Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kiwnął głową na znak, że w porządku, po drodze porozmawiają sobie o rangach. Mógł się domyślać, skąd wynikała taka a nie inna decyzja uczennicy; ale kto wie, może był to czysty przypadek.
Poruszali się wzdłuż rzeki dość sprawnym tempem (ale w granicach rozsądku, w końcu czekało ich z pół dnia chodzenia), a Kolczasty Kasztan zwolnił nieco tempo dopiero, gdy do nosów dwójki kotów mógł dolecieć wyraźny i trudny do pomylenia zapach ciągnącej się za Szarymi Brzozami drogi. - Jak zapewne się domyślasz po dźwięku i smrodzie...dotarliśmy do Grzmiącej Ścieżki, która to stanowi sporą część granicy z Ziemiami Niczyimi. Potwory są dużym zagrożeniem dla kota, jednak nie musisz się tym stresować tak długo, jak nie zamierzasz jej przekraczać. Raczej nie słyszy się, by te kiedykolwiek ją opuszczały, a tym bardziej same z siebie atakowały koty, ale też...lepiej nie kusić losu i nie podchodzić za blisko, jeśli nie ma takiej konieczności. Nasza oficjalna granica nie styka się z nią bezpośrednio, a biegnie wzdłuż Szarych Brzóz, toteż, jak widzisz, podczas zwykłego patrolu takowa się nie pojawia.
I oni też nie będą, bo abstrahując od kwestii bezpieczeństwa, nie było w tym nic przyjemnego. Przez pewną chwilę nie mówił nic więcej, oczekując, czy Topola nie chciała czegoś dodać, o coś się spytać, czy po prostu - nie potrzebowała chwili na przetrawienie w ciszy jego słów i naocznych wrażeń. - Przejdziemy się wzdłuż niej i za jakiś czas powinniśmy dotrzeć do Korzennego Jaru, który znajduje się mniej więcej w połowie tej granicy. A w międzyczasie - opowiedz mi wszystko co wiesz o rangach przywódcy i zastępcy. W razie co uzupełnię od siebie, jeśli czegoś ci zabraknie.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Mimowolnie zmarszczyła nos, krzywiąc się na nowy, agresywny zapach dobiegający z Grzmiącej Ścieżki. Spojrzała na mistrza, po czym przeniosła wzrok w kierunku Szarych Brzóz, za którymi kryło się to miejsce cuchnące niebezpieczeństwem i śmiercią. Zdecydowanie nie próbowałaby tam podejść z sama z siebie, a co dopiero wkroczyć na sam środek drogi.
- O tyle dobrze. - skomentowała, gdy Kolczasty Kasztan przekazał informację o rzecznej granicy, nie stykającej się bezpośrednio z Grzmiącą Ścieżką. Przynajmniej podczas patroli w przyszłości nie będzie musiała zamartwiać się potencjalnym ryzykiem niebezpieczeństwa ze strony potworów; co sam też zresztą przyznał sam wojownik. Topola nie zamierzała się z tymi słowami sprzeczać. Przez chwilę główkowała, czy chciałaby zadać jakieś pytanie. Odnalazła jedno. - Jak wyglądają potwory? - spytała w końcu, drgając ogonem. Słyszała czasem pogłoski o tym, że były niebezpieczne, że koty omijały je z dala... i choć nie chciałaby sama ich zobaczyć na żywo, ciekawa była ich opisu.
Jeśli Kolczasty Kasztan ruszył dalej w drogę wzdłuż Grzmiącej Ścieżki, Topola momentalnie podążyła za nim.
