19.01.2019 16:36
W dzieciństwie Ćma marzyła o tym, żeby mieć długie futro i zachwycała się każdym, kto takie posiadał. Każdego dnia po przebudzeniu się skrupulatnie sprawdzała, czy jej własna sierść urosła choć trochę, bo przecież tego chciała. Wiewiór powiedział jej, że jeśli będzie chciała, to jej marzenie się spełni, ale nic z tego. Po śmierci matki całkowicie zapomniała o tej dziecinnej mrzonce i nie pamiętała o niej aż do dzisiaj, gdy zimno i chłód dawały jej się we znaki o wiele bardziej niż dziwnookiej ciotce, którą chroniła gruba, długa sierść. Mogła tylko dziękować Gwiezdnym i Wichrowi, że przeprawa przez Czarny Ogon została jej oszczędzona.
- Chyba tak, nie jesstem pewna - odpowiedziała szczerze. Na pewno nie czuła tego co Ciernisty Kwiat, choć jej szylkretowe futerko uniosło się na karku. Była w stanie wyczuć aurę otaczającą to miejsce, aurę świadczącą o tym, że nie jest to zwyczajna sadzawka, lecz nie odczuwała spokoju czy świadomości, że znalazła się we właściwym miejscu. Wcześniej nie miała do czynienia z Gwiezdnymi, nie licząc nawiedzenia przez matkę we śnie. Patrzyła na taflę wody, jak gdyby szukając w niej blasku gwiazd bądź kocich, srebrnych sylwetek. Czegoś magicznego, świadczącego o tym, iż faktycznie są na miejscu. Córka Chrzanowego Korzenia wydawała się być tego całkowicie pewna, a Ćma postanowiła jej zaufać i odepchnąć niepokój oraz wątpliwości. Kto by pomyślał, że z zewnątrz chłodna, nieczuła i zamknięta w sobie istota będzie zdolna do takich trosk. Ironią losu był fakt, iż Ćma zdecydowała się na przyjęcie propozycji Ciernistego Kwiatu i pójście ścieżką medyków głównie po to, żeby móc chronić swoją rodzinę i nie dopuścić, żeby ktokolwiek skończył jak Żmijowy Ogon. A teraz tej rodziny praktycznie już nie było, wszyscy zniknęli. Tylko czy to jeszcze miało jakiekolwiek znaczenie?
Podniosła głowę i spojrzała w dwubarwne oczy kocicy. Już czas. Czas... Wpierw była niecierpliwa, w którymś momencie nawet zgorzkniała i zirytowana, a gdy wreszcie się doczekała i dotarła do tej chwili nagle zapragnęła, żeby cofnąć czas i znów być na początkowym etapie swojego treningu. Te wątpliwości ją martwiły, bowiem czy to nie oznaczało, że popełnia błąd i w rzeczywistości wcale nie nadaje się do tej funkcji? A może jest to całkiem normalne i naturalne? Cóż, teraz nie było już czasu, żeby porozmawiać o tym z mentorką. Po przejściu tej długiej drogi nie wycofa się w decydującym momencie.
- Przysssięgam - rzekła uroczyście, a ku zadowolenia kocicy głos jej nie zadrżał.
- Chyba tak, nie jesstem pewna - odpowiedziała szczerze. Na pewno nie czuła tego co Ciernisty Kwiat, choć jej szylkretowe futerko uniosło się na karku. Była w stanie wyczuć aurę otaczającą to miejsce, aurę świadczącą o tym, że nie jest to zwyczajna sadzawka, lecz nie odczuwała spokoju czy świadomości, że znalazła się we właściwym miejscu. Wcześniej nie miała do czynienia z Gwiezdnymi, nie licząc nawiedzenia przez matkę we śnie. Patrzyła na taflę wody, jak gdyby szukając w niej blasku gwiazd bądź kocich, srebrnych sylwetek. Czegoś magicznego, świadczącego o tym, iż faktycznie są na miejscu. Córka Chrzanowego Korzenia wydawała się być tego całkowicie pewna, a Ćma postanowiła jej zaufać i odepchnąć niepokój oraz wątpliwości. Kto by pomyślał, że z zewnątrz chłodna, nieczuła i zamknięta w sobie istota będzie zdolna do takich trosk. Ironią losu był fakt, iż Ćma zdecydowała się na przyjęcie propozycji Ciernistego Kwiatu i pójście ścieżką medyków głównie po to, żeby móc chronić swoją rodzinę i nie dopuścić, żeby ktokolwiek skończył jak Żmijowy Ogon. A teraz tej rodziny praktycznie już nie było, wszyscy zniknęli. Tylko czy to jeszcze miało jakiekolwiek znaczenie?
Podniosła głowę i spojrzała w dwubarwne oczy kocicy. Już czas. Czas... Wpierw była niecierpliwa, w którymś momencie nawet zgorzkniała i zirytowana, a gdy wreszcie się doczekała i dotarła do tej chwili nagle zapragnęła, żeby cofnąć czas i znów być na początkowym etapie swojego treningu. Te wątpliwości ją martwiły, bowiem czy to nie oznaczało, że popełnia błąd i w rzeczywistości wcale nie nadaje się do tej funkcji? A może jest to całkiem normalne i naturalne? Cóż, teraz nie było już czasu, żeby porozmawiać o tym z mentorką. Po przejściu tej długiej drogi nie wycofa się w decydującym momencie.
- Przysssięgam - rzekła uroczyście, a ku zadowolenia kocicy głos jej nie zadrżał.
![[Obrazek: RWlLtdA.png]](https://i.imgur.com/RWlLtdA.png)
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W