Logo Artemidy
Trening Przepiórczej Łapy
#1
Ćmok już o świcie czekała na swoją nową uczennicę. Przepiórka wyglądała na miłe i ciche stworzenie, choć nie aż tak spłoszone jak Ważka.
Ćmi Zmierzch nie była mistrzem groźnym ani surowym, ale była wymagająca. Bardzo, ale to bardzo wymagająca. Stawiała poprzeczki swoim uczniom wysoko, tak wysoko, jak postawiłaby je samej sobie. I tak jak w przypadku trzech poprzednich terminatorów, tak Przepiórczą Łapę czekał mały test.
Drobna wojowniczka chciała sprawdzić jej wytrwałość i zaradność... zamierzała rozpocząć trening z samego rana i obejść całe ziemie Klanu Rzeki. Przejść się wzdłuż wszystkich granic, i zadać kilka pytań. Chciała sprawdzić, jak Przepiórka zareaguje na presję.
A na razie, cóż. Na razie czekała, przeczesując czarne futerko szorstkim językiem.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#2
Przez cały czas myślałam o moim treningu, martwiłam się, że nie będę w stanie przez to spać i przyjdę tam zmęczona i nie będę dobrze skupiona, albo będę mówić jakieś...głupie rzeczy, albo coś pomylę, ojej! Ostatecznie jednak byłam w stanie nieco odpocząć i kiedy tylko przyszła pora – pójść tam. Tak, jak było mówione, zjawiłam się przed wyjściem z obozu, spotykając tam Ćmi Zmierzch.
— D-dzień d-dobhy — miauknęłam grzecznie, choć troszkę cicho. Spojrzałam na kotkę czekając na jakieś, eh, pytania, czy coś! Nie mam pojęcia, jak to będzie wyglądać, ani...ani czy będę wiedziała to, co powinnam wiedzieć. Ah, ojej, jakie to wszystko jest stresujące!
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#3
Uniosłam lekko kącik pyska, starając się sympatycznie uśmiechnąć, skinąwszy jeszcze głową, tak żeby, no, tak na dobre się przywitać i westchnęłam ledwo słyszalnie. Wkrótce po tym spróbowałam przyjąć jednak poważną minę i się skupić. Wyprostowałam się, kiedy kocica zaczęła przedstawiać mi to wszystko, co będziemy robić i ah, to naprawdę zdawało się być straszne! Jakby, ojej, naprawdę mało wiedziałam, a widać było, że moja mentorka jest wymagająca i pewnie dokładnie sprawdzi moją wiedzę.
Pokiwałam ponownie głową, na znak, że przyjęłam to wszystko do wiadomości. W sumie...cieszę się, że nie będzie tyle tych strasznych rzeczy na początku. Wyglądało na to, że na razie muszę tylko skupić się na słuchaniu i zapamiętywaniu informacji, świetnie!
— N-nie m-mam żadnych p-pytań — bąknęłam jedynie i....eee, czekałam na dalsze polecenia. No bo jakbym sama z czymś się wyrwała tak do przodu to trochę niemiłe chyba, prawda? Tak jest grzeczniej.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#4
Wbiłam wzrok we własne łapy, kiedy czekając na dalsze polecenia przez chwilę mentorka po prostu się na mnie patrzyła. Poczułam ukłucie w środku, jednak spróbowałam znowu wziąć spokojny oddech i na nowo się uspokoić. Będzie dobrze, prawda? Musi być! Nie zawiodę przecież mamy, ani nic, a też rodzeństwo musi być że mnie dumne, nie? W końcu nie będą mieć w rodzinie jakiegoś...eh, słabeusza, który nie przejdzie treningu! Ojej, tak w sumie to ciekawe od czego oni zaczną...
Oh?
Podniosłam spowrotem wzrok na kotkę, kiedy w końcu się odezwała. I zaraz po tym poczułam się nieco zagubiona na moment, cofnęłam uszy i uchyliłam na moment pyszczek, jednak nie padły z niego żadne słowa, bo Ćmi Zmierzch mówiła dalej, i, ojej...niedobrze. Jak to czemu się jąkam? Znaczy, no, chyba od zawsze tak było, nawet przy mamie często mi się zdarzało, ale myślałam, że to nic złego! Ani, no, dziwnego. Przecież dużo kotów się jąka...prawda?