- Przywódca to kot, którego Gwiezdny Klan obdarował aż dziewięcioma życiami. Jego imię zawsze kończy się członem Gwiazda, to on głównie przeprowadza ceremonie i mianuje na nich wojowników oraz terminatorów, wyznacza tym drugim mistrzów. Jest najważniejszym kotem w Klanie i go reprezentuje. - zwilżyła pysk i zaczęła mówić, tyle, co wiedziała na logikę i czego mogła się domyślić. W końcu jej ojciec sam miał w przyszłości zasiąść na tej pozycji... Potrzebowała wiedzieć o tym jak najwięcej. Zwłaszcza z ciekawości. - Zastępca... to tak jakby prawa łapa przywódcy, zostaje przez niego wybrany, a po jego śmierci zajmuje jego miejsce. Zajmuje się między innymi wyznaczaniem patroli i nadzoruje postępy treningów w Klanie. - czyli to, co wykonywał i wykonuje do tej pory jej ojciec. Jakim przywódcą będzie Nocna Gwiazda? Topola wierzyła, że najlepszym. Może jeszcze lepszym od Łabędziej Gwiazdy. Jednego była pewna - na pewno nie będzie złym przywódcą, tyranem, przed którym drżą i klękają wszystkie koty w Klanie.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Nigdy nie przyjrzałem się bardzo dokładnie, ale są wielkie, co najmniej kilkanaście razy większe od kota. W kształcie są strasznie kanciaste, wydają się być sztywne..? Wyglądają trochę, jakby się nie ruszały, a jednak pędzą. W sensie wiesz, nie mają widocznych łap czy skrzydeł, którymi mogłyby poruszać. A w ich środku możesz zobaczyć dwunogi - opis trochę taki, że żaden, ale to na razie musiało wystarczyć, bo wojownik nie potrafił znaleźć lepszych słów. - Przywódcy są również zsyłane przez Gwiezdnych przepowiednie, a zastępcy mogą mianować terminatorów, choć raczej rzadko się to zdarza. Poza tym nic dodać, nic ująć - pokiwał głową twierdząco. Tak jak się spodziewał, kotka wiedziała całkiem dużo. Czy to kwestia bycia córką zastępcy, czy po prostu życia od narodzin w klanie...nie, żeby miało to większe znaczenie. - To jest właśnie Korzenny Jar, co oznacza, że za nami już połowa drogi wzdłuż Grzmiącej Ścieżki - wojownik machnął ogonem w kierunku wąskiego, lecz głębokiego i stromego wąwozu, z którego ścian wystawały liczne brzozowe korzenie. W tym miejscu przystanął na chwilę, by Topola mogła się przyjrzeć, niedługo później ruszył jednak dalej. Przed nimi jeszcze daleka droga.
- Będziemy zmierzać w kierunku kolejnego charakterystycznego punktu, a w tym czasie...może ja się nieco wykażę. Medycy. Jedni z najważniejszych kotów w klanie, bo w skrajnych przypadkach powierzamy im kwestię swojego życia. Są to koty równie bliscy przywódcy, co zastępca, i Gwiazdy często konsultują z nimi swoje decyzje. Do ich głównych obowiązków, rzecz jasna, należy leczenie chorych i rannych, ale także interpretują przepowiednie Gwiezdnego Klanu, kontaktują się z innymi medykami i trenują następców i pomocników - choć ta druga funkcja zdawała się być reliktem przeszłości w większości Klanów. Cień miał czterech pełnoprawnych medyków, jedynym przypadkiem kota, o którym Kasztan słyszał, by został mianowany na pomocnika, był zaledwie przez moment Brryzgająca Fala w Wichrze. - Co mogłabyś powiedzieć o nich? W sensie, pomocnikach i terminatorach medyka?
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Kanciaste w kształcie, pędzące, jednak nie mają skrzydeł, ani łap.... A w środku jeszcze siedziały dwunogi...? To rzeczywiście było coś, czego nie można było zrozumieć nawet wtedy, kiedy zobaczy się to na żywe oczy. A Topoli na razie wystarczy sam opis - zdecydowanie nie będzie jej spieszyło się, by przyjrzeć się temu monstrum z bliska. Podziękuje za taki rodzaj rozrywki.
Zsyłane przez Gwiezdnych przepowiednie? Na moment czoło Topolowej Łapy zmarszczyło się w zamyśleniu - jakie mogły być przepowiednie? Na jaki temat? Z jakiego powodu? Przez moment pomyślała, by również i o to zapytać mistrza... ale uznała, ze jeden z wielu wojowników raczej nie będzie znał takich personalnych szczegółów między Gwiazdą, a samymi Gwiezdnymi. Znowu - kiedy ojciec zostanie przywódcą, ma nadzieję, że odpowie na nurtujące ją teraz pytania. Ale to w przyszłości. Za dwadzieścia księżycy, trzydzieści.
