02.12.2018 10:40
Jak szaro-beżowa mogła akceptować ten stan rzeczy? Bardzo łatwo i prosto. Wiedziała, że nie ma nic do powiedzenia i sama świata nie zwojuje przeciwko całym zastępom wojowników. Od niej zależy tylko to czy klan będzie miał co jeść, czy granice będą oznakowane i czy Deszczowa Łapa pozna wszystkie ważne rzeczy. Najlepiej było się po prostu zamknąć w swoim padole i nie przejmować sąsiadami. Ich głupota to ich problem, prędzej czy później powybijają się sami, nawzajem, kiedy to Rzeka wykorzysta ten czas na rozwój. Złoszczenie się nie miało w tym przypadku najmniejszego sensu i tylko przysłaniało inne, znacznie ważniejsze rzeczy.
Irytacja syna Zroszonego Listka była niemalże wyczuwalna, atmosferę wokół niego dało się kroić na kawałki. Spojrzała na niego przelotnie, marszcząc nos, lecz nie odezwała się. Kocur miał język i potrafił mówić, więc jeśli coś będzie mu leżało ciężarem na sercu to z pewnością prędzej czy później to wypluje na światło dzienne.
Miała już zamiar podnieść głos i wypaplać mu typową formułkę, tak jak o dwóch poprzednich klanach, lecz nie zdążyła, bowiem niebieski wszedł jej między słowa. Spojrzała na niego ukradkiem, unosząc jedną brew w pytającym geście.
- Z dwóch powodów. Po pierwsze, wszystkie koty mają własną wolę. Nie zmusisz nikogo do opuszczenia klanu w którym się urodził i w którym ma rodzinę. Poszedłbyś za nieznajomym, gdyby obiecywał Ci gruszki na wierzbie, czy został wśród swoich ze Wschodzącą Łapą i Śnieżną Łapą? - westchnęła bezdźwięcznie, powoli ruszając do przodu. Mogli rozmawiać po drodze, nie tracąc czasu - A po drugie, to byłoby duże ryzyko. Nawet wierny Tobie i Klanowi Rzeki Wichrzak mógłby w rzeczywistości udawać sojusznika, byleby dostać się do naszego centrum i wynieść to, co cenne - nie wspominając o tym, że taka banda mogłaby się skrzyknąć i wszcząć bunt, wybijając cały ich klan od środka. Wbrew pozorom trzymanie się na uboczu było bezpieczniejsze, choć to ubocze ciężko nawet nazwać uboczem.
- Od dawna uważam, że powinniśmy byli pójść w swoją stronę podczas przeprowadzki i osiedlić się w miejscu, gdzie nie ma konkurencji, aczkolwiek przywódcy są wierni tradycjom i... biadoleniu Gwiezdnego Klanu - majtnęła ogonem na boki z niesmakiem. Słyszała od ojca, że ich poprzedni obóz był znacznie większy, mieli w jego wnętrzu jakiś strumyk, czy tam małą sadzawkę. Było ładniej, bardziej urodzajnie i miało się na czym oko zawiesić, a teraz...? Pft. Dno i wodorosty.
Irytacja syna Zroszonego Listka była niemalże wyczuwalna, atmosferę wokół niego dało się kroić na kawałki. Spojrzała na niego przelotnie, marszcząc nos, lecz nie odezwała się. Kocur miał język i potrafił mówić, więc jeśli coś będzie mu leżało ciężarem na sercu to z pewnością prędzej czy później to wypluje na światło dzienne.
Miała już zamiar podnieść głos i wypaplać mu typową formułkę, tak jak o dwóch poprzednich klanach, lecz nie zdążyła, bowiem niebieski wszedł jej między słowa. Spojrzała na niego ukradkiem, unosząc jedną brew w pytającym geście.
- Z dwóch powodów. Po pierwsze, wszystkie koty mają własną wolę. Nie zmusisz nikogo do opuszczenia klanu w którym się urodził i w którym ma rodzinę. Poszedłbyś za nieznajomym, gdyby obiecywał Ci gruszki na wierzbie, czy został wśród swoich ze Wschodzącą Łapą i Śnieżną Łapą? - westchnęła bezdźwięcznie, powoli ruszając do przodu. Mogli rozmawiać po drodze, nie tracąc czasu - A po drugie, to byłoby duże ryzyko. Nawet wierny Tobie i Klanowi Rzeki Wichrzak mógłby w rzeczywistości udawać sojusznika, byleby dostać się do naszego centrum i wynieść to, co cenne - nie wspominając o tym, że taka banda mogłaby się skrzyknąć i wszcząć bunt, wybijając cały ich klan od środka. Wbrew pozorom trzymanie się na uboczu było bezpieczniejsze, choć to ubocze ciężko nawet nazwać uboczem.
- Od dawna uważam, że powinniśmy byli pójść w swoją stronę podczas przeprowadzki i osiedlić się w miejscu, gdzie nie ma konkurencji, aczkolwiek przywódcy są wierni tradycjom i... biadoleniu Gwiezdnego Klanu - majtnęła ogonem na boki z niesmakiem. Słyszała od ojca, że ich poprzedni obóz był znacznie większy, mieli w jego wnętrzu jakiś strumyk, czy tam małą sadzawkę. Było ładniej, bardziej urodzajnie i miało się na czym oko zawiesić, a teraz...? Pft. Dno i wodorosty.
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W