11.12.2018 18:03
Księżyc zwróciła uwagę na widownię złożoną ze zmarłych kotów, gdy skierowała swe oczy ku białej kocicy. Nie spodziewała się takiego widoku. Tym bardziej nie spodziewała się, że jej imię miało być skandowane przez samych Przodków. W pierwszej chwili jej uszy drgnęły ku tyłowi, jakby się nieco speszyła, jednak szybko uspokoiła nerwy i wyprostowała się trochę bardziej, o ile to w ogóle było możliwe. Przesunęła spojrzeniem po obecnych kotach, nim te zajęły się sobą, a Łabędzia Pieśń do nich podeszła. Księżycowy Pył nie przepadała za dotykiem, toteż skrzywiła się wewnętrznie, jednak na jej pyszczku pozostał neutralny wyraz, jakby nie kryły się za nim żadne emocje, może prócz większego niż zwykle ożywienia. W jej środku panowała burza, a serce nie zwalniało rytmu, jakby chciało spowodować jeszcze większy chaos. Po słowach pożegnania skinęła sztywno głową białej kocicy, nie spuszczając z niej wzroku, dopóki pole widzenia nie zaczęło się rozmywać, aż w końcu przestała widzieć cokolwiek. Tylko w jej głowie pozostał obraz byłej wojowniczki Klanu Rzeki. Łabędzia Pieśń była dumna i pewna siebie. Ona też powinna taka być. Chciała taka być, i to już od wielu księżyców, do tego cały czas dążyła.
Tym razem kremowa kotka nie poderwała się tak panicznie. Usłyszawszy głos Łososiowej Łuski otworzyła oczy, mrugając kilkukrotnie, jakby przez chwilę nie była pewna gdzie się znalazła. Po chwili jednak wszystko połączyło się w jedną całość, i odwróciła głowę ku buremu Medykowi. Wspomnienie Srebrnej Skórki pozostało żywe w jej głowie, zbyt wyraźne i intensywne, by można było je uznać za sen. Podniosła się z cichym westchnieniem i nastroszyła krótką sierść, po czym skinęła sztywno na słowa kocura. Czas wracać. Bez słowa ruszyła za nim. Klan Rzeki nie mógł pozostać długo bez opieki medycznej. Byli tam potrzebni.
Tym razem kremowa kotka nie poderwała się tak panicznie. Usłyszawszy głos Łososiowej Łuski otworzyła oczy, mrugając kilkukrotnie, jakby przez chwilę nie była pewna gdzie się znalazła. Po chwili jednak wszystko połączyło się w jedną całość, i odwróciła głowę ku buremu Medykowi. Wspomnienie Srebrnej Skórki pozostało żywe w jej głowie, zbyt wyraźne i intensywne, by można było je uznać za sen. Podniosła się z cichym westchnieniem i nastroszyła krótką sierść, po czym skinęła sztywno na słowa kocura. Czas wracać. Bez słowa ruszyła za nim. Klan Rzeki nie mógł pozostać długo bez opieki medycznej. Byli tam potrzebni.
| x |
x![]() |
x
x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚ my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that. |
x |
x
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: ItvDGz5.png]](https://i.imgur.com/ItvDGz5.png)