Skinęła głową, oznajmiając Kasztanowi, że przyjęła do wiadomości informację o przejściu przez nich połowy drogi wzdłuż Grzmiącej Ścieżki - im prędzej odejdą od tego cuchnącego miejsca, tym lepiej. Przyzwyczaiła się z lekka do nieprzyjemnego zapachu, wciąż jednak drażnił on wnętrze jej nosa.
Gdy mistrz zaczął opowiadać o roli medyków, również słuchała uważnie. W końcu medycy byli częścią trójki klanowej - najważniejszych kotów w całym Klanie, utrzymujących jego równowagę i bezpieczeństwo.
- Terminatorzy medyka... Sądząc po samej nazwie, szkolą się pod okiem medyków. Są to koty, które nie posiadają jeszcze pełnej wiedzy medycznej i wybierani na ucznia są przez samego medyka, który podejmie się ich szkolenia. - odparła, drgając ogonem, gdy dalej podążali granicą wzdłuż Grzmiącej Ścieżki. - Nie wiem jednak, jaką rolę odgrywa pomocnik medyka... Nie słyszałam, by ktoś używał tego sformułowania, ani o kocie, który piastowałby taką rangę. - przyznała się mistrzowi szczerze o swojej niewiedzy, spoglądając na czekoladowego kocura. Czy ktokolwiek używał kiedykolwiek rangi Pomocnika Medyka? Może to ona byłą po prostu zbyt młoda, by znać i pamiętać obecność takiej rangi?
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Terminatorzy medyka poza treningiem medycznym muszą również ukończyć pełnowymiarowy trening wojowniczy, ale zgadza się - pytanie Topolowej Łapy z kolei ani trochę go nie zdziwiło. Znaczna część kotów, włącznie z nim, z terminem pomocnika stykało się po raz pierwszy właśnie podczas treningu. - Pomocnicy medyka posiadają tą samą wiedzę i umiejętności, co pełnoprawni medycy, a także zajmują się w gruncie rzeczy tym samym, ponieważ leczą koty i szkolą terminatorów...jedyne, czym się różnią, to zapewne mniejszy udział w podejmowaniu ważnych decyzji - a czy takie rozdzielenie rang w lecznicy było wydajniejsze - raczej nie, skoro większość Klanów z niego dawno zrezygnowała. Klanu Rzeki jak na razie to jednak nie dotyczyło, bowiem nie słychać było żadnych pogłosek, jakoby Poecie wpadł w oko potencjalny kandydat na to stanowisko. - Faktycznie jest to raczej relikt przeszłości, Klan Cienia na przykład ma troje wytrenowanych medyków i wszyscy obejmują rangę pełnoprawnych medyków. W ostatnim czasie jedynie Bryzgająca Fala z Klanu Wichru pełnił przez chwilę tę funkcję, nim odszedł Krwawnikowy Liść.
- Tu mamy kolejny punkt kontrolny. Nora pod Drzewem. Myślę, że domyślasz się, skąd nazwa - zaśmiał się cicho pod nosem, wskazując głową powalony dąb, którego wyrwane z gleby korzenie tworzyły osłonę nad dziurą. Ktokolwiek, kto nazywał to miejsce, raczej nie popisał się inwencją twórczą. - To oznacza, że jeszcze chwila i odsuniemy się od Grzmiącej Ścieżki. Zdążysz w tym czasie opowiedzieć mi o starszyźnie?
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Oh, tego akurat nie wiedziała. Choć teraz, gdy o tym pomyślała, wydało jej się to logiczne - gdyby zaatakowano medyka, a on nie umiałby się obronić, nie znając podstaw walki, to co wtedy? Albo gdyby nagle został sam, nigdy nie podejmując umiejętności polowania? To dopiero byłoby.
Hmm, więc pomocnicy medyka... tak naprawdę byli medykami, ale nie do końca. może ta ranga miała coś wspólnego ze zbyt wyrośniętym ego "pierwszego" medyka, który nie chciał dzielić się rangą, dlatego też swojego podopiecznego mianował pomocnikiem? Może koty z Klanu Wichru miały właśnie tak wysokie ego, dlatego to oni ostatni korzystał z tej rangi.
