09.12.2018 01:01
Z początku nie działo się nic, jednak nie był tym zaskoczony - nie oczekiwał przecież, że straci przytomność natychmiast, wpadając na pysk do sadzawki i topiąc się, by przy okazji wycieczki na Srebrną Skórkę od razu tam zostać na stałe. W końcu jednak poczuł, jak odpływa, bo obraz pod powiekami zaczął drżeć, a on zapadł w sen, z którego wybudził się nieco zbyt gwałtownie, podnosząc głowę tak szybko, że pociemniało mu przed oczami... a przynajmniej pociemniałoby, gdyby wokół nich nie roztaczała się ciemność. Serce Łososiowej Łuski zadrżało, jednak gdy dostrzegł pierwsze gwiazdy, jakie roziskrzały otoczenie uspokoił się. Trafili na miejsce. Widząc, że ktoś zmierza w ich stronę dźwignął się na łapy, starają się o to, by stać prosto i nie garbić się tak, jak robił to zawsze; wymagało to od niego napięcia partii mięśni, które nie były zbyt często używane tak intensywnie. Gdy Łabędzia Pieśń podeszła on pochylił głowę w wyrazie szacunku. Nie odezwał się, zamiast tego spojrzał na swoją terminatorkę, do której śnieżnobiała Gwiezdna się zwróciła. Pysk Łososiowej Łuski pozostawał niewzruszony, mimika jego twarzy z reguły była dość skąpa, jednak tym razem jego skośne, ciemne ślepia, które były tak podobne do oczu Łabędziej Pieśni, nie były przymrużone, nie świdrowały jej na wylot. Można było nawet pokusić się o stwierdzenie, że spoglądał na terminatorkę łagodnie.
A teraz czas na twoją ceremonię. Łososiowa Łuska skinął sztywno, mechanicznie głową na te słowa, po czym przetoczył spojrzeniem po okolicy, po sylwetkach Gwiezdnych, którzy obserwowali ich z daleka, przemieszczali się w oddali, choć nie można było określić, do jakich kotów należały te świetliste pary oczu. Odwrócił zaraz głowę, by spojrzeć na swoją terminatorkę. Wziął krótki wdech.
- Ja, Łososiowa Łuska. Medyk Klanu Rzeki - zaczął dość cicho, tak, że słyszała go tylko Księżycowa Łapa i Łabędzia Pieśń. Każde kolejne słowo jednak było głośniejsze, pewniejsze. - Wołam do naszych Przodków, by spojrzeli na tego terminatora - powiedział, a jego głos był mocniejszy, gdy rzucił okiem na Łabędzią Pieśń. Czy robił to dobrze? Stresował się, choć po jego skąpej mimice trudno było to określić, co najwyżej po spiętych ramionach i lekko rozbieganym wzroku. - Ciężko trenowała, by zrozumieć wasze ścieżki. Z waszą pomocą będzie mogła służyć swojemu klanowi... przez wiele księżyców - mówił dalej, na sam koniec przenosząc czujne spojrzenie miedzianych ślepi na orzechowe oczy Księżycowej Łapy. - Księżycowa Łapo. Czy przyrzekasz postępować według Kodeksu Medyka. Pozostawać z dala od rywalizacji między klanami. Na równi chronić wszystkie koty, nawet kosztem własnego życia - zapytał, tym samym milknąc. Zrobił krótki, drżący wydech, tym samym pozwalając swojej terminatorce na złożenie przysięgi.
A teraz czas na twoją ceremonię. Łososiowa Łuska skinął sztywno, mechanicznie głową na te słowa, po czym przetoczył spojrzeniem po okolicy, po sylwetkach Gwiezdnych, którzy obserwowali ich z daleka, przemieszczali się w oddali, choć nie można było określić, do jakich kotów należały te świetliste pary oczu. Odwrócił zaraz głowę, by spojrzeć na swoją terminatorkę. Wziął krótki wdech.
- Ja, Łososiowa Łuska. Medyk Klanu Rzeki - zaczął dość cicho, tak, że słyszała go tylko Księżycowa Łapa i Łabędzia Pieśń. Każde kolejne słowo jednak było głośniejsze, pewniejsze. - Wołam do naszych Przodków, by spojrzeli na tego terminatora - powiedział, a jego głos był mocniejszy, gdy rzucił okiem na Łabędzią Pieśń. Czy robił to dobrze? Stresował się, choć po jego skąpej mimice trudno było to określić, co najwyżej po spiętych ramionach i lekko rozbieganym wzroku. - Ciężko trenowała, by zrozumieć wasze ścieżki. Z waszą pomocą będzie mogła służyć swojemu klanowi... przez wiele księżyców - mówił dalej, na sam koniec przenosząc czujne spojrzenie miedzianych ślepi na orzechowe oczy Księżycowej Łapy. - Księżycowa Łapo. Czy przyrzekasz postępować według Kodeksu Medyka. Pozostawać z dala od rywalizacji między klanami. Na równi chronić wszystkie koty, nawet kosztem własnego życia - zapytał, tym samym milknąc. Zrobił krótki, drżący wydech, tym samym pozwalając swojej terminatorce na złożenie przysięgi.
| x ★ ★ ★ behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind... | x | ![]() |
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