Ojej, nie byłam przygotowana na takie pytania, więc nie byłam w stanie od razu odpowiedzieć, a potem kotka kontynuowała i niegrzecznie byłoby tak jej przerywać, więc...no, wysłuchałam jej do końca. Skinęłam najpierw niepewnie głową, w międzyczasie próbowałam się troszkę, eh, chyba uspokoić? Nie wiem! Po prostu myślałam, jak miałabym niby powiedzieć coś tak...normalnie? No bo przy rodzeństwie aż tak się nie jąkam, przy mamie też nie, więc chyba...chyba powinnam dać radę. Nie wiem, tak strasznie się denerwuję!
— Tak — miauknęłam niepewnie, poruszając nerwowo końcówką ogona. O, krótsze słowa, właśnie! Może przy nich nie powinno być tak trudno.
— I...nie boję się — kontynuowałam, uciekając gdzieś wzrokiem, żeby łatwiej się skupić. — ...nie swojego głosu. J-ja...nie wiem czemu tak mam. Przephaszam — bąknęłam, próbując nie pozwolić, żeby głos mi się za bardzo łamał, żebym znowu się nie zacięła ani...ani nic z tych rzeczy. To takie ciężkie...! Bałam się trochę, że teraz kotka może mieć problem z tym, że trochę dłużej zajmuje mi zlepienie zdań, no bo...muszę powtórzyć sobie w głowie je parę razy, prawda? No, i to trochę zajmuje i...ojej...
Ale to nic, najważniejsze, żebym zrobiła to dobrze, a skoro moja mistrzyni mi to tak tłumaczy to muszę się poprawić. Choćby nie wiem co!
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
Skinęłam lekko głową, kiedy kocica mi odpowiedziała, a potem posłusznie ruszyłam razem z nią. Milczałam, póki mistrzyni nie zadała kolejnego pytania. Ojejku, bałam się tego, chociaż wiedziałam, że na pewno o to zapyta, w końcu, eh! Musiała wiedzieć, co już umiem, ale pewnie nie spodziewałaby się, że nic...Oh, ojej...
- U-um...J-ja...Miałam nauki z, uh, Wydmowym Wiathem, a-ale... Nie pamiętam czemu, ale...ale one tak naphawdę one się nie zaczęły dobrze i... - miauknęłam, czując jak zaczynam się coraz bardziej denerwować. Wzięłam głęboki oddech i wbiłam wzrok w ziemię.
- U-uh, nie wiem phawie nic - dodałam w końcu, cofając uszy. Bałam się nawet spojrzeć na Ćmi Zmierzch, więc po prostu dalej szłam nie podnosząc wzroku.
- Znam tylko...uh, te w naszym klanie. Czehwona Gwiazda jest przywódcą, Ognistophęga zastępcą, a...Księżycowy Pył medykiem - odpowiedziałam, a potem znowu zamilkłam. Oh, ojej, mama byłaby pewnie tak strasznie zawiedziona...


sdjksadb wybacz gniota
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#6
Opuściłam głowę, kiedy kocica znowu wypomniała mi fakt, że znowu się jąkam. To było tak strasznie trudne, żeby zupełnie przestać to robić, ojej...na pytanie mistrzyni poczułam jeszcze większy ucisk w żołądku, po czym spojrzałam na jej pyszczek przez zaledwie kilka krótkich uderzeń serca. Tak bardzo mi było teraz wstyd! Taka Chaber pewnie wiedziała bardzo dużo, pewnie szybko skończy swój trening, a ja? Eh!
Ćmi Zmierzch wymieniła dużo imion naraz, przez co nie odpowiedziałam jej od razu na kolejne pytanie. Przez dłuższą chwilę musiałam ułożyć sobie wszystko w głowie, by potem nie popełnić kolejnej gafy zapominając je! Zaraz po tym, spróbowałam sięgnąć pamięcią do tego, co opowiadała mi chociażby Strzałka, albo Księżycowy Pył, no i co usłyszałam też od starszyzny.
— Um...kociak. Nie ma chyba obowiązków i...może mieć nauki. Chociaż chyba może c-coś hobić, ja czasem phobowałam pomagać przy...wymianie mchu u stahszyzny...Księżycowy Pył mówił...a, że to mogłam nahazie hobić — bąknęłam, zaczynając od najniższej i chyba... najłatwiejszej rangi. Oh, a co jeśli o czymś nie wiedziałam? To byłoby straszne, jeśli okazałoby się, że jednak miałam wtedy jakieś obowiązki i się z nich nie wywiązałam...
