| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Lilia słysząc jego słowa, spochmurniała. I jednak będzie wynosić zasikany mech.
Spojrzała na kota, i westchnęła. - No dobra, dobra. I przepraszam, ale należało ci się.- mruknęła kotka na odchodzę, i wyczerpana ruszyła w stronę obozu. Nie tak wyobrażała sobie, swój pierwszy trening. No ale cóż, nikt nie mowil że będzie łatwo.
Kiedy tylko wróciła, poszła coś zjesc. Wziela, największa mysz jaka mogła być i zaniosła ją do legowiska. Pochłonęła, swój posiłek w ekspresowym tępie. Później poszła wykonać swoją karę. Mech był obrzydliwy, i ciężki, a kotka nie miała już siły. Koedy tylko skończyła, wrocila do swojego legowiska wyczerpana. Jej futro było, w opłakanym stanie. Postanowiła resztki siły, wykorzystać na czyszczenie się. I wylizania zadrapania. Nawet nie wie kiedy zasnęła.
***
Obudziły ją pierwsze promienie słońca, jak zwykle było zimno. Nie miała ochoty stad wychodzić ale musiała. Ciekawe czy dziś Buropregi, będzie chciał z nią ćwiczyć czy nie. Wyszła z legowiska, i usiadła przyglądając się, obozowi.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Kocur westchnął cicho, patrząc za odchodzącym kształtem. Kolejny twardy orzech do zgryzienia... zupełnie tak, jak z Postrzępioną Łapą tylko, że tamten miał chociaż krztynę determinacji i jakiś cel, a ta kremowofutra wywłoka? W ogóle jakim cudem znalazła siły, by wypełznąć na świat z brzucha matki...? Ah, tak... w środku było brudno, a priorytetem Liliowej Łapy od zawsze było czyste futerko. Gdy ta oddaliła się już na jakąś odległość, ruszył za nią. Wieczorem zamierzał spytać, czy wykonała swoje obowiązki prawidłowo.
***
Zobaczywszy ją na łapach wcześnie rano, pokrzepił się w duchu myślą, że przynajmniej się nie spóźniała.
- Do mnie - rzucił sucho i wskazał pyskiem w kierunku Szorstkich Traw, do których razem zmierzali. Gdy dotarli na miejsce, przeciągnął się we wczesnych promieniach słońca, pazurami zahaczając o podłoże i błagam, niech Liliowa Łapa nie robi tak, by znowu zaczęły go świerzbić.
- Mam nadzieję, że wczorajsze taplanie się w brudzie czegoś cię nauczyło. Masz może coś do powiedzenia?
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Buropregi, już od rana chyba jejnwyoatrywal. A przynajmniej tak pomyślała kotka. Kiedy tylko zawołał ją do siebie, od razu ruszyła bez wahania, za kotem.
Kiedy tylko dotarli do celu. Kotka usłyszałam jego słowa. -Że powinieneś mi czyścić futerko- w głosie kotki była pewność i powaga, ale widząc jego minę. Od razu się roześmiała, i podeszła do niego. - Przepraszam, będę się bardzoej starać, i mniej pyskować. Ale nie gniewaj się na mnie- mruknęła i przykrym otarła głowa o jego bark, odsunęła się na bezpieczna odległość i polizala swoją łapkę.
Czekała, na jego reakcje.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- Jeszcze słowo, a wyrwę ci je tymi zęb...-! - Buropręgi urwał w momencie, gdy ta się do niego przytuliła. Proszę, kolejna psychofanka? A może Liliowa Łapa w ten sposób liczyła na to, że wkupi się w jego łaski i oszczędzi sobie ponownych nieprzyjemności typu sprzątanie zasilanego mchu? C i e k a w e . Naprawdę. Kocur skrzywił się.
- Dobra, dosyć tego! - warknął cicho. - Udam, że nie słyszałem. Wracamy do walki. Powiedz, czy zapamiętałaś z wczoraj choć trochę? Gdzie uderzać, by bolało?
Najpierw część teoretyczna, a potem klepanie pysków. Burek też wolał się bić aniżeli powtarzać teorię, ale w tym wypakdu chyba nie miał wyboru.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Oj jego nie da się wogole udobruchać! Ten kot ma, kamień zamiast serca!
No ale dobra, ja to zamienię! -oczy, uszy, nos i szyja- kotka bez namysłu palnęła, ale tylko to jej na szybko przychodziło, do głowy. Na szczescie kotka, miała dziś dobry chumor, i żaden Burek jej go nie zniszczy! Kary tez nie dostanie! Dziś będzie grzeczna, będzie słuchać i nie marudzić. Bo inaczej sprząta zasikany mech!
