://artemida.webd.pl/forum-125.html)
+--- Wątek: Kocięta w Klanie Gromu [NPC] (/thread-7789.html)

Strony: 1 2


Kocięta w Klanie Gromu [NPC] - Świetlistooki - 03.11.2020

Oto kolejna okazja, by zagrać postacią urodzoną w Klanie Gromu. Kocięta pochodzą z miotu NPC (rodzice nie są i nie będą nigdy odgrywani), a grę rozpoczynamy od razu po wysłaniu i zaakceptowaniu Karty Postaci.

Rodzicami są Dzika Wiśnia oraz Parzące Ziele:

[Obrazek: VC9bcqk.png]

Imię: Dzika Wiśnia
Płeć: Kotka
Wiek: 37

Wygląd: Jest to niska i drobna kotka o smukłej sylwetce, której futro niczym nie wyróżnia się na tle klanu. Krótkie, gładkie i jednolicie kruczoczarne, pozbawione jest jakiejkolwiek skazy pod postacią innego koloru. Pysk Dzikiej Wiśni jest długi, podobnie zresztą jak chude łapy oraz cienki ogon, natomiast duże oczęta, osadzone tuż pod spiczastymi, zawsze bacznie uniesionymi uszyskami, jarzą się soczystą żółcią.

Charakter: Wojowniczka nigdy nie odmawia towarzystwa, wręcz przeciwnie - jako uosobienie energii i życzliwości lgnie do kotów, zawsze skora do długich rozmów, podczas których zamienia się w uprzejmą słuchaczkę. Zawsze chętnie użycza rad i wykazuje się przy tym sporą empatią oraz zrozumieniem. Do pomocy rwie się pierwsza, nie patrząc w tył, choć jest przy tym wszystkim odrobinę roztrzepana, zapominalska, nieco naiwna i zdecydowanie zbyt ufna, a trzymanie głowy w chmurach stanowi jej nieodłączną cechę, przez co skupianie się raczej nie jest jej mocną stroną i choć mogłoby się wydawać, że pokorna z niej kocica, tak nie można zapomnieć o jej oślej upartości. Zawsze stawia na swoim i nigdy nie daje za wygraną, asertywnie broniąc własnego zdania i rzadko kiedy przyznając komuś innemu rację.

Urodzona: w Klanie Gromu.
Pochodzenie: Córka Mokrego Kwiatu i Podniebnego Lotu. (Dzika Wiśnia była odgrywaną postacią, znajduje się obecnie w grupie NPC).


[Obrazek: h0OtMnk.png]

Imię: Parzące Ziele
Płeć: Kocur
Wiek: 48

Wygląd: Parzące Ziele jest całkiem przystojnym kocurem - nie można go nazwać brzydkim czy nieatrakcyjnym przez jego ładne, rudo-srebrzyste futro oraz formę pyska. Jest pokaźnych rozmiarów, prawdopodobnie zyskuje miejsce jednych z najwyższych kotów w klanie. Posiada sporą głowę o puchatych jasno-rudych polikach, a jego pysk zazwyczaj ukazuje obojętną emocję, czasem wręcz cyniczną. Oczy są barwy brązowej, pod światłem bursztynowo-żółte, nos - jasnoróżowy, tak samo poduszki łap. Jego maść to rudy dymny, a na nosie i palcach posiada białe znaczenia. Sierść Parzącego Ziela jest długa i miękka, często ułożona i zadbana, a pod nią widać całkiem wyćwiczone, postawne łapy.

Charakter: Zapatrzony w siebie indywidualista, choć jego charakter wciąż jest tak samo nieco dziecinny - jest bowiem opryskliwym bucem. Zarozumiały i nie widzi w tym nic złego, toteż często wymyka się mu z języka parę niemiłych słów. Ma problemy z okazywaniem pozytywnych uczuć i nie wie, czym jest pokora, dlatego łatwo jest mu zranić jakieś koty w jego otoczeniu. Czasem jednak jego gorejące zachowanie jest wręcz zabawne. Łatwo się wkurza i potrafi nakrzyczeć na kogoś bez poczucia winy. Jest mało gadatliwy, ale jak już do kogoś się zwraca, to kończy swoje słowa soczystym wyzwiskiem, pokroju "buraku" czy "glucie". Widzi siebie w przyszłości w czołówce klanu i nie ma wątpliwości, że kiedyś zostanie popularny wśród Wojowników. Jeśli chodzi o partnerstwo, jest całkiem wybredny i kieruje się raczej wyglądem, niżeli głębią serca, czy coś takiego. Nie wierzy zbytnio w prawdziwą miłość, dlatego raczej będzie skakać z kwiatka na kwiatek, aż nie znajdzie jakiejś towarzyszki i się w niej nie zakocha. Nie planuje mieć kociąt, jednakże, jeśli będzie je kiedykolwiek posiadał, to z pewnością wychowa je na prawdziwych wojowników. Nigdy w życiu by nie chciał wrzeszczących na całe gardło kociąt, których się brzydzi jeszcze od pierwszego dnia w kociarni. Nie toleruje słabych kotów i tych wyjętych spod kodeksu.