— Później...tehminatoh. Można nim zostać j-jak ma się sześć księżyców, ale...można też później. Moja siostha miała cehemonie później, bo chohowała. Ma thening, jak już pothafi to p-poluje i...też pomaga w wymianie mchu i ogólnie w obozie. Powinien szanować s-stahszych — mówiłam dalej, chociaż nie byłam dokładnie pewna wszystkiego. Zauważyłam, że nie szło mi tak źle z tym jąkaniem się i nie było to chyba aż tak wyraźne, znaczy, ojej, mam taką nadzieję!
— Wojownik poluje i walczy...chodzi na pathole. Um, no I thenuje tehminatohów. Jest jeszcze hanga matki i to są t-te kotki, któhe wychowują młode. Stahszyzna to te najstahsze koty w klanie, któhe przeżyły już wiele k-księżyców i...um, zasługują na...odpoczynek? Znają dużo opowieści...czasem s-słuchałam opowieści Liliowej Sadzawki — mruknęłam, a potem przez chwilę musiałam się zastanowić, czy czegoś nie pominęłam. Kociaki, terminatorzy, wojownicy, matki, starszyzna...ojej, na śmierć bym zapomniała!
— A-a, jest jeszcze tehminatoh medyka, któhy uczy się jak leczyć koty. No i uczy go medyk...a jak ten tehminatoh skończy thening to staje się pomocnikiem. Następcą medyka...c-czy jakoś tak — bąknęłam, próbując to powtórzyć podobnymi słowami, co opowiadała mi medyczka. — Medyk poza leczeniem kotów pomaga przywódcy i ma k-kontakt z Gwiezdnym Klanem. Ma też jeszcze inny kodeks, któhego musi przestrzegać — dodałam. Oh, chyba nawet nie wyszło tak źle?
— A co będzie z Klanem Ghomu, skoho nie mają medyka? C-czemu go nie mają? — spytałam po kilku uderzeniach serca, chociaż nie wiedziałam, czy powinnam.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#7
Poczułam ukłucie w brzuchu, kiedy usłyszałam odpowiedź. Samobójstwo?
— Zabiła się, bo...bo ktoś był dla niej niemiły? — powtórzyłam cicho, niedowiarzając, przez co pozwoliłam swojemu głosu się załamać. To brzmiało tak... strasznie. Ta medyczka nie zrobiłaby tego, jeśli ktoś po prostu powiedziałby jej coś niemiłego jeden raz...prawda? Poczułam jak moje ciało przeszyły dreszcze na myśl tego, jak strasznie musiało być w ich klanie, skoro działy sie takie rzeczy. Dalsze słowa mistrzyni tylko potwierdziły, że działo się tam źle.
— Co takiego się t-tam dzieje, że tak to...wygląda — mruknęłam nadal w szoku. Cieszę się, że nie jestem na miejscu tej biednej kotki...
— O-oh...Klan wichhu, um, koty tam są podobno bahdzo szybkie. I polują często na...uh, zające? W klanie cienia, uh, koty pothafią dobrze się skhadac...na ich tehenach jest chyba d-dużo drzew. A w klanie ghomu koty były podobno silne — miauknęłam niepewnie, uparcie wbijając wzrok przed siebie. Nie mogłam ciągle patrzeć w dół, bo musiałam zapamiętać drogę...tak myślę.
— A my pothafimy pływać i łowić hyby. I kiedyś słyszałam, ż-że mamy niezbyt dobhe, u-uh, helacje z klanem ghomu — dodałam, próbując jakoś poprawić swoją sytuację, ale i tu nie wiedziałam tyle, ile powinnam. Ojej... Oblizałam nerwowo pyszczek, czekając aż Ćmi Zmierzch poprawi moją wypowiedź.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
Jedynie spojrzałam niepewnie na mistrzynię, kiedy opowiadała dalej o klanie Gromu. Nie mogłam się nie zgodzić z tym, że ta kotka możliwe, ze nie była najlepszym kandydatem na medyka, ale nie mogłam pomimo tego przestać jej współczuć. Czułam się, jakby to mogło być cos więcej, niż tylko niewielka złośliwość, ale...może to po prostu kwestia klanu? Dzieje sie tam tyle dziwnych, niewyobrażalnych rzeczy...pewnie też bym miała dość. Jednak nie mogłabym postąpić jak ona.
