09.12.2018 02:27
Łososiowa Łuska uniósł wyżej łeb, obserwując swoją uczennicę i to, jak wypowiada przysięgę, to jedno, krótkie słowo. Nie wiedział, co czuł; serce łomotało mu w piersi, jednak był to dobry typ jego szaleńczego biegu. Miał dobre przeczucia. Nie bał się tego, nie wątpił w słuszność swojej decyzji. Wiedział, że Księżycowa Łapa jest kotem, którego wybrał na to stanowisko nie bez powodu; była pewna siebie, pewna tego, co chce osiągnąć. Była bystra i potrafiła na trzeźwo ocenić sytuację. Pozbycie się Słonecznej Łapy sprawiło, że rozkwitła jak kwiat, stając się w oczach burego medyka doskonalszą wersją siebie. Trening medyczny wyciągnął jej potencjał, bystrość jej umysłu, zmusił do działania o wiele lepiej, niż zrobiłby to ukończony trening wojowniczy i życie jako wojownik Klanu Rzeki. Nie mógł wyobrazić sobie lepszego terminatora, lepszego pomocnika, lepszego następcy. Choć tak bardzo bał się utraty tego, co wypracował i chciał chronić swojej pozycji kłami i pazurami, Księżycowa Łapa zdobyła jego zaufanie. Nie obawiała się go, rozumiała go, a on rozumiał ją. Nadając na podobnych falach stworzyli duet, który był najlepszym możliwym dla Łososiowej Łuski dopasowaniem.
Księżycowa Łapa w ogóle miała talent. Potrafiła zjednać sobie dwie najbardziej aspołeczne Ryby, wycisnęła z nich pozytywne emocje jak pastę z tubki. Być może gdyby i on, i jego zaginiona siostra zdawali sobie sprawę z tego, jak wielką wagę mają uczucia i jak prawidłowo je nazwać, bez obaw nazwaliby rzecz po imieniu. Tak jednak nie było, a relacja między Księżycową Łapą a Karasiowym Kłem i Łososiową Łuską pozostawała pewnym nieoczywistym niedomówieniem.
- Z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję ci prawdziwe imię medyka - orzekł więc. Ściągnął brwi, a przez środek jego pręgowanego czoła przeciągnęła się płytka bruzda; cały wyraz jego pyska był poważny i patetyczny. - Księżycowa Łapo. Od tej chwili będziesz znana jako Księżycowy Pył. Gwiezdny Klan uznaje twoje oddanie. Bystrość umysłu... A my witamy cię jako pełnoprawnego medyka Klanu Rzeki - oświadczył, a kąciki jego warg drgnęły lekko w ledwo widocznym półuśmiechu. Wbrew tradycji nie dotknął swojej terminatorki, zamiast tego pochylił głowę w pełnym, powitalnym geście. Była teraz jedną z nich. Był kotem prostym, toteż imię, jakie wybrał, było stosunkowo proste, a jednocześnie - miało w sobie moc, było po nim czuć, że to miano medyka, który miał być blisko gwiazd. Nie było tak bezczelne jak imię Gwieździstej Ścieżki, która swoim wręcz bluźnierczym imieniem pakowała się wszystkimi łapami pomiędzy gwiazdy, a mimo to odnosiło się do gwiazd, do Przodków i tego miejsca. Księżycowy Pył iskrzył wśród gwiazd i obok nich oświetlał nocne niebo, nie zaś - na równi z nimi. Bo chodziło o to, by wciąż pamiętać, kim się jest, by nie zatracić się w pozycji, jaką dawała ta ranga. Nie zdecydował się na nazwanie jej Księżycową Nocą ze względu na swoją mistrzynię, w dość zaborczym, może dziecinnym myśleniu, że jest to człon który należał się tylko jej. Spojrzał na Łabędzią Pieśń poszukując w niej potwierdzenia tego, że zrobił wszystko prawidłowo i że wszystko jest tak, jak powinno być.
Księżycowa Łapa w ogóle miała talent. Potrafiła zjednać sobie dwie najbardziej aspołeczne Ryby, wycisnęła z nich pozytywne emocje jak pastę z tubki. Być może gdyby i on, i jego zaginiona siostra zdawali sobie sprawę z tego, jak wielką wagę mają uczucia i jak prawidłowo je nazwać, bez obaw nazwaliby rzecz po imieniu. Tak jednak nie było, a relacja między Księżycową Łapą a Karasiowym Kłem i Łososiową Łuską pozostawała pewnym nieoczywistym niedomówieniem.
- Z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję ci prawdziwe imię medyka - orzekł więc. Ściągnął brwi, a przez środek jego pręgowanego czoła przeciągnęła się płytka bruzda; cały wyraz jego pyska był poważny i patetyczny. - Księżycowa Łapo. Od tej chwili będziesz znana jako Księżycowy Pył. Gwiezdny Klan uznaje twoje oddanie. Bystrość umysłu... A my witamy cię jako pełnoprawnego medyka Klanu Rzeki - oświadczył, a kąciki jego warg drgnęły lekko w ledwo widocznym półuśmiechu. Wbrew tradycji nie dotknął swojej terminatorki, zamiast tego pochylił głowę w pełnym, powitalnym geście. Była teraz jedną z nich. Był kotem prostym, toteż imię, jakie wybrał, było stosunkowo proste, a jednocześnie - miało w sobie moc, było po nim czuć, że to miano medyka, który miał być blisko gwiazd. Nie było tak bezczelne jak imię Gwieździstej Ścieżki, która swoim wręcz bluźnierczym imieniem pakowała się wszystkimi łapami pomiędzy gwiazdy, a mimo to odnosiło się do gwiazd, do Przodków i tego miejsca. Księżycowy Pył iskrzył wśród gwiazd i obok nich oświetlał nocne niebo, nie zaś - na równi z nimi. Bo chodziło o to, by wciąż pamiętać, kim się jest, by nie zatracić się w pozycji, jaką dawała ta ranga. Nie zdecydował się na nazwanie jej Księżycową Nocą ze względu na swoją mistrzynię, w dość zaborczym, może dziecinnym myśleniu, że jest to człon który należał się tylko jej. Spojrzał na Łabędzią Pieśń poszukując w niej potwierdzenia tego, że zrobił wszystko prawidłowo i że wszystko jest tak, jak powinno być.
| x ★ ★ ★ behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind... | x | ![]() |
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