- Aż troje? - po raz pierwszy podczas dzisiejszego treningu, dość monotonny głos Topolowej Łapy, zaiskrzył czystym, szczerym zaskoczeniem. Słyszała o jednym medyku, w końcu tak też było w Rzece, gdzie nie mieli nawet jego terminatora, co najwyżej bywało dwóch medyków... Ale trzech? Czy Klan Cienia był naprawdę tak potężny, że potrzebował tylu specjalistów od ziół, czy to dlatego, że wdawali się w dużo bójek i musiało być odpowiednio dużo kotów na stanowisku medyka, by nadążać z opatrunkami?
Sama uśmiechnęła się lekko z subtelnym rozbawieniem na komentarz na temat kolejnego punktu kontrolnego - Nora pod Drzewem... no i nora pod drzewem, logiczne, proste, nie było co się nad tym zastanawiać. Łatwa, zgrabna nazwa, idealnie odwzorowująca dane miejsce. A jeszcze chwila i odsuną się od cuchnącej Grzmiącej Ścieżki, o tyle dobrze.
- Starszyzna to najstarsze koty w Klanie, które przysłużyły się mu przez całe ich życie i większość czasu, właśnie z powodu odejścia do starszyzny, spędzają na odpoczynku. Nie mają obowiązków, nie wychodzą już na patrole oraz nie polują, a zadaniem reszty Klanu jest dbanie o ich zdrowie i samopoczucie, przynoszenie posiłków oraz wymiana legowisk. - obowiązki wobec tej rangi klanowiczów kojarzyła już z doświadczeń na własnej łapie, niejednokrotnie zaglądając do Warczącego Gardła i upewniając się, że niczego mu nie brakuje, czasem przychodząc już z przygotowanym mchem w pysku, by przeprowadzić skromny remont w Śpiącym Pniu.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Tak, a dodatkowo posiadają jeszcze dwójkę medycznych terminatorów. Klan Cienia około dwóch obiegów pór temu nie miał przez pewien czas żadnego w pełni wyszkolonego medyka. Może nauczeni doświadczeniem chcą zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości - było to na pewno rozsądne podejście, choć piątka kotów w medycznym gronie brzmiała już nieco przesadnie. Kim był jednak wojownik, żeby oceniać, co było lepsze dla medyków, zwłaszcza zupełnie innego Klanu? Na pewno było to podejście bezpieczniejsze, niż zupełny brak terminatora przy jednym medyku, kiedy śmierć zbierała żniwo wśród kotów bez najmniejszego ostrzeżenia. Nie, żeby w jakikolwiek sposób chciał podważać decyzje Poety...po prostu, kiedy dłużej się o tym myślało, można się było nieco zaniepokoić.
Faktycznie, jeszcze trochę przebytej drogi, a dwójka kotów poczuła, jak linia zapachowa klanowych granic zakręca. Zakręcili wraz z nią, a porastające granicę z Grzmiącą Ścieżką brzozy stopniowo ustępowały miejsca kolczastym jeżynowym krzewom. Szczęśliwie dla dwójki delikatnych nosów, cuchnącemu zapachowi z każdą chwilą coraz bliżej było do wspomnienia.
- Mhm! Ponadto, chociaż rzadko się to zdarza, do starszyzny mogą odejść również koty młodsze. Dzieje się tak, jeśli ich stan fizyczny czy psychiczny uniemożliwia im sprawowanie innej rangi - chociaż nie słyszał chyba jeszcze o takiej sytuacji. Mimo wszystko, bardzo dobrze, że istniała taka opcja. Że nikt nie musiał martwić się, że w razie trudności zostanie wystawiony na lodzie. - Dotarliśmy do Jeżynowego Zagajnika. Tu również nazwa nie pozostawia żadnych wątpliwości...co mogę ci powiedzieć od siebie, to że to bardzo dobre miejsce do polowania na ptaki. Bardzo często pożywiają się właśnie owocami z tych krzewów.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Ah, to rzeczywiście... również miało sens. Jeśli przeżyli kryzys związany z brakiem medyka, logicznym było, że teraz chcieli zapobiec podobnej sytuacji, szkoląc większą liczbę terminatorów na to stanowisko. Tymczasem... cóż, Rzeka miała jednego medyka, oraz zero (0) terminatorów. A kto wie, kiedy Sennemu Świtowi przyjdzie kopnąć w kalendarz, a oni znajdą się w podobnej sytuacji, co Klan Cienia w przeszłości. Może wynajmą jednego z czwórki, by na pewien czas przeszedł do Klanu Rzeki.