— A-ale...ta kotka w ogóle n-nie pomyślała w-wtedy o klanie? Nie m-mogła c-chociaż wythenować swojego następcy? Po phostu ich tak zostawiła bez medyka? — rzekłam, nie potrafiąc powstrzymać się od zadania tych pytań. Nieważne jak bardzo straszne by było to, co sie dzieje, przecież miała resztę klanu, któremu powinna pomóc, prawda? Czemu przywódca nic nie zrobił z tą drugą, nienawistną kotką? Nic nie rozumiałam, jednak pozwoliłam kocicy mówić dalej. Cofnęłam uszy na kilka uderzeń serca, kiedy Ćmi Zmierzch podkreśliła, ze jestem delikatna. Przygryzłam lekko policzek od środka, wracając na moment do obserwowania otoczenia.
Poczułam na moment ulgę, kiedy zostałam przez nią pochwalona. Pomimo tego, starałam się zachować powagę, bo w każdym momencie mogła zadać mi kolejne pytanie, na które muszę być w stanie odpowiedzieć.
— M-mnie też j-jej będziesz uczyć? — zapytałam cicho, w temacie wspinaczki. Nie bałam się wysokości, chociaż...miałam wrażenie, że mogłabym łatwo spaść.
Wysłuchałam w skupieniu kolejnych informacji o klanie Gromu, coraz bardziej się dziwiąc, że on dalej jakoś...istnieje. Zmarszczyłam nieznacznie brwi, kiedy opowiadała o Błyskającej Gwieździe i Czerwonej Gwieździe. To było strasznie zawiłe, ojej...
— Z-zgwałcił...? — powtórzyłam w końcu, niezbyt wiedząc co miałam sądzić o tym...zjawisku?
— I...j-jak to niezgodny z Kodeksem? Nie jest on najważniejszy? G-gwiezdni nic z nimi nie zhobili? — zapytałam, ostrożnie układając pytanie. Miałam wrażenie, że rozmawianie o takich sprawach jest bardzo...poważne.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#9
Nie rozumiałam, dlaczego postępowałam w jakiś sposób...źle. Chciałam jakoś postawić się w ich sytuacji i zrozumieć, czemu stało się tak, a nie inaczej, a skoro zachowanie byłej medyczki mnie zastanawiało to chciałam powiedzieć to na głos, jednak...oh. Mistrzyni pewnie miała rację, emocje faktycznie były czymś co ciężko przeskoczyć! Poruszyłam uchem, na wieść o tym, że kotka została wygnana.
— O-oh...ale Jak mogli nie zauważyć tego wszystkiego? P-przecież to nie mogła być piehwsza sytuacja, kiedy ta kotka była niemiła. N-nie można było jej jakoś w-wcześniej....upomnieć? U-ukahać? — kontynuowałam, bo nie potrafiłam tak po prostu porzucić tego tematu. Miała przecież tak jakby...no, krew na swoich łapach. A to było straszne, nie mogła od tak po prostu czegoś powiedzieć i...ojej. A może Ćmi Zmierzch miała rację? Niepotrzebnie to tak rozpatruje?
— Hozumiem — rzekłam, w głowie od razu zastanawiając się nad tym, jak miałaby wyglądać ta wspinaczka. W teorii wiedziałam, ale... trochę się bałam, czy temu podołam.
Na westchnięcie kocicy znowu odwróciłam wzrok w jej kierunku, poruszając nerwowo ogonem. Z tego co mówiła, to na pewno jest złe, ale dalej chyba nie rozumiałam, jak bardzo. Nie chciałam drążyć tematu, więc po prostu spoważniałam, dalej słuchając o kodeksie.
Ojej, pytanie!
—A-a, K-kodeks — wyjąkałam, probujac uspokoić wszystkie myśli przewijające się przez moją głowę. — Z-zatem, wiem, że są d-dwa Kodeksy, w-wojownika i medyka. M-medyk musi przestrzegać obu, a w-wojownik tylko tego pierwszego. I p-pamiętam, że medyk nie m-może mieć według tego s-swojego kodeksu kociąt, a-ani pahtneha, i że m-ma obowiązek pomocy innym, c-czy coś takiego. I n-nie musi polować — miauknęłam, pod koniec jedynie nieco się wahając. Trochę pamiętałam z rozmowy z Księżycowym Pyłem!
— A-a wojownika...u-um, pamiętam tylko tyle, że k-kocięta i s-stahszyzna jedzą piehwsi...i że z-za łamanie go można thafić do ciemnego lasu — dodałam, by potem zamilknąć oczekując opinii Ćmy.

