#20
Od momentu, w którym Łabędzia Pieśń skończyła mówić i dała pole do popisu Łososiowej Łusce zaczęły do nich podchodzić kolejne koty. Nie stały jednak tak blisko a biała rzeczniaczka a jakieś trzy, cztery lisie długości dalej, stanowiąc dla nich swoistą widownię. Niektóre z nich bury medyk mógł kojarzyć jako koty które zmarły w Klanie Rzeki podczas jego życia, natomiast inne były mu całkowicie obce. Większość z nich wpatrywała się w ceremonię ze wzniosłych zaciekawieniem, niektóre z nich się uśmiechały. Część stała, część siedziała. Niektóre były ze swoją rodziną, partnerami albo przyjaciółmi, inne samotnie. Gdzieś z boku jakiś biało szary kocur machnął entuzjastycznie łapą, ale bardziej w stronę Łabędziej Pieśni niż medyków, na co orzechowooka posłała mu nieco zakłopotane i karcące spojrzenie, w którym jednak nie było widać złości.
Księżycowy Pył. Gdy Łososiowa Łuska nadał swojej uczennicy nowe imię i powitał ją na nowej randze na pysku białej kocicy pojawił się szeroki uśmiech. To było dobre imię. Ładne, krótkie i eleganckie, pasujące do kremowej kotki i do piastowania funkcji medyka.
- Cały Gwiezdny Klan wita cię jako nowego medyka Klanu Rzeki. Księżycowy Pył! - zawołała zmarła, po czym pochyliła łeb z szacunkiem przed nowomianowaną. Wokół nich kolejne koty przyłączyły się do prowadzącej ceremonią i również zaczęły skandować nowe imię rzeczniaczki, jedne głośno i entuzjastycznie, inne ciszej i bardziej wzniośle. Atmosfera się zmieniła i otaczające ich koty przestały być tak cicho, a zaczęły między sobą rozmawiać i uśmiechać się do siebie, jakby komentując między sobą wydarzenie.
Łabędzica w końcu uniosła swoją kształtną głowę by znowu spojrzeć na swojego wnuka oraz jego nową pomocnicę. Zrobiła w ich stronę kilka kroków, by następnie, pochylając się, dotknąć każdego z nich nosem w czoło.
- Gwiezdny Klan będzie oświetlał wasze ścieżki. Dzięki waszej ochronie Klan Rzeki jest i pozostanie silny. Teraz jednak nastał już czas, byście do niego powrócili gdyż są w nim koty potrzebujące waszej pomocy. - Zakończyła donośnie ceremonię, a obraz wokół Księżycowego Pyłu i Łososiowej Łuski zaczął się powoli rozmywać. W końcu zapadła wokół nich ciemność, a po kolejnych kilku chwilach oboje obudzili się przy Szepczącej Sadzawce, prawie jakby ta cała sytuacja i ich wizyta na nocnym niebie nigdy się nie wydarzyła.
[Obrazek: fOtiMU8.png]
Bije nam zaklęty dzwon
W święconej wodzie palce brudnych rąk
Bliżej podszedł pod nasz próg
Zimny od śmierci duch

Czasem tylko zerkamy za siebie ukradkiem

I to, co nas bardzo boli, żyje w nas najbardziej, wiem...

⌛
LVL 6 10 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W