Wzięła głęboki oddech, gdy Grzmiącą Ścieżkę pozostawili w tyle, powracając do codziennych zapachów, do których byli przyzwyczajeni. Z pewnością z dnia na dzień, z kolejnymi patrolami będzie przyzwyczajać się do cuchnącego smrodu ścieżki śmierci, ale teraz... cieszyła się, że ta część obchodzenia granic była już za nimi.
- To dobrze, że nikt w Klanie nie musi się martwić, że zostanie bez wsparcia w trudnej chwili. - skinęła głową, gdy Kolczasty Kasztan uzupełnił jej wiedzę na temat starszyzny. Więc nie tylko były nią koty, które przekroczyły wiek stu księżycy, ale również specjalne przypadki... O tyle dobrze, że można było liczyć na wsparcie Klanu w tak trudnej sytuacji. Jeżynowy Zagajnik również jej nie zdziwił, tak jak skomentował to czekoladowy kocur. Jej głowa ponownie poruszyła się w geście skinienia nią, przyjmując informację o miejscu upodobanym przez ptaki, zwabione obietnicą owoców z pobliskich krzewów. Tę informację... zapamięta szczególnie, zwłaszcza, gdy będzie chciała pochwalić się przed Jesionem owocami swoich przyszłych łowów, by zasilić stos zwierzyny.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Kolczasty Kasztan skinął krótko głową na znak zgody z terminatorką, i chwilowo skupił się na drodze. Z upływem czasu smród drogi został zastąpiony przez przyjemny, intensywnie słodki zapach, jaki doleciał do nosów kotów. W tej samej chwili mogły one dostrzec jego źródło; niskie, powyginane i generalnie stosunkowo marnie prezentujące się drzewo bzu. Oplecione dookoła kolcami, które zdawały się przytrzymywać je w miejscu i uniemożliwiać swobodny wzrost. Mimo to, nie odbierały jego kwiatom wyrazistego, przykuwającego uwagę zapachu, w samym środku okresu ich kwitnięcia.
- To jest Kolczasty Bez. Podoba ci się jego zapach? - zerknął kątem oka na córkę Nocnego Szkwału. On bardzo go lubił, choć mógł być nieco przytłaczający w dłuższej perspektywie. Szkoda, że drzewo kwitło tak krótko. Chętnie zerwałby gałązkę i wziął ze sobą do obozu, gdyby nie utrudniła im nieco prowadzenia rozmowy.
- Niedługo dotrzemy do Bobrowej Tamy, którą przekroczymy rzekę, a tym samym skończymy obchodzić granicę z Ziemiami Niczyimi, jak i obejdziemy już połowę całej - Grzmiąca Rzeka mogła już rysować się im na horyzoncie. Stamtąd zacznie się granica z Klanem Gromu, i cóż, z każdą chwilą będzie już bliżej niż dalej końca. - W tym czasie na pewno zdążymy jeszcze omówić dwie rangi. Takie, o których z pewnością wiemy najwięcej. Ja wojownika, ty terminatora - raczej prosta sprawa. - Wojownicy stanowią większość, a zarazem i główną siłę Klanu. Każdy przed mianowaniem musi ukończyć trening wojowniczy. Uczęszczają na patrole, polują, w przypadku zagrożenia walczą w imieniu Klanu, a także z ich grona wybierany jest zastępca przywódcy.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Różnica zapachów między granicami była ogromna - z nieprzyjemnego, kłującego wręcz w płuca smrodu Grzmiącej Ścieżki, zapach w tym miejscu terenów zmieniał się gradualnie w słodszy, lepki wręcz zapach bzu. Z dwojga złego, okropnego smrodu i przytłaczającej słodyczy... pointka wolała już drugą z tych opcji.
Pociągnęła nosem, oddychając głębiej, by całkiem poczuć zapach Kolczastego Bzu, który przyjemnie rozlał się po jej nozdrzach, kompletnie przenikając przez pozostałości zapachu Grzmiącej Ścieżki. Gdyby oddychała tak dłużej, wciąż głęboko, zapewne zapach ten prędko stałby się równie uporczywy, co ten wcześniejszy, ostry, nienaturalny. Na szczęście, póki co mogła spokojnie cieszyć się obecną słodyczą docierającą do jej nosa.
