W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Widząc, że jej bratanek pada na ziemię, wyprostowała się, a na pysku pojawił się niepokój. Nie powinna go tak przeciążać pierwszego dnia, szczególnie że dość długo chorował. Zdecydowała się podejść do kremowego kocurka, mając nadzieję, że nie będzie znowu musiał odwiedzić Łososiowej Łuski.
- Cz-Czy wszystko w p-porzą... - zaczęła pytanie, jednak nie zdołała go skończyć, bo syn Barwnego Nieba zdecydował się zaatakować...
Atak Byczek Łapy: krytyczny! (150%)
Brak reakcji Wysokiej
W pewnym momencie poczuła, jak traci grunt pod łapami, a bok boleśnie obija się o ziemię. Otworzyła szeroko ślepia, przez chwilę tracąc dech i nie mogąc się ruszyć, sparaliżowana tym, co zrobił Bycza Łapa. Dopiero po paru szybkich uderzeniach serca Wysokiej mogła w ogóle rozluźnić mięśnie, by następnie ponownie je spiąć i podnieść swoje ciało, łapiąc przy tym gwałtownie powietrze w płuca. Nie mogła uwierzyć, że dała się tak podejść. A najgorsze było to, że... Naprawdę martwiła się o Byka, który wykorzystał chwilę jej słabości. Oczywiście, w prawdziwej walce by to zaprocentowało tym, że przeciwnik byłby powalony, ale... To nie była jednak prawdziwa walka.
Mistrz: to się okaże [Wysoka Fala]
Płeć: kocur
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Partner: plotka
Byk powoli zaczyna wyrastać na przystojnego kocurka. Widać już, że nie będzie najwyższym kotem, zatrzymując się na granicy przeciętności. Chociaż nie boi się ubrudzić swojego długiego, kremowego futerka, stara się pilnować, aby zawsze było czyste, aby uniknąć opinii brudasa. Brodę, klatkę piersiową, przednie łapy i brzuch pokrywa biel. Tak samo jest z końcówką puszystego ogona. Byk posiada białe skarpetki na tylnych łapach i nieregularną łatę na lewej nodze w tym samym kolorze. Jego sierść przecinają tygrysie pręgi, słabo widoczne gołym okiem. Na uszach widnieją małe pędzelki. Nosek różowy, a oczy z niebieskiego wybarwiły się na brązowy.
Diabeł w masce aniołka. Potrafi spłatać psikusa i nawet przyłapany będzie gotów oddać łapę, że nic wspólnego z tym nie miał. Wszystko, co złe to nie jego wina i nie zawaha się przed zrzuceniem winy na kogoś innego. Strasznie wścibski. Potrafi „przypadkiem” łazić za innymi, podsłuchiwać ile wlezie i potem dyskretnie rozpuszczać plotki, byle tylko nie sprowadzić na siebie podejrzeń i nie zaszkodzić swojej reputacji, o którą stara się dbać. Nic jednak nie może poradzić na to, że drzemie w nim dusza łobuziaka, której nie mógł uwolnić podczas pobytu w lecznicy. Nie obchodzi go, co inne koty sobie o nim pomyślą, ale chce wyglądać jak najlepiej w oczach innych, żeby zadowolić matkę. Zależy mu na zdobywaniu haków na innych i zbieraniu przysług, aby móc je potem wykorzystać dla własnych korzyści. Na jego szacunek trzeba sobie szczególnie zasłużyć i bardzo łatwo go stracić. Nieco zazdrosny o swoje rodzeństwo, ma do nich neutralne podejście – jeśli jednak ktoś spróbuje w jakiś sposób im zaszkodzić, to sprowadzi na siebie niezadowolenie Byka, który będzie nieszczęśnika męczył jak duch. Choćby dla zasady. Chce sprawiać wrażenie silnego, aby imponować innym, jednak do samych wojowniczych obowiązków zbytnio go nie ciągnie.
Udał się. Podstęp naprawdę się udał! Wysoka faktycznie była całkiem przewidywalna – i Bykowi udało się ją podejść! Mało tego – atak mu wyszedł. W końcu, po tylu próbach, ciotka wylądowała na ziemi! Terminator szybko podniósł się, a łapy, ku jego niezadowoleniu, trochę mu drżały. Dziarski uśmieszek zniknął mu jednak z pyska, gdy pojął, że kocica... nie ruszała się. Przez jedno okropne uderzenie serca był pewien, że jakoś poważnie ją połamał czy doprowadził do zawału, za co kłaki by mu powyrywano, ale nie – zaczęła się ruszać i oddychać. O niebiosa. O NIEBIOSA.