/ gniocik
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
Na kolejne upomnienie mistrzyni ponownie poczułam się nieprzyjemnie. Cofnęłam uszy, milcząc przez kilka uderzeń serca, by potem rzec ciche "przepraszam". Zdenerwowałam się trochę na siebie, że nie potrafię prawidłowo zastosować się do tak prostego polecenia!
Dusząc w środku tą irytację, wysłuchałam tego, co było w temacie kodeksu. Byłam bardzo ciekawa reszty jego punktów, a fakt, że powinnam go znać na pamięć nijak mnie nie zdziwił. Zdaje się, że już chyba Księżycowy Pył mi o tym wspominała? Albo mi się tylko wydawało? Nie wiem. W każdym razie, byłam w pełni gotowa to omawiania go, było to na pewno o wiele przyjemniejsze niż jakaś walka, albo inne tego typu czynności.
Ćmi Zmierzch nawet nie musiała mnie pytać, czy jestem gotowa, czy nie, zresztą nawet nie dała mu chwili na odpowiedź na to pytanie. Uważnie wysłuchałam trzech pierwszych punktów kodeksu, od razu próbując się zastanowić nad ich znaczeniem. Zanim odpowiedziałam na kolejne pytanie, odczekałam kilka uderzeń serca, by nie wypluć z siebie czegoś głupiego. Poza tym, znowu musiałam się skupić, aby kilka razy wypowiedzieć to w myślach, by nie pozwolić sobie na żadne załamanie głosu, ani zająknięcie.
— Um...To znaczy, że t-trzeba być gotowym do poświęceń dla d-dobha klanu...um, ze w hazie jakiegoś n-niebezpieczeństwa trzeba przekładać klan ponad swoje ż-życie — miauknęłam, powoli formułując wypowiedź, żeby się nie pomylić. — A-ale... Ćmi Zmierzchu, t-to nie znaczy, że trzeba od hazu u-umiehać za klan? B-bo mi się wydaje, że jakbym miała w-walczyć sama z jakimś, u-uh, dhapieżnikiem t-to bym sobie na pewno n-nie pohadziła i...um, nie pomogłabym chyba wtedy za b-bahdzo? — spytałam, mając nadzieję, że nie popełniam żadnego błędu w moim rozumowaniu. Wydawało mi się, że na pewno bym się im nie przydała od razu martwa, skoro taki drapieżnik dalej grasowałby po terenach klanu stanowiąc niebezpieczeństwo dla innych. Może nawet zapach krwi zwabiłby coś większego, albo bardziej by zdenerwował to zwierzę?
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#11
Uśmiechnęłam się delikatnie. Bardzo dobrze ci się wydaje. Mimo tego, że słowa te mnie nieco uskrzydliły, poczułam, że jednak mimo wszystko powinnam się nieco uspokoić. Nie mogłam zbytnio bujać w obłokach, muszę być gotowa do przyswajania wiedzy, a nie zatrzymywać się przy każdej pochwale, chociaż...one były takie fajne! Ojej!
Czułam się trochę lepiej, kiedy kocica powiedziała, że woli, abym zadawała pytania, nawet te głupie, niż pakowała się w kłopoty. Nie będę bezużyteczna, na pewno się przydam dla klanu! Muszę. Muszę się przydać.
— U-um...Stahszyzna przeżyła już swoje księżyce, przez ten czas na pewno dużo polowali i żyli dla klanu, więc p-pewnie tehaz nie mają aż tyle siły, by samemu polować. W dodatku, u-um, oni na p-pewno bahdziej potrzebują świeżej i d-dobhej zwierzyny niż tacy tehminatorzy, b-bo...um, nasz ohganizm na p-pewno lepiej sobie by p-pohadził jakby się zdarzyło tak, że ta zwierzyna byłaby jakaś n-niedobha — zaczęłam ostrożnie, mając wrażenie, że jak na razie idzie mi dobrze. Tak chyba było, prawda? Pomijając jeszcze to, że oni nie są w stanie polować wydawało mi się, że też z szacunku do nich powinno się im ustąpić posiłku, żeby mieli pierwszeństwo.
