24.12.2018 16:26
Komar mimo wszystko nadal był dzieciakiem, więc bajki w jego głowie potrafiły urosnąć do niebotycznych rozmiarów. Jeśli myślał o konfliktach między klanami albo klanem i samotnikami to przed oczyma od razu miał duże bitwy, gdzie było niebezpiecznie, lała się krew i w ogóle trup ścielił się gęsto. Zakładał przy tym, że takie coś nie dzieje się często, bo klany nie nadążałyby z odbudowywaniem własnych sił a to byłoby bez sensu - bo w końcu wszyscy prawie by się powybijali. Wyobrażenie sobie tego, że poważny konflikt teraz kończy się na rozmowie przywódców, gdzie obaj grożą sobie paluszkiem, że halo, halo, tak nie wolno, było po prostu nudne... Acz znacznie bardziej komfortowe, bo gdyby tylko w nie uwierzył, to może miałby o jedno zmartwienie i irracjonalny lęk mniej, co nie?
- Czaję.
Pewnie te dziewięć żyć przywódcy było wyjątkowo dobrym zabezpieczeniem przed tego rodzaju sytuacjami. No, chyba, że Gwiazda miał wyjątkowego pecha i pozbył się nadprogramowych żywotów wyjątkowo szybko, ale to się chyba zdarzało równie rzadko? Bo kto by wybierał głupca albo pechowca na swego zastępcę, a więc i ewentualnego przyszłego dowódcę?
- To dobrze. Bo jest tego jednak trochę dużo, a nie chcę zapomnieć przecież. Bo ten kodeks - czy jak to tam było - przydaje się w życiu w klanie, no i mama pewnie nie byłaby zadowolona.
Dla Czerwonego Maku klan zdawał się być bardzo istotny, w końcu mimo iż miała ich wszystkich to jednak nadal starała się chodzić na treningi i polowania, Pierzak się nimi wtedy zajmowała! No więc skoro ten kodeks jest nieodłączną częścią bycia Rzeczniakiem, Cienistym, Gromiakiem czy innym Wichrzakiem to pewnie był i dla niej ważny. A skoro Ciemniejący mówił, że przyjaźni się z mamą, to lepiej jednak zapewnić mu więcej pozytywów do opowiadania, co nie? Postawił uszy, przyglądając się przez chwilę mistrzowi z zainteresowaniem. Nie. Niedaleko. No i pociąga nosem a chyba nie ma kataru? Zmarszczył lekko brwi i odetchnął głębiej, starając się wychwycić jakieś nowe wonie. O! JEST! Aż mu w ślepiach błysło, gdy faktycznie wyłapał kolejną, nową woń.
- To dziwne, że wszyscy zniknęli. Tak na raz? Byli i nagle ich nie było?
Przekręcił delikatnie łeb, uważnie mierząc krzewy rosnące już po stronie Wichru. Szary kocur opowiadał to tak, jakby cała ta trójka zwinęła manatki w bardzo krótkim czasie, podobnym okresie... A to wydawało mu się dziwne. Szczególnie, że ponoć właśnie najczęściej zastępca zostawał kolejnym przywódcą. To ten Gradowy tego nie chciał czy jak? To czemu w ogóle zgodził się zostać zastępcą? A może taki kot to nie ma wyboru?
- A można się nie zgodzić na zostanie zastępcą? Wiesz, dlaczego ten Gradowy odszedł? Nie powinien być przywódcą, skoro Krucza Gwiazda zniknął?
Bez kłopotu wymienił kolejne imiona dawnej wichrowej władzy, bo przez wzbudzoną tym ciekawym wątkiem ciekawość zapamiętał je od razu, wręcz z biegu.
- Czaję.
Pewnie te dziewięć żyć przywódcy było wyjątkowo dobrym zabezpieczeniem przed tego rodzaju sytuacjami. No, chyba, że Gwiazda miał wyjątkowego pecha i pozbył się nadprogramowych żywotów wyjątkowo szybko, ale to się chyba zdarzało równie rzadko? Bo kto by wybierał głupca albo pechowca na swego zastępcę, a więc i ewentualnego przyszłego dowódcę?
- To dobrze. Bo jest tego jednak trochę dużo, a nie chcę zapomnieć przecież. Bo ten kodeks - czy jak to tam było - przydaje się w życiu w klanie, no i mama pewnie nie byłaby zadowolona.
Dla Czerwonego Maku klan zdawał się być bardzo istotny, w końcu mimo iż miała ich wszystkich to jednak nadal starała się chodzić na treningi i polowania, Pierzak się nimi wtedy zajmowała! No więc skoro ten kodeks jest nieodłączną częścią bycia Rzeczniakiem, Cienistym, Gromiakiem czy innym Wichrzakiem to pewnie był i dla niej ważny. A skoro Ciemniejący mówił, że przyjaźni się z mamą, to lepiej jednak zapewnić mu więcej pozytywów do opowiadania, co nie? Postawił uszy, przyglądając się przez chwilę mistrzowi z zainteresowaniem. Nie. Niedaleko. No i pociąga nosem a chyba nie ma kataru? Zmarszczył lekko brwi i odetchnął głębiej, starając się wychwycić jakieś nowe wonie. O! JEST! Aż mu w ślepiach błysło, gdy faktycznie wyłapał kolejną, nową woń.
- To dziwne, że wszyscy zniknęli. Tak na raz? Byli i nagle ich nie było?
Przekręcił delikatnie łeb, uważnie mierząc krzewy rosnące już po stronie Wichru. Szary kocur opowiadał to tak, jakby cała ta trójka zwinęła manatki w bardzo krótkim czasie, podobnym okresie... A to wydawało mu się dziwne. Szczególnie, że ponoć właśnie najczęściej zastępca zostawał kolejnym przywódcą. To ten Gradowy tego nie chciał czy jak? To czemu w ogóle zgodził się zostać zastępcą? A może taki kot to nie ma wyboru?
- A można się nie zgodzić na zostanie zastępcą? Wiesz, dlaczego ten Gradowy odszedł? Nie powinien być przywódcą, skoro Krucza Gwiazda zniknął?
Bez kłopotu wymienił kolejne imiona dawnej wichrowej władzy, bo przez wzbudzoną tym ciekawym wątkiem ciekawość zapamiętał je od razu, wręcz z biegu.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W