- Tak. Jest piękny. - przyznała zgodnie ze swoimi osobistymi odczuciami, kiwając głową. Cóż, gdyby Kolczasty Kasztan poprosił ją o to, by niosła mu gałązkę bzu podczas ich spaceru i gdy on będzie opowiadał, zgodziłaby się. Ot co, mogliby się nawet ową gałązką wymieniać w zależności od tego, kto akurat miałby mówić.
Bobrowa Tama - Topola już teraz mogła założyć się, że nazwa ta jest równie logiczna, co Nora pod Drzewem, lub Kolczasty Bez. Najwidoczniej była to najprostsza do zrozumienia forma określania miejsc, zresztą po co wymyślać nazwy typu "Tam, gdzie Drzewo ofiaruje swoje schronienie" lub "Słodycz ukryta w Kolcach"? No właśnie, to byłoby już ciężej zapamiętać.
Kolczasty Kasztan zaczął opowiadać o randze wojownika, więc słuchała go uważnie - informacje na temat tej rangi nie wydawały się być skomplikowane, dlatego też pointka nie miała żadnych pytań dotyczących tej części materiału, po prostu kiwając głową jako sygnał, że zapamiętała to, co zostało właśnie powiedziane.
- Terminatorzy to koty, które ukończyły sześć księżycy i zostały mianowane przez przywódcę podczas ceremonii. Ich imiona zawsze kończą się członem Łapa, a przywódca dobiera każdemu z nich mistrzów. - proste, logiczne, sama przeżyła to na własnej skórze, jak i Kolczasty Kasztan, parę księżycy wstecz. - Oprócz uczęszczania na trening, ich obowiązki to sprzątanie legowisk oraz wymiana mchu. - coś, z czym stykała się na co dzień, dlatego też i z odpowiedzią na temat obowiązków terminatorów nie miała problemu.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Też tak uważam - uśmiechnął się delikatnie. Cóż, szkoda tylko, że syn Warczącego Gardła nie uzewnętrznił swojej chęci przygarnięcia bezowej gałązki, cóż jednak teraz można było poradzić. Odeszli już całkiem daleko, słodki zapach rozmył się w powietrzu, a ich oczom ukazał się kolejny punkt podróży; porzucona przez twórców konstrukcja na wodzie. Kwiaty może jeszcze zdąży przygarnąć, nim przekwitną. W przeciągu najbliższych dni będzie miał pewnie okazję patrolować akurat tę granicę.
- Nic dodać, nic ująć. Zostały nam tylko rangi opiekunów i kociąt, nie? - przechylił łeb w bok, spoglądając na terminatorkę. Cóż, o ile nie pomylił się w obliczeniach, tak właśnie było. - Ale to za chwilę. Najpierw przejdziemy na drugą stronę rzeki. Bobrowa Tama, choć porzucona przez bobry, nieźle się trzyma, ale część drewna jest nieco podpróchniała, więc bezpieczniej będzie jeśli przejdziemy oddzielnie. Chcesz iść pierwsza?
W razie potrzeby będzie skakał za pointką do wody - z nim jeszcze nie praktykowała pływania, nie wiedział, czy w panice przyszłoby jej to instynktownie - chociaż miał nadzieję, że taka konieczność się nie pojawi. Mimo wszystko, łatwiej będzie mu reagować jeśli będzie szedł za, a nie przed terminatorką. Choć tego wprost nie powiedział.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Rangi opiekunów i kociąt... Tak, to było dosyć łatwe i z pewnością nie zajmie im dużo czasu.
Zmarszczyła na krótkie uderzenie serca czoło, spoglądając na mistrza, po czym wzrokiem błękitnych oczu przeszła na rzekę i na tamę przez nią biegnącą, wydając z siebie ciche "hmm". Nie powinno być w tym nic trudnego... Cóż, lubiła dobrze zjeść, ale nie powinno być jeszcze tak źle, by załamywały się pod nią cale tamy, nie?