– E, żyjesz?? – zapytał, podchodząc nieco chwiejnie do leżącej kocicy i trącając ją łapą. – Chyba chodziło o to, żeby zaskoczyć przeciwnika, nie? – usprawiedliwił się, mając wrażenie, że znowu wpadł w kłopoty, chociaż tym razem niczego nie zrobił. Mieli się bić, no to się bili, nie?
– Jak masz dość, to możemy przestać. Nie chcę cię skrzywdzić czy coś – wymamrotał, niepewnie machnąwszy ogonem, zanim wbił wzrok w ziemię – jego pokraczny sposób na przeprosiny. Zaraz jednak ponownie wlepił spojrzenie w rudą, czekając na jej reakcję... ale ponownie spiął mięśnie, aby odskoczyć do tyłu, gdyby była taka potrzeba. Może teraz to Wysoka Fala chciała go złapać w jego własne sieci, a on się dawał?
animalstrappedbehind barsin the zoo need.to.run.rampant.and.f r e e predatorsliveonthepreythey pursue THIS TIME THEP R E D A T O R ' S.M E
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
- T-Tak, ż-żyję... - odpowiedziała lekko drżącym głosem zanim przekręciła się na brzuch i pochyliła nieco głowę, by móc uspokoić galopujące w głowie myśli, które zlewały się w jeden wielki, niezrozumiały dla Wysokiej szum. Potrząsnęła głową, po czym podniosła się na równe łapy, ponownie lekko je uginając i tym razem zachowując czujność. Miała nadzieję, że syn Barwnego Nieba tym razem ją niczym podobnym nie zaskoczy, miała dość niespodzianek na dzisiaj.
- N-Nie. J-Jeśli chcesz, możemy k-kontynuować - zadecydowała, dając wolą łapę kremowemu kocurowi, nie zamierzając jednak wykorzystywać jego chwili słabości. Sam doskonale widział na przykładzie kocicy, co się może stać w takich chwilach, nie musiał jeszcze dodatkowo doświadczać tego na własnej skórze. Czekała na decyzję, jednocześnie będąc gotowa na kolejny unik bądź też atak, w zależności od tego, jak zareaguje bratanek na jej słowa. Była trochę zmęczona, ale prawdopodobnie nie tak, jak Byk, w końcu była wojowniczką i ostatnio zauważyła, że nawet lżej jej się wykonuje niektóre obowiązki, co było związane z rozwojem kondycji. A to wszystko dzięki temu, że zaczęła normalnie jeść.
Mistrz: to się okaże [Wysoka Fala]
Płeć: kocur
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Partner: plotka
Byk powoli zaczyna wyrastać na przystojnego kocurka. Widać już, że nie będzie najwyższym kotem, zatrzymując się na granicy przeciętności. Chociaż nie boi się ubrudzić swojego długiego, kremowego futerka, stara się pilnować, aby zawsze było czyste, aby uniknąć opinii brudasa. Brodę, klatkę piersiową, przednie łapy i brzuch pokrywa biel. Tak samo jest z końcówką puszystego ogona. Byk posiada białe skarpetki na tylnych łapach i nieregularną łatę na lewej nodze w tym samym kolorze. Jego sierść przecinają tygrysie pręgi, słabo widoczne gołym okiem. Na uszach widnieją małe pędzelki. Nosek różowy, a oczy z niebieskiego wybarwiły się na brązowy.