Czemu nie mogła zacząć swojej nauki, od zwiedzania terenu. Poznawania zapachów czy cokolwiek.
Kotka czekała, aż skończy mówić kot, i spojrzała na niego z ogromna prośba. - No bo, ten No... Moge szybko siku?- mruknęła kotka krzyżując łapy, i potupując w miejscu. Oczywiście słuchała mentora. Ale tez musiała za potrzeba w krzaczki.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- Mhm, dobrze. - Buropręgi skinął głową i obrzucił ją lodowatym spojrzeniem, zastanawiając się, czy faktycznie to wiedziała, bo mogła po prostu strzelić (i trafić), ot szczęście. Jednak limit szczęścia i czas ochronny Liliowej Łapy przepadły z kretesem i kremowofutra kotka musiała naprawdę spiąć cztery litery, by syn Pierzaka przestał patrzeć na nią z obrzydzeniem i politowaniem. Nie spodziewał się, że to możliwe, by dostać terminatora gorszego niż Postrzępiona Łapa, ale jak widać, jeszcze gorsze wywłoki wypełzały czasami z brzuchów swoich matek. I to nie chodziło o to, że kotka nie umiała walczyć. Walki można się przecież nauczyć i od tego właśnie był Buropręgi - by jej pomóc, jednak ta najwidoczniej miała jego starania za nic i zamiast przykładać się, wolała narzekać na każdym kroku z powodu brudnego futra i pyskować. Przy takim stanie rzeczy nawet najmniejszy kociak z połamanymi łapami byłby bardziej wartościowym kotem dla burego kocura, o ile wykazywałby dwie najważniejsze cechy wojownika. Ambicję i determinację.
- Wieczorem zapytam cię o to ponownie - ostrzegł, po czym przeszedł dalej. - Dzisiaj kontynuujemy walkę. Chciałem przejść do polowania, ale to nie ma sensu, skoro poprzedni dzień skończył się taką klapą. Ponownie pokażesz mi, na co cię stać, a ja będę cię korygował. Zacznijmy od twojej postawy.
Wziął głęboki oddech, licząc, że nie zabraknie mu cierpliwości, a jego pazury zostaną schowane w opuszkach łap. Zasługiwał na coś więcej.
- Uginasz łapy, lekko. Nie robisz żadnych cudów, po prostu brzuch trochę niżej, by trudniej było cię przewrócić. - dał jej trochę czasu na przyswojenie pozycji, jednocześnie oceniając ją. Zmrużył bladoniebieskie ślepia w słońcu i czekaż aż ta wykona jego polecenie...
...ale zamiast tego otrzymał od niej prośbę. Końcówki uszu kocura momentalnie powędrowały do tyłu, a na jego pysku pojawił się grymas.
- Ile ty masz księżycy? Takie rzeczy załatwia się przed treningiem! - fuknął, spoglądając na nią z jawną dezaprobatą. Jej zachowanie było jedną wielką parodią tego, czym powinien być terminator. - Tak, idź w krzaki i wróć. Zostaniesz ukarana za to później. Od teraz będziesz karana za każdy najmniejszy akt niesubordynacji.
Nie mógł pozwolić sobie na to, by jego, JEGO terminatorka była najgorsza wśród jej rówieśników. Kiedy rozpoczynał trening, jak zwykle miał ambicję, by wytrenować silną wojowniczkę i jeszcze zrobić to szybko, gładko, porządnie, skutecznie. Wprawdzie nauczył się na Postrzępionym Futrze, że czasem trening nie wystarczał i czasem po prostu się nie dało... W końcu był tylko mentorem, a nie władcą marionetek (a szkoda), ale nie zamierzał tolerować faktu, że pod jego skrzydłem uczy się przyszły pasożyt. Liliowa Łapa miała wybór. Mogła ciężko trenować i starać się lub zostać tak wzgardzona nawet przez własnego mistrza, że pożałuje dnia, w którym Świetlikowa Gwiazda go jej przydzielił. Buropręgi poczuł gniew, że między innymi to właśnie dla takich kotów codziennie polował.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
A jemu to się. Nigdy nie chce siku?! Dobra, nie wazne. Kotka poleciała szybko załatwić sprawy. I jak wracała, to zaszła Buropregiego od tylu, i rzuciła mu się na szyje. Oczywiście nie wystawiała pazurów i nie gryzła. - Atak z zaskoczenia- mialknela kotka, i spojrzała na kocura rozbawiona. Mam nadzieje ze za to się nie wścieknie. Przecież chciał aby znowu spróbowała go za atakować. A kotka miała dziś byc grzeczna. Ma dosc sprzątania zasikanego mchu!
