08.01.2019 00:32
- Być może.
Był w tym jakiś sens... Ale czy istota sprawy to Komar nie wiedział i podejrzewał, że szybko się nie przekona, jeśli w ogóle. Życia mu zabraknie na rozwikłanie wszystkich tych zagadek życia fauny, flory i w ogóle relacji interpersonalnych, międzyklanowych i wszystkiego naokoło. Zresztą pewnie z wchodzeniem w każdy kolejny etap życia będzie zderzał się z nowymi pytaniami, więc ich ilości raczej nigdy nie zredukuje. Być może faktycznie przydałaby mu się umiejętność odpuszczania i przyjmowania, że rzeczy po prostu jakieś są... Ale teraz taka myśl wydawała mu się niedorzeczna i konieczna do podważenia.
Od razu, gdy usłyszał wskazówki mistrza, dopasował się do nich. Okej, ogon odrobinę niżej, na linię grzbietu... Przez chwilę czarny kocur stał jeszcze w miejscu, nisko na łapach i rozglądał się naokoło, starając się wyłapać jakiekolwiek dźwięki albo zapachy. Zaktywizowane zmysły dostarczały mu kilka wskazówek co do ewentualnego dalszego kierunku polowania, ale syn Czerwonego Maku nie miał zamiaru lecieć od razu na zwierzynę. Najpierw musiał w końcu zaakceptować swoją technikę skradania się, ot, żeby reprezentował sobą chociaż jakieś niezdarne podstawy a nie co chwilę głupiutko popełniał błąd. Postąpił więc jeszcze kilka kroków w tę i w tamtą, powtarzając sobie zasady podchodzenia zwierzyny zarówno w myślach, jak i w praktyce. Dość szybko uznał, że lepiej nie będzie - po prostu musi ćwiczyć, żeby osiągnąć w tym płynność a nie będzie tu teraz dreptał do utraty tchu, skoro może zasmakować czegoś nowego i w końcu zatopić pazury w żywej zwierzynie. Skinął szaremu kocurowi łbem na znak, że rusza na poszukiwania i powolnym krokiem, nisko na łapach skierował się w stronę zarośli. Brzuch trzymał nad ziemią, ogon wedle uwag Ciemniejącego ułożył na linii grzbietu... Kocur starał się trzymać czy to zarośli czy cienia, przez co czasem haczył o jakieś drobne gałązki. Co to jednak za różnica, jeśli porusza się wolno jak ślimak? Może zwierzyna uzna, że to wiatr porusza liśćmi? Zdecydowanie bardziej skupiony był nad tym, co ma pod łapami, bo byle sucha gałązka mogła od razu pokrzyżować jego plany. Tylko no. Gdzie szukać w ogóle zwierzyny? Miał nadzieję, że wyłapujące dźwięki uszy i czujny nos w końcu mu podpowiedzą.
Był w tym jakiś sens... Ale czy istota sprawy to Komar nie wiedział i podejrzewał, że szybko się nie przekona, jeśli w ogóle. Życia mu zabraknie na rozwikłanie wszystkich tych zagadek życia fauny, flory i w ogóle relacji interpersonalnych, międzyklanowych i wszystkiego naokoło. Zresztą pewnie z wchodzeniem w każdy kolejny etap życia będzie zderzał się z nowymi pytaniami, więc ich ilości raczej nigdy nie zredukuje. Być może faktycznie przydałaby mu się umiejętność odpuszczania i przyjmowania, że rzeczy po prostu jakieś są... Ale teraz taka myśl wydawała mu się niedorzeczna i konieczna do podważenia.
Od razu, gdy usłyszał wskazówki mistrza, dopasował się do nich. Okej, ogon odrobinę niżej, na linię grzbietu... Przez chwilę czarny kocur stał jeszcze w miejscu, nisko na łapach i rozglądał się naokoło, starając się wyłapać jakiekolwiek dźwięki albo zapachy. Zaktywizowane zmysły dostarczały mu kilka wskazówek co do ewentualnego dalszego kierunku polowania, ale syn Czerwonego Maku nie miał zamiaru lecieć od razu na zwierzynę. Najpierw musiał w końcu zaakceptować swoją technikę skradania się, ot, żeby reprezentował sobą chociaż jakieś niezdarne podstawy a nie co chwilę głupiutko popełniał błąd. Postąpił więc jeszcze kilka kroków w tę i w tamtą, powtarzając sobie zasady podchodzenia zwierzyny zarówno w myślach, jak i w praktyce. Dość szybko uznał, że lepiej nie będzie - po prostu musi ćwiczyć, żeby osiągnąć w tym płynność a nie będzie tu teraz dreptał do utraty tchu, skoro może zasmakować czegoś nowego i w końcu zatopić pazury w żywej zwierzynie. Skinął szaremu kocurowi łbem na znak, że rusza na poszukiwania i powolnym krokiem, nisko na łapach skierował się w stronę zarośli. Brzuch trzymał nad ziemią, ogon wedle uwag Ciemniejącego ułożył na linii grzbietu... Kocur starał się trzymać czy to zarośli czy cienia, przez co czasem haczył o jakieś drobne gałązki. Co to jednak za różnica, jeśli porusza się wolno jak ślimak? Może zwierzyna uzna, że to wiatr porusza liśćmi? Zdecydowanie bardziej skupiony był nad tym, co ma pod łapami, bo byle sucha gałązka mogła od razu pokrzyżować jego plany. Tylko no. Gdzie szukać w ogóle zwierzyny? Miał nadzieję, że wyłapujące dźwięki uszy i czujny nos w końcu mu podpowiedzą.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W