Diabeł w masce aniołka. Potrafi spłatać psikusa i nawet przyłapany będzie gotów oddać łapę, że nic wspólnego z tym nie miał. Wszystko, co złe to nie jego wina i nie zawaha się przed zrzuceniem winy na kogoś innego. Strasznie wścibski. Potrafi „przypadkiem” łazić za innymi, podsłuchiwać ile wlezie i potem dyskretnie rozpuszczać plotki, byle tylko nie sprowadzić na siebie podejrzeń i nie zaszkodzić swojej reputacji, o którą stara się dbać. Nic jednak nie może poradzić na to, że drzemie w nim dusza łobuziaka, której nie mógł uwolnić podczas pobytu w lecznicy. Nie obchodzi go, co inne koty sobie o nim pomyślą, ale chce wyglądać jak najlepiej w oczach innych, żeby zadowolić matkę. Zależy mu na zdobywaniu haków na innych i zbieraniu przysług, aby móc je potem wykorzystać dla własnych korzyści. Na jego szacunek trzeba sobie szczególnie zasłużyć i bardzo łatwo go stracić. Nieco zazdrosny o swoje rodzeństwo, ma do nich neutralne podejście – jeśli jednak ktoś spróbuje w jakiś sposób im zaszkodzić, to sprowadzi na siebie niezadowolenie Byka, który będzie nieszczęśnika męczył jak duch. Choćby dla zasady. Chce sprawiać wrażenie silnego, aby imponować innym, jednak do samych wojowniczych obowiązków zbytnio go nie ciągnie.
Uważnie obserwował rudą kocicę, mrużąc nieco podejrzliwie oczy i starając się uspokoić oddech. Niby żyła, ale podobnie jak w przypadku Burzy – kocur miał wątpliwości. Nie wyglądała za dobrze, a byłoby szkoda, gdyby wykończył swojego mistrza, nie dość, że podczas pierwszego treningu, to jeszcze tego samego dnia, co ceremonia, na której został mu on przydzielony.
– Co ci? – zapytał, nie bardzo rozumiejąc, skąd u rudej taka reakcja. Nie wydawała się udawać, co przeszło kremowemu przez myśl. Z jakiegoś powodu naprawdę zaczęła... co? Panikować? Cokolwiek to było???
– Chyba już ci wystarczy. Wracamy do obozu – oznajmił, zrozumiawszy w końcu, że Wysoka nie była w stanie sama zdecydować, a skoro nie ona, to ktoś musiał to za nią zrobić. I tym kimś miał być właśnie Bycza Łapa. Już raz to on układał plany, więc czego by tego nie powtórzyć? Rozejrzał się, po chwili ruszając powoli w stronę, z której tu przyszli, oglądając się, czy ciotka szła za nim. Może nieść ją miał jeszcze czy coś? Nie, za ciężka. Nie dałby rady. Kto by pomyślał, że z tym całym terminatorskim życiem będzie tyle roboty...
animalstrappedbehind barsin the zoo need.to.run.rampant.and.f r e e predatorsliveonthepreythey pursue THIS TIME THEP R E D A T O R ' S.M E
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
- Z-Zaskoczyłeś mnie p-po prostu... - odpowiedziała na pytanie terminatora, nie chcąc wyjawiać, co się tak naprawdę stało. Nie spodziewała się czegoś takiego, spanikowała, a potem nie była w stanie zaufać w pełni Byczej Łapie jak już było po wszystkim i kremowy nie zamierzał jej atakować. Przytaknęła głową, kiedy ten zdecydował, że wracają do obozu, dlatego też ruszyła za nim, stopniowo zmniejszając odległość dzielącą ją od terminatora i idąc w końcu bark w bark razem z nim. Skupiła się głównie na drodze powrotnej do obozu, która trudna na szczęście nie była, a gdy już byli w środku, odwróciła się w kierunku swojego podopiecznego.
- M-Możemy się spotkać j-jutro o podobnej porze? - zapytała się bratanka, czy na pewno mu taki termin odpowiada. Mogli się też spotkać wcześniej lub później, Wysoka postara się dostosować większość swoich planów do decyzji kocurka, który był bardzo ambitny i chciał się jak najszybciej wszystkiego nauczyć. Ruda martwiła się jedynie, że może mieć opory przed przyswajaniem teorii, ale... Postara się jakoś przekazać mu to w przystępny sposób.
Mistrz: to się okaże [Wysoka Fala]
Płeć: kocur
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Partner: plotka
Byk powoli zaczyna wyrastać na przystojnego kocurka. Widać już, że nie będzie najwyższym kotem, zatrzymując się na granicy przeciętności. Chociaż nie boi się ubrudzić swojego długiego, kremowego futerka, stara się pilnować, aby zawsze było czyste, aby uniknąć opinii brudasa. Brodę, klatkę piersiową, przednie łapy i brzuch pokrywa biel. Tak samo jest z końcówką puszystego ogona. Byk posiada białe skarpetki na tylnych łapach i nieregularną łatę na lewej nodze w tym samym kolorze. Jego sierść przecinają tygrysie pręgi, słabo widoczne gołym okiem. Na uszach widnieją małe pędzelki. Nosek różowy, a oczy z niebieskiego wybarwiły się na brązowy.