Urodzony: w Klanie Gromu.
Pochodzenie: Syn Nakrapianego Liścia i Ukruszonego Kła. (Parzące Ziele był odgrywaną postacią, znajduje się obecnie w grupie NPC).


Historia:
To Dzika Wiśnia była pierwsza. Jej, jako pierwszej, zaczął podobać się nieco starszy kocur. Pozostałą część Klanu, rodzinę i przyjaciół młodej wojowniczki to dziwiło - dlaczego akurat taki nieprzyjemny buc? Dlaczego kot tak zadufany w sobie, arogancki, opryskliwy? Nikt nie był w stanie zrozumieć fascynacji młodej kotki. Przecież mogłaby ułożyć sobie życie z dosłownie kimkolwiek - kimś milszym, mniej egoistycznym, mniej pysznym, kimś po prostu, w ich mniemaniu, lepszym. Ale Dzika Wiśnia, jeśli o to chodziło, to była nieugięta. Na początku tylko wzdychała do Parzącego Ziela z ukrycia, sądząc, że nie ma u kocura żadnych szans. Ten natomiast zupełnie jej nie zauważał, traktując dokładnie tak, jak każdego innego członka Klanu - trochę z wyższością, trochę ze średnim zainteresowaniem. Czarna wojowniczka nie zamierzałam jednak na zawsze żyć w cieniu, w który kocur nawet nie zerknie. Zdecydowała się zacząć działać proaktywnie, by móc, chociaż trochę, zwiększyć swoje szanse u wojownika, który jej się podoba.
Skutek nie został jednak osiągnięty przez nią od razu, a jej droga była dużo bardziej wyboista niż można by przypuszczać. Zwrócenie uwagi kota tak zapatrzonego w siebie jak Parzące Ziele nie należało do wyzwań łatwych, a Dzika Wiśnia w dodatku była drobna i niska, a jej futerko miało nudny, jednolity czarny kolor. Zupełnie nie wyróżniała się z tłumu licznych, pięknie ubarwionych kotek, jakie zasilały Klan Gromu. Jej serdeczne gesty też zwykle spływały po kocurze jak woda po kaczce, co, trzeba było przyznać, było odrobinę demotywujące. Dopiero, gdy kotka stała się nieco bardziej zaparta w swoich działaniach i wręcz wymusiła wspólny patrol wraz z Parzącym Zielem udało jej się zrobić jakiś krok do przodu. Skoro wojownik i tak nie zauważał jej zalotów i sympatii, którymi darzyła go przez ostatnie kilka księżyców, to nie miała nic do stracenia - mogła powiedzieć mu prosto z mostu, co czuje, i liczyć na to, że kocur odwzajemni jej uczucie. Jak nie teraz, to może chociaż w przyszłości. Przynajmniej będzie wiedział o istnieniu kogoś takiego jak Dzika Wiśnia, i, że, no... ma u niej otwartą furtkę do czegoś więcej.
Po słowach czarnej kotki wojownik się... zdziwił, o tak, definitywnie, bo zupełnie się tego nie spodziewał! Ale czy mu to przeszkadzało? Absolutnie nie, wręcz przeciwnie. Sympatia, czy wręcz podziw Dzikiej Wiśni bardzo wyraźnie połechtały jego, już i tak olbrzymie i nadumane, ego. Podobało mu się to, jak ktoś jest w niego wpatrzony, jak zabiega o jego uwagę, jak docenia go i jego działania, a taka właśnie była drobna, czarna wojowniczka, której pozytywnego i nieco naiwnego nastawienia nie był w stanie złamać nawet opryskliwy charakter wybranka. I w ten oto sposób Parzące Ziele zdecydował się dać jej szansę i rozpoczęła się ich wspólna podróż przez życie.