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Jeśli liczyła na, że w taki sposób uda się jej podejść doświadczonego wojownika, to musiała być a) głupia b) głupia, bo Buropręgi domyślał się, co ta próbuje zrobić, gdy tylko usłyszał jej kroki za sobą i o ile w normalnej sytuacji może i byłoby to trochę zabawne, to przedtem nie rzucał słów na wiatr i nawet za taką błahostkę Liliową Łapę mogły spotkać nieprzyjemności.
- Nie jesteś już kocięciem, więc nie zachowuj się jak kocię! - fuknął w odpowiedzi. - Będziesz ćwiczyć atak i nie dam ci odejść, póki nie zrobisz tego dobrze, więc lepiej słuchaj. Jest kilka opcji. Możesz podrapać, ugryźć, a w niektórych sytuacjach nawet kopnąć przeciwnika. Bez wątpienia najłatwiej jest atakować przy pomocy pazurów. W razie skutecznego ataku zostawiasz wtedy głębokie cięcia i powodujesz krwawienie, które jeśli występuje u przeciwnika, jest twoim sojusznikiem i pomaga ci go szybciej wykończyć. Walki z dużymi zwierzętami często kończą się na naszą korzyść właśnie dzięki temu, że z powodu licznych ran napastnik się wykrwawia. Na razie jednak schowaj pazury i...
Odsunął się kilka lisich długości na bok.
- Zaatakuj mnie. Pamiętaj o postawie.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Co on taki wredny? I tak go będę lubić! On tez mnie kiedys polubi!
Posłuchała go, kiwnęła głowa, na znak że rozumie.
Tak jak chciał, ugięła lekko łapy, i rzuciła się mu na szyje.
Stwierdziła, że tak powinno byc najlepiej jej go zaatakować. Może tym razem coś wyjdzie. Miała taka nadzieje.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Ten atak był już o wiele lepszy niż poprzednie. Liliowa Łapa pamiętała o postawie, skok też wcale nie był najgorszy, ale złośliwa lampka zapaliła się w głowie Buropręgiego. Nie chciał dawać jej satysfakcji, więc zręcznie uchylił się przed jej ciosem, by skomentować to krótko i dobitnie.
- Za wolno - mruknął. - Jeszcze raz.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Za wolno? Jak to?
Dobra, dam rade!
Kotka znowu się cofnęła, ugięcie i atak, starał się byc szybsza niż wczesniej. Tym razem postanowiła zaatakować jego pysk. Miała zamiar pacnąć go przy tym przy nosie ale jednak troche wyżej.
Może tym razem mu się spodoba? Mam taka nadzieje.
Kotka jeszcze się nawet nie zmęczyła, na szczescie.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Po raz kolejny, o dziwo, atak kremowofutrej był udany i Buropręgi nawet nie miał, co udawać, że jej nie wyszedł. Nie zamierzał też jej chwalić. Nie zasłużyła sobie na jakąkolwiek pobłażliwość.
- Dobrze - było jedynym słowem, jakie wypłynęło wtedy z pyska kocura, gdy poczuł na sobie lekkie uderzenie Liliowej Łapy. I zmęczy się... proszę się nie martwić.
- Atakowanie idzie ci już lepiej, więc możemy przejść do uników. Odsuń się parę kroków na bok. Tym razem ja będę atakować i dobrze ci radzę... - jego oczy błysnęły chłodno. - Postaraj się.
To mówiąc, rzucił się do skoku.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Kotka aż umiała ogon z dumy. Udało się! W koncu!
Patrzyła się na niego zadowolona, ale słysząc jego słowa, kotka kiwnęła głowa, i odsunęła się.
Widząc jednak jak kot skacze wprost na nią, szybko ugięła łapy i odskoczyła w bok, ale niezby tak sprawnie. Prawie się potknęła.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Lekkie potknięcie się Liliowej Łapy kosztowało ją solidny cios w bok. Buropręgi przewrócił ją na ziemię, wprawdzie nie robiąc większej krzywdy, ale zostawiając ból rozchodzący się po kościach i niewidoczne przez futro siniaki.
- Za wolno! - rzucił. - Ugięte łapy! Balans, pamiętaj, balans!
To mówiąc, zręcznym susem przetransportował się kilka mysich długości dalej i nie dając kotce zbyt dużo czasu na dojście do siebie, ryknął:
- Dalej! - ...i spróbował podciąć jej łapy.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
To bolało, i to bardzo. Ale podniosła się. A koedy kot znowu zaatakował, ugięła łapy i podskoczyła aby jej nie dosięgnął. Przy jej masie uniki powinny lepiej wyglądać.
Bolały ją mięśnie, powoli lapala zadyszki. No ale przynajmniej to poprawi jej kondycję. Postanowiła również nie irytować go tym faktem ze ma brudne futro już.