Diabeł w masce aniołka. Potrafi spłatać psikusa i nawet przyłapany będzie gotów oddać łapę, że nic wspólnego z tym nie miał. Wszystko, co złe to nie jego wina i nie zawaha się przed zrzuceniem winy na kogoś innego. Strasznie wścibski. Potrafi „przypadkiem” łazić za innymi, podsłuchiwać ile wlezie i potem dyskretnie rozpuszczać plotki, byle tylko nie sprowadzić na siebie podejrzeń i nie zaszkodzić swojej reputacji, o którą stara się dbać. Nic jednak nie może poradzić na to, że drzemie w nim dusza łobuziaka, której nie mógł uwolnić podczas pobytu w lecznicy. Nie obchodzi go, co inne koty sobie o nim pomyślą, ale chce wyglądać jak najlepiej w oczach innych, żeby zadowolić matkę. Zależy mu na zdobywaniu haków na innych i zbieraniu przysług, aby móc je potem wykorzystać dla własnych korzyści. Na jego szacunek trzeba sobie szczególnie zasłużyć i bardzo łatwo go stracić. Nieco zazdrosny o swoje rodzeństwo, ma do nich neutralne podejście – jeśli jednak ktoś spróbuje w jakiś sposób im zaszkodzić, to sprowadzi na siebie niezadowolenie Byka, który będzie nieszczęśnika męczył jak duch. Choćby dla zasady. Chce sprawiać wrażenie silnego, aby imponować innym, jednak do samych wojowniczych obowiązków zbytnio go nie ciągnie.
– I o to chodziło – odparł, dla odmiany szczerząc ząbki. Czyli to ON spowodował taką reakcję samą swoją postawą i zachowaniem! No, no, nieźle, będzie się czym chwalić potem! – Wygrałem? – zapytał nagle, nie wiedząc, kiedy lepiej ugryźć się w język i zamilknąć. Pokonał mistrzynię podstępem, czyli był lepszy, prawda? Powoli zaczynał rozumieć, że chociaż Wysoka miała go pilnować, uczyć i wszystko, to jednak ON miał tutaj władzę i to ON podejmował decyzje. Dobrze. Podobało mu się to. Takie treningi mógł mieć.
– A w nocy możemy połazić? Jutro. Po zmroku – doprecyzował, gdyby ruda nie wiedziała, co miał na myśli. Bardzo chciał zobaczyć jakiegoś puchacza, o których swoje już słyszał, a te podobno budziły się dosyć późno. Poza tym nie chciał się zgadzać z ciotką dla samej zasady, o. Bo miał SWOJE propozycje!! Wtedy będzie mógł bez wyrzutów sumienia pospać dłużej, aby mieć więcej siły do łażenia w nocy.
animalstrappedbehind barsin the zoo need.to.run.rampant.and.f r e e predatorsliveonthepreythey pursue THIS TIME THEP R E D A T O R ' S.M E
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
- T-Tak wygrałeś... A-Ale następnym razem n-nie będzie tak łatwo - odpowiedziała, posyłając swojemu terminatorowi lekki uśmiech. Nie chciała sprawić, że spocząłby na laurach. Może nie była zbyt wymagającym przeciwnikiem, ale chciała, żeby kremowy cały czas się doskonalił w swojej sztuce. I na pewno nastepnym razem będzie wiedziała, że nie może mu ufać w kwestiach walki. - P-Pewno. Chcesz się spotkać na K-Kocim Grzbiecie czy przy wyjściu z obozu? - zadała pytanie, chcąc dać możliwość wyboru miejsca, gdzie zdecydują się iść. Droga do miejsc treningowych była prosta i syn Barwnego Nieba z całym powodzeniem mógłby przez nią przejść bez szwanku. Lubiła się poruszać w nocy, na swoim treningu to właśnie treningi o późnej porze pozwolily jej wyjść z cienia, w którym zawsze się chowała.