- Mmm... Chcę. - zdecydowała, kiwając głową na zgodę. To tylko tama, przejście z jednej strony na drugą powinno być proste jak, heh, wyłowienie ryby z rzeki, zwłaszcza dla Rzeczniaka. W najgorszym przypadku zmoczy futro, a Kolczasty Kasztan będzie zmuszony wyciągać ją z wody jak przemoczonego szczura.
Bobrowa Tama. Kolejna prosta, logiczna nazwa, od razu dająca znać, o jakie miejsce dokładnie chodzi.
Gdy otrzymała znak, że można iść dalej - wkroczyła na Bobrową Tamę przed mistrzem, krokiem ostrożnym, ale bez strachu, kontynuując podróż naprzód.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Szczęśliwie dla dwójki kotów, żadne z nich nie zaliczyło dziś nieplanowanej kąpieli. Topola zgrabnie przeszła na drugą stronę rzeki, a syn Warczącego Gardła zrobił to zaraz za nią. Droga do następnego punktu ich wycieczki nie była wcale długa; mogli dostrzec swój cel od razu kiedy zeskoczyli z bobrowej konstrukcji.
- To miejsce nazywamy Obgryzionymi Drzewami - tak samo jak w przypadku pozostałych lokacji, również ta nazwa nie pozostawiała żadnych złudzeń. Tak samo jak nie ciężko było domyślić się, kto stał za długą linią poobgryzanych na tej samej wysokości drzew. Niektóre z nich do tego stopnia, iż nie sposób było wykluczyć ryzyka, czy nie skończą niebawem tak samo, jak równie liczne leżące już na ziemi pniaki. - Pozostałości po bobrach, które zbudowały tamę po której przechodziliśmy. W każdym razie, stanowią one również punkt graniczny z Klanem Gromu. Słyszałaś może kiedyś imiona kotów pełniących u nich funkcje w trójce klanowej?
Do dwóch pozostałych rang wrócą sobie za chwilę, kiedy będą szli w kierunku następnego punktu orientacyjnego.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Obyło się bez nieplanowanego tonięcia i moczenia futra, dlatego też przeprawę przez Bobrową Tamę można było niewątpliwie uznać za sukces.
Kolejna nazwa, kolejna nie wzbudzająca żadnego zaskoczenia - ot co, obgryzione przez bobry drzewa, być może i przyszła część tutejszej tamy, lub jej nowa budowla, ochrzczone nazwą Obgryzionych Drzew. Nie trzeba było długo zastanawiać się nad tą nazwą, dlatego też Topola wyłącznie skinęła w milczeniu głową, jak w przypadku wcześniejszych, odwiedzonych przez ich dwójkę rozpoznawalnych znaków granicznych, zapamiętując ową nazwę.
- Hm. Słyszałam, że niedawno mieli dużo zmian. - takie przynajmniej usłyszała plotki w Klanie, gdzie klanowicze usłyszeli to od patrolu i tak o, wieść od razu zaczęła się rozchodzić, a pointka akurat wtedy nadstawiła ucha, ciekawa co w Gromie w trawie piszczy. - Ich przywódczyni to teraz Tupocząca Gwiazda, którą jako zastępca wspiera Rześki Zmierzch. Hmm... Medyczka to Gwiezdny Nurt, jakiś czas temu podobno wzięła też pod swoje skrzydła terminatorkę, Krzewiastą Łapę. - dodała, mrużąc błękitne oczy, gdy próbowała przypomnieć sobie imiona, które słyszała w obozie zarówno szeptem, jak i wypowiedziane z podekscytowaniem, nakręceni zmianami władzy u sąsiadów. Kto co lubi...
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Pokiwał głową twierdząco, uśmiechając się uprzejmie do uczennicy. Tak, każde imię i funkcja pokrywały się z rzeczywistością - a przynajmniej stanem wiedzy, jaki posiadała Rzeka. Nie sądził natomiast, by w tak krótkim czasie zdążyło się wydarzyć coś jeszcze.
– Następny punkt kontrolny, jaki będziemy mijać, to Samotna Brzoza. Zorientujesz się, które to miejsce. Bardzo wyróżnia się stojąc na środku polany. Zanim tam jednak dotrzemy, przejdziemy niemalże całą granicę z Klanem Gromu, a to, cóż, chwilę nam zajmie – połowa tego, co do tej pory przeszli. – W międzyczasie możemy domknąć temat rang. Matki i kocięta. Co wiesz o nich?