Bywało różnie, naprawdę różnie. Ciężko nazwać charaktery tej dwójki kompatybilnymi. Energiczność, szczera chęć pomocy i nieco nadmierna ufność Dzikiej Wiśni bywały irytujące i natrętne, natomiast Parzące Ziele bywał wobec niej nieco zbyt nieprzyjemny, łatwo się złościł oraz często zdarzało mu się zapominać o wspólnych polowań, spacerach albo posiłkach, przez to, jak skupiał się na samym sobie. Sporo kotów w Klanie myślało, że ich związek nie potrwa zbyt długo, tak się jednak nie stało, i wraz z upływem czasu powoli udało im się jakoś swoją relację ustabilizować. Dzika Wiśnia zrozumiała nieco lepiej charakter wojownika i znalazła sposoby na jego opryskliwe i aroganckie zachowanie, sam kocur natomiast stał się nieco cieplejszy i bardziej wyrozumiały względem swojej partnerki na tle innych członków Klanu. I tak oto, powoli, rosło między nimi uczucie. Nawet nie byli w stanie określić momentu, w którym przestali być parą, bo tak wyszło, a zaczęli być parą, bo im nawzajem na sobie zależało. Parzące Ziele zaczął czuć wyrzuty sumienia za każdym razem, gdy podniósł zbyt mocno głos na partnerkę, ta natomiast powoli stawała się nieco bardziej asertywna i mniej narzucająca się, znajdując złoty środek. Mimo dziecinnego zachowania zadufanego w sobie wojownika powoli zaczęli w swojej relacji przezwyciężać swoje wady nie chcąc się nawzajem krzywdzić. I nawet, jeśli dla reszty świata byli wciąż tacy sami - energiczna, nieco naiwna, pozytywnie nastawiona, roztrzepana i empatyczna Dzika Wiśnia oraz arogancki, bucowaty, ambitny i chamski Parzące Ziele, to dla siebie nawzajem stworzyli swój własny mały światek, pełen wzajemnego zrozumienia oraz determinacji, by ich związek utrzymać.
Natomiast jeśli chodzi o kocięta... zupełnie o tym nie myśleli ani nawet tego nie planowali. Można wręcz powiedzieć, że te spadły na nich niczym grom z jasnego nieba. Dzika Wiśnia na początku nawet nie podejrzewała, że jest w ciąży, dopiero po całym księżycu bycia brzemienną, Truskawkowy Gąszcz zwróciła jej uwagę, że może już czas przenieść się do kociarni. Pierwszym uczuciem kotki względem tej nowiny był... strach. Czy sobie poradzi? Czy urodzi zdrowe kocięta? Czy w ogóle doniesie je do porodu? Przecież była taka malutka i drobniutka! Nie chciała, by cokolwiek się stała maleństwom, które nosiła pod sercem. No i... co powie Parzące Ziele? Zupełnie tego nie przedyskutowali, nie myśleli o tym, nie planowali tego, nie mieli nawet jakiegoś zapasowego "Planu B" na "co by było gdyby". Bała się, że może partner nie będzie ich chciał. Co, jeśli będzie niezadowolony? W końcu zebrała się na odwagę, by powiedzieć o tym rudemu kocurowi, a jego reakcja była dla niej szczerym (ale pozytywnym!) zaskoczeniem, bowiem partner się... ucieszył. W głębi serca zależało mu trochę na kociętach. Na tych małych kopiach samego siebie, na przekazaniu dalej swojej idealnej krwi wielkiego wojownika. Chciał mieć potomków, chciał stworzyć swoją własną linię w Klanie Gromu, a Dzika Wiśnia właśnie to mu teraz dała. Potomków, następców. Silnych synów, piękne córki. Kogoś, kto, miał nadzieję, że będzie godny pójścia w jego ślady - jego, wspaniałego Parzącego Ziela.
Jeśli chodzi o ich stosunek do kociąt... w zasadzie nie można było sobie wyobrazić bardziej troskliwej matki od Dzikiej Wiśni. Kotka chuchała i dmuchała na swoje maleństwa, starając się być dla nich zawsze i wszędzie, pomagać im we wszystkim, czyścić futerka, uczyć pierwszych słówek i obserwować pierwsze kroki. Jest wojowniczką całkowicie i niezaprzeczalnie zakochaną w swoich małych pociechach. Natomiast stosunek jej partnera jest zgoła inny - kocur, w pierwszej kolejności, chciałby, by jego dumni potomkowie mogli pójść w jego ślady. Jest ojcem surowym i wymagającym, oraz zależy mu na prawidłowej edukacji swoich kociąt. Nie dopuszcza pomyłek, nie dopuszcza słabości, i stara się z nich zrobić prawdziwych, wielkich i silnych wojowników Klanu Gromu, którzy mogliby mu przynieść tylko i wyłącznie chwałę.