— Podobnie z k-kociakami, z tym że one...um. Są p-przyszłością klanu, muszą być g-gotowe do zostania t-tehminatohem i theningów, a kiedy będą słabe, albo chohe przez to, że są niedożywione, albo coś takiego n-no to...nie będzie zbyt dobrze. N-no i młode nie p-pothafią polować o-oczywiście — kontynuowałam, dalej próbując każde słowo kilka razy przemyśleć i stwierdzić wcześniej, czy ma to sens. W zasadzie...niewiele mi to dawało, bo dalej obawiałam się tego, że coś będzie jednak niepoprawne w tym wszystkim.
— A-ah, a to, ze t-tehminatohom nie wolno jeść bez pozwolenia p-póki nie zapolują t-to właśnie dlatego, że umm...Jednak stahszyznie n-należy się też s-szacunek i t-to oni mają...piehszeństwo. U-um... — mruknęłam, mając mały problem z ułożeniem swoich myśli. Cofnęłam na moment uszy, kiedy uznałam, że nie jestem w stanie jakoś rozjaśnić swojej wypowiedzi, więc tu prawie na pewno mistrzyni musi mnie poprawić. Ojej!
— A z-za zwierzyne powinniśmy dziękować, b-bo...to nam p-przychodzi to, że możemy się nią pożywić? Um, jakby nie patrzeć decydujemy t-tak o czyimś i-istnieniu i, u-um, to byłoby bahdzo okhutne gdybyśmy je z-zabijali dla własnej uciechy — dodałam na koniec, by potem zamilknąć i wysłuchać tego, co ma do powiedzenia Ćmi Zmierzch.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
Poruszyłam uchem, kiedy usłyszałam cichy śmiech mentorki. Ojej...to na pewno nie było coś, czego spodziewałabym się po Ćmim Zmierzchu! Zaskoczona uniosłam swój wzrok na nią, wcześniej jeszcze mrugając kilkukrotnie. Jesteś pierwszym moim terminatorem...Ojej! Uśmiechnęłam się słodko, by chwilę pozwolić sobie się zachwycać tym, jak ładnie to brzmiało. Jestem pierwszą, która o tym pomyślała...jestem pierwsza. Czy to znaczy też, że jestem w jakiś sposób szczególna? Na myśl o tym poczułam, jak po moim ciele rozlało się przyjemne ciepło. Chyba byłam z siebie...dumna? Dumna. Och, ciekawe czy mama byłaby w tym momencie ze mnie dumna! Nagle zapragnęłam jej jak najszybciej o tym powiedzieć, ale czy to z kolei nie byłoby już zbędnym przechwalaniem się? Hm, to było dopiero dobre pytanie!
Pomimo tego dziwnego uczucia, skupiłam się dalej na kolejnych punktach, które okazały się ostatecznie bardzo przejrzyste. Kocięta zostają terminatorami w wieku sześciu księżyców...tak, tak było! Naturalnie, że młodsze koty byłyby po prostu zbyt delikatne na zadania, które czekały terminatorów. Ponadto, większość z nich pewnie myślałaby dalej o zabawach, a nie o obowiązkach. Milczące czuwanie...hm. O tym akurat nie zdarzyło mi się wcześniej usłyszeć, więc muszę je w szczególności zapamiętać. Cała reszta naprawę nie wymagała konkretnych przemyśleń, więc przeszłyśmy z Zastępczynią do kolejnych punktów. Ucieszyłam się na wieść o tym, że będą ciekawe i jest to spora dawka wiedzy - ona akurat zawsze się przyda! poza tym, to miłe uczucie dowiadywać się czegoś nowego.
- U-um...trzeba szybko wybrać kolejnego zastępce, p-ponieważ...inaczej byłoby zamieszanie, a p-poza tym przywódca zawsze może być z j-jakiegoś powodu nieobecny, a wtedy, um, opiekę nad klanem przejmuje w-właśnie zastępca - miauknęłam, zważając też na to, że z zastępcą właśnie rozmawiałam! Chwilę przemyślałam jeszcze tą kwestię, zauważając jedno powiązanie i...to mi trochę nie pasowało. - A-ale to nie jest tak, że z-zastępcą powinien być ktoś o-odpowiedzialny, a kiedy szybko się kogoś takiego w-wybieha to...um, to może być niezbyt przemyślane? T-to znaczy...pomyślałam t-tehaz o klanie Ghomu i o tym j-jak często zmieniali t-tam zastępców i w ogóle...i t-tak jakoś mi się to skojarzyło - mruknęłam nieśmiało, poruszając nerwowo ogonem.
