09.12.2018 03:35
Uśmiechnęła się do niego, nie widząc potrzeby, by odpowiadać w jakiś inny sposób. Z ulgą przyjęła fakt, że nie zdecydował się zaprowadzić ich głębiej w osiedle dwunogów, a zamiast tego pozostawali na jego obrzeżach. Wciąż pozostawało pytanie, czy Bochen jest godzien zaufania i czy nie wyprowadzi ich w miejsce niebezpieczne, lub po prostu oszuka ich i zostawi samych sobie. Ale czy za taką zapłatę jakiej żądał można było w ogóle mówić o oszukaniu? Kocur narzucił dość żwawe tempo i Zawilcowa Skórka miała drobne problemy z nadążaniem za nim; nie była stereotypową wichrzaczką i szybkie poruszanie się oraz zwinne skoki nie były jej mocną stroną, nie tylko ze względu na brak ogona i wiążące się z nim... niedogodności. Słuchała jednak jednym uchem tego, co mówił Bochen, od czasu do czasu kiwając ze zrozumieniem głową by dać mu znać, że nadąża za jego historią i jest jakże przejęta jego sercowymi problemami.
- Być może oczekuje, aż udowodnisz jej swoją miłość? - zasugerowała uczynnie spoglądając na kocura z lekkim uśmiechem. - Och, uwierz mi, nie ma lepszego uczucia niż świadomość że kot, którrego kochasz jest gotów z miłości do ciebie skoczyć za tobą w ogień. Że w imię miłości będzie walczył do ostatniej krropli krrwi tylko dla swojej ukochanej - powiedziała rozmarzonym głosem przechylając lekko głowę w bok. Mogła również zasugerować zwykłą rozmowę, taką jak pomiędzy dwoma dorosłymi kotami... ale wydawało jej się, że to nie jest odpowiedź, którą Bochen chciałby usłyszeć. Rozmowa nie była romantyczna, nie było w niej wybuchów, dramatycznych wyznań, szalejących emocji. Która kotka nie chciała mieć dla siebie silnego kocura, który dla niej byłby w stanie przenosić góry i padałby u jej łap, porażony jej pięknem i miłością do swej ukochanej? - Zdaje się, że poczuła się zagrrożona, mój drrogi. Może nie dałeś jej powodów by myślała, że dla ciebie istnieje tylko i wyłącznie ona? - zamruczała jeszcze lekko przymrużając chmurne oczy.
Droga była... umiarkowanie długa. Zachowywała czujność, gdy wkraczali na nowy, nieco odmienny od poprzedniego teren; jej małe, zaokrąglone uszka nasłuchiwały czujnie choć wiedziała, że Świetlikowa Gwiazda który towarzyszył im w milczeniu i wywracał w duchu ślepiami tak mocno, że prawie sobie mięśnie naciągnął skupiał się głównie na badaniu terenu i, jak miała nadzieję, zapamiętywaniu drogi, jaką się poruszali. Spojrzała w kierunku, jaki wskazał im Bochen i zmarszczyła brwi. U dwunogów?
- Dziękuję z całego serrca, Bochnie! - zaświergotała do stojącego na płocie kocura. - Ufam, iż twoja rrelacja z Pokrzywą ulegnie poprrawie i dostrzeże, jak płomiennym uczuciem ją darzysz - dodała jeszcze. Miała nadzieję, że pomoc w tej formie była dla Bochna wystarczająca i nie będzie musiała, o zgrozo, faktycznie nagabywać jakąś obcą kotkę i robić za swatkę. To byłoby zdecydowanie za dużo.
- Być może oczekuje, aż udowodnisz jej swoją miłość? - zasugerowała uczynnie spoglądając na kocura z lekkim uśmiechem. - Och, uwierz mi, nie ma lepszego uczucia niż świadomość że kot, którrego kochasz jest gotów z miłości do ciebie skoczyć za tobą w ogień. Że w imię miłości będzie walczył do ostatniej krropli krrwi tylko dla swojej ukochanej - powiedziała rozmarzonym głosem przechylając lekko głowę w bok. Mogła również zasugerować zwykłą rozmowę, taką jak pomiędzy dwoma dorosłymi kotami... ale wydawało jej się, że to nie jest odpowiedź, którą Bochen chciałby usłyszeć. Rozmowa nie była romantyczna, nie było w niej wybuchów, dramatycznych wyznań, szalejących emocji. Która kotka nie chciała mieć dla siebie silnego kocura, który dla niej byłby w stanie przenosić góry i padałby u jej łap, porażony jej pięknem i miłością do swej ukochanej? - Zdaje się, że poczuła się zagrrożona, mój drrogi. Może nie dałeś jej powodów by myślała, że dla ciebie istnieje tylko i wyłącznie ona? - zamruczała jeszcze lekko przymrużając chmurne oczy.
Droga była... umiarkowanie długa. Zachowywała czujność, gdy wkraczali na nowy, nieco odmienny od poprzedniego teren; jej małe, zaokrąglone uszka nasłuchiwały czujnie choć wiedziała, że Świetlikowa Gwiazda który towarzyszył im w milczeniu i wywracał w duchu ślepiami tak mocno, że prawie sobie mięśnie naciągnął skupiał się głównie na badaniu terenu i, jak miała nadzieję, zapamiętywaniu drogi, jaką się poruszali. Spojrzała w kierunku, jaki wskazał im Bochen i zmarszczyła brwi. U dwunogów?
- Dziękuję z całego serrca, Bochnie! - zaświergotała do stojącego na płocie kocura. - Ufam, iż twoja rrelacja z Pokrzywą ulegnie poprrawie i dostrzeże, jak płomiennym uczuciem ją darzysz - dodała jeszcze. Miała nadzieję, że pomoc w tej formie była dla Bochna wystarczająca i nie będzie musiała, o zgrozo, faktycznie nagabywać jakąś obcą kotkę i robić za swatkę. To byłoby zdecydowanie za dużo.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W