Jest możliwość wcielenia się w szóstkę kociąt. Kocięta można adoptować przez najbliższe trzy miesiące, aż do osiągnięcia przez miot wieku terminatorskiego. Rozpoczynamy grę jako 1 księżycowy kociak (wiek na koniec listopada: 3 księżyce). W historii obowiązkowy jest zapis, że posiada się piątkę rodzeństwa z miotu a rodzicami są Dzika Wiśnia i Parzące Ziele.

Proszę pamiętać, że w pierwszej kolejności miot jest przeznaczony dla NOWYCH użytkowników; w miocie może grać maksymalnie trzech graczy już posiadających aktywną postać na forum. Rezerwacja miejsca przepada, jeżeli w ciągu tygodnia nie zostanie napisana i wysłana Karta Postaci.

Wszelkie wątpliwości, pytania i zapisy można zamieszczać w tym temacie.



Lista chętnych:
x Barwa (już gra)
x KlonCzyżyk (już gra)
x Cierń (już gra)
x Wiatr (już gra)
x Aronia (już gra)
x Szafran (już gra)



Kocięta mogą być (kliknij na umaszczenie by zobaczyć przykładowe zdjęcie): Krótkowłose lub długowłose. Czarne, czarne dymne, niebieskie, niebieskie dymne, rude, rude dymne*, kremowe, kremowe dymne*, szylkrety (czarno-rude, czarno-rude dymne*, niebiesko-kremowe, niebiesko-kremowe dymne*). Te oznaczone * są wyjątkowo rzadkie i może być ciężko znaleźć zdjęcia. W przypadku kotów rudych i kremowych które nie są dymne występują tak zwane GHOST markingi: tygrysie lub klasyczne. Mogą pojawić się białe znaczenia, od minimalnych do pokrywających połowę ciała kota.
Koty z jakąkolwiek ilością białych znaczeń lub białe mogą mieć heterochromię (jedno oko niebieskie, drugie w dowolnym naturalnym kolorze). Przypominamy, że kocięta rodzą się z niewybarwionymi oczami, tzn. niebieskimi, a docelowy kolor przyjmują one w wieku ok. 3-5 księżyców.


- Cyprysowa Łuska - 03.11.2020

No nieźle, nieźle, Parzący ma bachory nice
Dzieciarnia może liczyć na wsparcie z góry, nauki i możliwie sesje z Gromową zastępczynią!! :hehe:


- Foxy - 03.11.2020

To ja w sumie wbiję :boss:


- Płonące Niebo - 03.11.2020

Dopisuję.


- Dzika Wiśnia - 03.11.2020

MXKWNXKS DZIECIAKI :


- Promienna Łapa. - 04.11.2020

Hell yeah dobry miot. Dobrzy rodzice. Niech Grom będzie silny z powrotem :piona:


- Tygrysi Skok - 04.11.2020

Polecam Grom, chętnie porwę na nauki albo zwykłe sesyjki świeże pokolenie. :


- Barwny Płomień - 09.11.2020

Co mi tam, jestem chętna :boss:


- Różyczka - 09.11.2020

możesz pisać KP :


- Klon - 14.11.2020

Mogę też? :


- Płonące Niebo - 14.11.2020

Dopisuję.


- Popielny Żar - 23.11.2020

W miocie są jeszcze cztery wolne miejsca, serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!! :


- Cierniowa Łapa - 07.12.2020

Czy mogłabym zaklepać jeden slot na kociaka?


- Płonące Niebo - 07.12.2020

Oczywiście, dopisuję. Możesz zakładać KP. :piona:


- Czterolistna Koniczyna - 07.12.2020

AAAAAAAAAA-
(Gdyby Klon żyła, to ukochałaby siostrzeńców i siostrzenice, ale no. :"/)

Kloni będzie obserwować maluchy i kochać! :