- Zghomadzenie...wygląda jak okazja na, u-um, pohozmawianie na przykład przywódców ze sobą? A-albo medyków...żeby coś ustalić? - powiedziałam, chociaż tutaj nie miałam zbyt wielu pomysłów. No bo na poznawanie kotów z innych klanów nie trzeba było zwoływać jakiegoś wielkiego spotkania! Wystarczyłoby pewnie pójść na granicę, a ktoś by się prędzej czy później znalazł chętny do rozmowy!
- O-och, a kocięta...to pewnie wyjaśnia to, k-kogo konkhetnie należy przeganiać? S-skoho kociętom trzeba pomóc, n-no to właśnie wygonienie ich byłoby p-phaktycznie skazaniem ich na ś-śmiehć...dlatego tak się nie hobi? Co z-zhobić z takim k-kocięciem? Z-zabhać do obozu? - spytałam, bo sama z chęcią bym jakoś pomogła takim maluchom, ale nie miałam pojęcia jak! Zostawienie ich tam, by pójść po kogoś bardziej doświadczonego też nie byłoby bezpieczne. Poza obozem grasuje masa niebezpiecznych stworzeń! A z kolei zabranie ich bez żadnego pozwolenia...czy to w ogóle byłoby poprawne zachowanie?
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#13
Ojej! Poruszyłam lekko uchem, kiedy została wyjaśniona kwestia zastępców i ich...no, następców. Kiedy kotka tak to przedstawiała to koty obejmujące rangę zastępcy powinni być naprawdę mądrymi i odpowiedzialnymi kotami. I to przygotowanymi absolutnie na wszystko! Wobec tego wszystkiego...to była niepodważalnie bardzo ważna funkcja dla całego klanu. Klan Gromu z kolei...brr. Nie mieli tam odpowiednich kotów? Czy może po prostu nie przykładali wcale uwagi do tego, komu powierzają tak ważną funkcję? Ech. Nie chciałam z góry oceniać każdego kota, który stamtąd pochodził, niemniej jednak moja niechęć do nich na pewno jeszcze chwilę się utrzyma.
— O-ojej! — wyrwało mi się, kiedy Ćmi Zmierzch wspomniała o kociaku z klanu Wichru. To była bardzo ciekawa historia, ponadto, ona też postąpiła bardzo prawidłowo...! Miałam nadzieję, że nie będzie wiele kociąt, które będą potrzebować ode mnie takiej pomocy, ale sama nagle zachciałam takiemu pomóc.
Ojej, trzy ostatnie punkty kodeksu? Tak prędko? Byłam w środku zaskoczona tym, że poszło nam w zasadzie bardzo... szybko. Skinęłam lekko głową, gotowa skupić się jak najbardziej, skoro to była praktycznie ostatnia prosta, by zakończyć pracę z zasadami zesłanymi od Gwiezdnych. Dlatego też chciałam, aby jej koniec wypadł pozytywnie!
Miałam wyjaśnić pierwszy i ostatni punkt. Zmarszczyłam nieznacznie nos, zastanawiając się. Słowo przywódcy jest prawem...moment. To już padło raz wcześniej!
— Z-zatem...Słowo przywódcy j-jest phawem wobec czego nie można się mu sprzeciwiać, ale p-pod wahunkiem, że Przywódca jest odpowiedzialny i...działa dla d-dobha klanu. Phowadzi klan do hozwoju i, u-um, dobhobytu, a nie do upadku i kłótni...c-chaosu. i tym podobnych — odpowiedziałam, biorąc pod uwagę każdą wzmiankę o klanie Gromu. Był świetnym przykładem tego, jak klan nie powinien działać...więc chyba się przydał przy rozwinięciu tego punktu!
Z kolei ostatni punkt był dla mnie trudny pod tym względem, że...och.
— C-czym są Pieszczoszki? Ś-śmieszne okheślenie... — spytałam nieśmiało, uświadamiając sobie, że w żadnej z historii jakie słyszałam nie było wzmianki o tym...czymś.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
Ponownie skinięcie i uśmiech mentorki niezmiennie mnie uskrzydlał, przez co musiałam znowu kontrolować sama siebie i uważać, abym nie rozproszyła się za bardzo. Wyszło na to, że te całe Pieszczoszki to zwykła atrakcja tych całych Dwunogów. Och...dobrowolne zgodzenie się na takie życie było czymś nie do pomyślenia. Może nie byłam silna, nie nadawałam się na zostanie jakąś powszechnie podziwianą wojowniczką, niemniej jednak nie zamierzałam rezygnować z tych wszystkich obowiązków, ani uciekać przed tymi, które mnie czekały, by dać się tak zniewolić. Nie wychodzić na zewnątrz? Nie mieć możliwości podziwiać tego, jak zmieniają się pory, jak wszystko budzi się do życia, lub pozostaje w uśpieniu pod przykrywą puszystego śniegu? Straszne! Zgodziłam się z mentorką w tym, że było to czymś, um, uwłaczającym.
