#40
Przez krótką chwilę Komar miał wrażenie, że zwierz wyrwie mu się z uścisku albo co gorsza ruszy do przodu z nim na grzbiecie... Ale najwyraźniej wyjątkowo dobrze trafił, bo zając zwiotczał. Syn Czerwonego Maku postawił pewnie łapy na ziemi i wypuścił uszaka z pyska dopiero, gdy upewnił się, że jest martwy i się nie zgrywa. Trącił truchło łapą... Ale nie poruszyło się, także klatka piersiowa zwierzęcia zamarła. Umarł.
- Dziękuję, mistrzu - rzucił w kierunku szarego kocura z uśmiechem.
Był pewien, że miał dziś po prostu nielada szczęście - w jego technice dużo rzeczy jeszcze szwankowało i wymagało treningu. Będzie musiał znaleźć sobie trochę czasu na ćwiczenie tego, bo polowanie wydaje się być całkiem przyjemne! Przynajmniej kiedy już skupi się na szukaniu ofiary a nie ewentualnych drapieżników naokoło. Był ciekaw, czy polowanie samemu, bez nadzoru kogos silniejszego będzie wzbudzało w nim różnie dużą ekscytację - zobaczymy.
Komarza Łapa postawił uszy, wsłuchując się w kolejne zasady kodeksu. Hmm... Terenie innego klanu. Czyli ewentualnie, w razie potrzeby może polować na ziemiach niczyich. Choć to pewnie bardziej niebezpieczne?
- Rozumiem!
Od razu, dla lepszego przyswojenia sobie tych zasad podziękował w myślach Gwiezdnym za obie dzisiejsze zdobycze. Następnie chwycił zająca za kark i zadzierając łeb, by nie szurać nim zbytnio po śniegu, ruszył po własnych śladach do skrytki z wróblem. Tutaj stanął przed niewielkim problemem logistycznym - jak miał przetransportować obie te zdobycze do obozu? Ciężko było uchwycić oba tak różne wielkościowo truchełka, więc po jakimś czasie skorzystał w tym z pomocy mistrza. Huh, taka trywialna sprawa a nawet to do końca nie szło! W drodze myślał o tym, jak poznane zasady wpłyną na jego teraźniejsze życie w klanie - skoro już wie, że najpierw muszą zjeść kocięta i starszyzna, to będzie musiał tego pilnować. No i będzie trzeba przynosić zwierzynę z łowów do obozu i nie posilać się nią po drodze, bo przecież jest kolejność, której trzeba przestrzegać!
Dopiero w obozie zrozumiał, jak męczący był dla niego ten trening - zesztywniałe od długiego skradania się na mrozie mięśnie prosiły tylko o chwilę odpoczynku, więc kocur doniósł tylko zdobycze na stos i pożegnał się z mistrzem a następnie poszedł trochę poleżeć do góry brzuchem.
***

Czarny kocur pilnie zerkał na słońce, co by nie przegapić przypadkiem pory treningu. Wiedział, że dziś czeka go kolejne spotkanie z Ciemniejącym Niebem i nie mógł się doczekać - właściwie treningi bardzo miło urozmaicały mu życie w obozie. A tu poznał jakiegoś kota, a tu znalazł sobie nowe miejsce na drzemkę... Ale to wszystko było takie nudne, bo ciężko było mu dotrzeć do kogoś, kto zechciałby poodpowiadać na jego pytania i w ogóle jakoś poważniej pogawędzić. Trochę peszył się przed zagadywaniem do wojowników a terminatorzy i kocięta jednak nie wiedzieli dużo, prawda?
Z myślą, że w końcu pogada z kimś mądrzejszym przywołała na jego pysk uśmiech. Napięty z podekscytowania czekał na mistrza u wejścia do obozu.
╒═══════════════════════╕
What's behind your black door?
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, ʏᴇᴀʜ
May take a week, honey,
It may take more,
I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ, I ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ
╘═══════════════════════╛
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W