Mistrz: to się okaże [Wysoka Fala]
Płeć: kocur
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Partner: plotka
Byk powoli zaczyna wyrastać na przystojnego kocurka. Widać już, że nie będzie najwyższym kotem, zatrzymując się na granicy przeciętności. Chociaż nie boi się ubrudzić swojego długiego, kremowego futerka, stara się pilnować, aby zawsze było czyste, aby uniknąć opinii brudasa. Brodę, klatkę piersiową, przednie łapy i brzuch pokrywa biel. Tak samo jest z końcówką puszystego ogona. Byk posiada białe skarpetki na tylnych łapach i nieregularną łatę na lewej nodze w tym samym kolorze. Jego sierść przecinają tygrysie pręgi, słabo widoczne gołym okiem. Na uszach widnieją małe pędzelki. Nosek różowy, a oczy z niebieskiego wybarwiły się na brązowy.
Diabeł w masce aniołka. Potrafi spłatać psikusa i nawet przyłapany będzie gotów oddać łapę, że nic wspólnego z tym nie miał. Wszystko, co złe to nie jego wina i nie zawaha się przed zrzuceniem winy na kogoś innego. Strasznie wścibski. Potrafi „przypadkiem” łazić za innymi, podsłuchiwać ile wlezie i potem dyskretnie rozpuszczać plotki, byle tylko nie sprowadzić na siebie podejrzeń i nie zaszkodzić swojej reputacji, o którą stara się dbać. Nic jednak nie może poradzić na to, że drzemie w nim dusza łobuziaka, której nie mógł uwolnić podczas pobytu w lecznicy. Nie obchodzi go, co inne koty sobie o nim pomyślą, ale chce wyglądać jak najlepiej w oczach innych, żeby zadowolić matkę. Zależy mu na zdobywaniu haków na innych i zbieraniu przysług, aby móc je potem wykorzystać dla własnych korzyści. Na jego szacunek trzeba sobie szczególnie zasłużyć i bardzo łatwo go stracić. Nieco zazdrosny o swoje rodzeństwo, ma do nich neutralne podejście – jeśli jednak ktoś spróbuje w jakiś sposób im zaszkodzić, to sprowadzi na siebie niezadowolenie Byka, który będzie nieszczęśnika męczył jak duch. Choćby dla zasady. Chce sprawiać wrażenie silnego, aby imponować innym, jednak do samych wojowniczych obowiązków zbytnio go nie ciągnie.
– Ta, jasne – odburknął jedynie, ale szeroki uśmiech stanowił wskazówkę, że taki obrót spraw bardzo mu się podobał. Wyzwanie? No i super! Jeśli poziom trudności wzrośnie, to będzie większa satysfakcja, kiedy już ten pojedynek wygra!
– Na Śpiącym Kocie – odpowiedział od razu. Nie był już małym kociakiem, da sobie radę i sam trafi na odpowiednie miejsce! Mimo zmęczenia wyprostował się jak struna, bardzo zadowolony z przebiegu dzisiejszych wydarzeń. Droga do obozu minęła mu zaskakująco szybko. Zanim jednak udał się w stronę swojego nowego legowiska, odwrócił się w stronę ciotki.
– E, jesteś wporzo. Tylko weź się może tak mnie nie bój, co? Nie gryzę – oświadczył, ukazując kiełki na znak, że z tym gryzieniem to różnie bywało. Mrugnął do Wysokiej, zanim z wysoko uniesionym ogonem podreptał przed siebie, aby dać ulgę styranym kościom i naładować energię. Następnego dnia będzie musiał dobrze się zaprezentować i pokazać, że potrafił trafić na wyznaczone miejsce! Przecież nie mógł się zgubić.
***
Jednak mógł.
Nie był do końca pewien, jak to się stało. Wyspał się i gdy słońce już zaczęło zachodzić, sprężystym krokiem wybył z obozu. Nara, frajerzy. Słodkich snów.
Zaczął iść podobną trasą, co na ostatnim treningu, jednak okazało się, że w nocy wszystko było o wiele ciekawsze, Nic więc dziwnego, że nowe doznania sprawiły, że koniec końców Byk zboczył ze ścieżki i trafił nie tam, gdzie powinien. No cóż. Puściłaś swojego terminatora samopas, to teraz go szukaj, ruda.
animalstrappedbehind barsin the zoo need.to.run.rampant.and.f r e e predatorsliveonthepreythey pursue THIS TIME THEP R E D A T O R ' S.M E
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Wysoka Fala w kolejny dzień treningu zdecydowała się poczekać na miejscu, zakopując wcześniej piszczki złapane na polowaniu. Czekała, czekała... Aż się nie doczekała. Słońce zniknęło jakiś czas temu za horyzontem, owijając las ciemnością, w której czula się nawet bardzo dobrze. Ale to nie oznacza, że Byk może czuć się tak samo. Po dłuższej chwili czekania i niepokojenia się, wstała po czym ruszyła w kierunku obozu, mając nadzieję, że kremowy kocur po prostu zaspał... Albo zapomniał, chociaż to do niego niepodobne. Wnet natrafiła na jego trop, który prowadził z obozu do miejsca bliżej nieokreślonego. Zdecydowała się więc ugiąć lekko łapy, wyrównując głowę i ogon z resztą ciała i ruszyć pod wiatr, tropiąc swojego terminatora, który najwidoczniej postanowił zrobić sobie spacerek po terenach zamiast spotkać się z ciotka. Nie miała mu tego za złe, w końcu było dużo ciekawszych rzeczy niż rozmowa ze strachliwa wojowniczka. W końcu udało jej się dojrzeć syna Barwnego Nieba, skupiając się bardziej na zamaskowaniu swojej obecności i cichym stapaniu po podłożu oraz pozostawaniu niewidoczna niż na terenie, na którym się znajdują. Uważnie obserwowała kocurka, pierwszy raz ryzykując i nie ujawniając od razu swojej obecności, niejako śledząc swojego terminatora. Ciekawa była, kiedy spostrzeże się o jej obecności, bo sama starała się zachować wszystkie zasady polowania, aby kocur jej nie wyczuł.
Mistrz: to się okaże [Wysoka Fala]
Płeć: kocur
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Partner: plotka
Byk powoli zaczyna wyrastać na przystojnego kocurka. Widać już, że nie będzie najwyższym kotem, zatrzymując się na granicy przeciętności. Chociaż nie boi się ubrudzić swojego długiego, kremowego futerka, stara się pilnować, aby zawsze było czyste, aby uniknąć opinii brudasa. Brodę, klatkę piersiową, przednie łapy i brzuch pokrywa biel. Tak samo jest z końcówką puszystego ogona. Byk posiada białe skarpetki na tylnych łapach i nieregularną łatę na lewej nodze w tym samym kolorze. Jego sierść przecinają tygrysie pręgi, słabo widoczne gołym okiem. Na uszach widnieją małe pędzelki. Nosek różowy, a oczy z niebieskiego wybarwiły się na brązowy.
Diabeł w masce aniołka. Potrafi spłatać psikusa i nawet przyłapany będzie gotów oddać łapę, że nic wspólnego z tym nie miał. Wszystko, co złe to nie jego wina i nie zawaha się przed zrzuceniem winy na kogoś innego. Strasznie wścibski. Potrafi „przypadkiem” łazić za innymi, podsłuchiwać ile wlezie i potem dyskretnie rozpuszczać plotki, byle tylko nie sprowadzić na siebie podejrzeń i nie zaszkodzić swojej reputacji, o którą stara się dbać. Nic jednak nie może poradzić na to, że drzemie w nim dusza łobuziaka, której nie mógł uwolnić podczas pobytu w lecznicy. Nie obchodzi go, co inne koty sobie o nim pomyślą, ale chce wyglądać jak najlepiej w oczach innych, żeby zadowolić matkę. Zależy mu na zdobywaniu haków na innych i zbieraniu przysług, aby móc je potem wykorzystać dla własnych korzyści. Na jego szacunek trzeba sobie szczególnie zasłużyć i bardzo łatwo go stracić. Nieco zazdrosny o swoje rodzeństwo, ma do nich neutralne podejście – jeśli jednak ktoś spróbuje w jakiś sposób im zaszkodzić, to sprowadzi na siebie niezadowolenie Byka, który będzie nieszczęśnika męczył jak duch. Choćby dla zasady. Chce sprawiać wrażenie silnego, aby imponować innym, jednak do samych wojowniczych obowiązków zbytnio go nie ciągnie.
Na całe szczęście terminator nie zawędrował daleko. Czynnikiem decydującym o jego zmianie planów był chyba cichy szelest, który posłyszał gdzieś w trawie. Pomyślał, że będzie mógł się pochwalić swoją pierwszą złapaną zdobyczą, chociaż nie miał jeszcze lekcji polowania – ale byłoby super!
Guzik z pętelką. Cokolwiek to było, nie doceniało jego cudownych umiejętności łowcy i uciekło. Byk fuknął jedynie cicho i ruszył zwiedzać, skoro już trafił... gdziekolwiek to było. Nie wiedział, kiedy Wysoka zorientuje się o jego nieobecności, więc zakładał, że miał trochę czasu. Dreptał więc sobie, lustrując wzrokiem otoczenie, aby nie dać się zeżreć ani nie potknąć się o jakiś kamień czy coś.
Gdy drugi gracz dołączył do gry w chowanego, o czym nie miał pojęcia, ostrożnie dotykał paluszkami tafli wody, przyglądając się z pewną fascynacją, jak jej powierzchnia się marszczyła. Nie miał zamiaru włazić tam w całości, jeszcze czego – wolał pozostać suchym, jeśli mieli dzisiaj coś zrobić. To było po prostu... nowe.
Koniec końców zaczął wdrapywać się na stosik głazów, chcąc się trochę rozejrzeć. Księżyc ładnie dzisiaj świecił i Bycza Łapa czuł się naprawdę cudownie, pełen energii. Z góry musiał być świetny widok! Kto wie, może przy okazji dostrzeże rudą wojowniczkę? Fajnie by było ją nastraszyć czy coś. He.
animalstrappedbehind barsin the zoo need.to.run.rampant.and.f r e e predatorsliveonthepreythey pursue THIS TIME THEP R E D A T O R ' S.M E
W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
Nadal jest strachliwa i boi się świata, ale... Jakby mniej? Nie jest jednak wesołą i beztroską osobą, bardziej... Stała się zdystansowana do tego, co się dzieje. Stara się odciąć od świata, który nadal w jej oczach jest przerażający i patrzeć na siebie jakby z perspektywy czuwającego nad innym kotem ducha. Niby jest w swoim ciele, ale jednocześnie jakby nie była tam obecna. Przez to jej reakcje mogą się wydać z początku przygaszone, musi na nią zadziałać wyjątkowo silny bodziec, żeby ukazała swoje prawdziwe emocje. Bardzo nie lubi wychodzić poza swoją strefę komfortu, boi się nieznanych sytuacji i nie wie, jak wtedy reagować, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Wciąż jest dość małomówna, dalej się trochę jąka, jest mało asertywna i nie potrafi głośno powiedzieć swojego zdania, chociaż bardzo szybko się uczy.
Na pyszczku ciotki pojawił się delikatny uśmiech, kiedy kocur spróbował swoich sił w polowaniu, jednak zwierzyna okazała się za sprytna na jego sztuczki, gdzie nie znał nawet teorii, by móc się do niej dostosować. Cóż, gdyby od razu trafił na miejsce, a nie włóczył się w nocy po terenach to być może by już w tym czasie uczestniczył w swoim pierwszym polowaniu. Niejako... Tak teraz było. Tylko, że grał zupełnie inna rolę, niz ta, której się spodziewał. Doszli razem aż do rzeki, gdzie szybki nurt wody częściowo mógł wytłumić wydawane przez nią dźwięki, więc możliwość wykrycia jej przez kremowego kocurka coraz bardziej malała. Miała ochotę się ujawnić, jednak... Gdzieś z tyłu jej głowy cichy głosik podpowiadał, aby kontynuować tę zabawę. I ruda zdecydowała się go posłuchać. Widząc, że syn Barwnego Nieba zamierza coś kombinować że skałami, rozejrzała się w poszukiwaniu ochrony jednocześnie z góry jak i od przodu. Na szczęście nieopodal rosły drzewa, dlatego cicho przemieściła się w ich stronę, uważając na wszystko to, co pod łapami, na kierunek wiatru, aby wiał w jej stronę i donosił zapach Byczej Łapy, a także na ugięcie łap i wyrównanie głowy i ogona z linią grzbietu. Schowała się za pniem, który był wystarczająco duży, aby objąć swoją ochroną całą wojowniczkę, a także wystarczająco wysoki, aby gałęzie zasłoniły ją od góry. Cały czas kontrolowała, w jakim położeniu znajduje się kremowy kocur, aby przedwcześnie jej nie zobaczył, a także zza pnia wyglądała jedynie niewielka częścią pyska, aby nie stracić ucznia z oczu.