Strzepnęłam uszkiem, kiedy faktycznie okazało się, że dzisiaj to by było na tyle. Jednak Ćmi Zmierzch miała jeszcze kolejne zadanie dla mnie, którego uważnie wysłuchałam. Och...ojej. Polowanie. Poczułam lekki ucisk w brzuchu, jednak nie mogłam okazywać tego, że niezbyt podoba mi się taka koncepcja. Muszę być...silna.
— Dobrze, postaham się — miauknęłam, wkrótce po tym zapewne udając się do obozu, by poszukać kogoś, kto mógłby mi w tym pomóc. Chciałam się dobrze przygotować, ale...nie wiedziałam jak to wyjdzie.


***

Trzy dni minęły w mgnieniu oka. Nim zdążyłam się obejrzeć i należycie rozważyć to zagadnienie, już musiałam zbudzić się o świcie, by punktualnie stawić się w pełni gotowości w ustalonym miejscu. Polowanie...nie może być tak złe. Może sobie poradzę. Przywitałam się grzecznie z mentorką, oczekując na jej polecenia. Chciałabym czuć się faktycznie przygotowana do tego, ale nie wyszło. Ojej...
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#15
Pomimo tego, że byłam świadoma jak chłodno powinno mi być, to nijak tego nie odczuwałam, bo z nerwów zrobiło mi się aż gorąco. Och, na Gwiezdnych! Uśmiechnęłam się lekko, uważnie słuchając tego, co miała do powiedzenia Ćmi Zmierzch. Najistotniejsza umiejętność...i to mnie najbardziej martwiło. Jednocześnie poczułam ulgę, skoro walka nie była aż tak konieczna, jeśli byłam w stanie podołać innym zadaniom, jednakże nadal nie czułam się pewnie w temacie polowania. Skinęłam po kilku uderzeniach serca, kiedy zakończyła wstęp, by potem spuścić wzrok na moje łapy, które instynktownie szukały czegoś miękkiego, bym się aż tak nie denerwowała. Ojej.
— Stahałam się przygotować j-jak tylko mogłam — odpowiedziałam, by potem...um, powinnam zacząć mówić? Spojrzałam niepewnie na pyszczek Zastępczyni, czując jednak jak nerwy ponaglały mnie do tego, by mieć już tą sprawę za sobą. Wzięłam głęboki oddech, który okazał się być dość odświeżający przez to, jak chłodne było powietrze. Powoli...
— Z-zatem...wiem, że moja słaba sthoną jest to, że j-jestem dość...um, sthaliwa? Jeśli zwierzyna wykonałaby j-jakiś niespodziewany huch, zaheagowałabym na to wolniej, jeśli b-byłabym, n-no, zaskoczona. Mogłabym też przez to dać o s-sobie znak czemuś, s-szczególnie ghyzoniom, bo słyszałam, że one wyczuwają, um...dhgania podłoża. Och, poza tym tehaz wszędzie jest śnieg, więc ciężko by mi było się przyczaić n-na coś z takim futerhkem... — miauknęłam ostrożnie, zaczynając od słabszych stron, bo było je o wiele łatwiej znaleźć.
— P-poza tym, wydaje mi się, że m-mam dość słaby węch, więc ciężej byłoby mi coś wythopić — dodałam. Fakt, faktem, mogłam w lecznicy siedzieć i chorować wdychając różne zapachy ziół, niemniej jednak miałam wrażenie, jakby po tej chorobie mój węch był dziwnie... otępiały? Słabszy?
— A-ale jestem też dość dhobna i zwinna... Jeśli pothafiłabym zaheagować od hazu, to phawdopodobnie mogłabym też dogonić jakieś n-niewielkie zwierzątko...i złapać — kontynuowałam, by po tym zamilknąć, szukając w głowie jakichś innych przykładów. Nie znalazłam, nie znalazłam nic, poza tymi które już nadmieniłam, więc spojrzałam na mentorkę pytająco, licząc na to, że powie mi, czy dobrze myślałam.
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości