17.02.2019 23:29
- Tak, ale niektórych przerażała i podejrzewam, że uznałabyś ją za mało kulturalną i obytą jednostkę - stwierdził nieco rozbawiony myśląc o swej mistrzyni, którą uważał nawet za kogoś w rodzaju swojej przyjaciółki. Nie miał co prawda pojęcia, co dokładnie czuła do niego Jeżyna, tym bardziej po tym, jak został wygnany, ale ponieważ ta chciała z nim rozmawiać, podejrzewał, że jej żal skupił się zupełnie gdzie indziej. Tak samo złość, a kiedy kocica się gniewała, lepiej było schodzić jej z drogi. Miał jedynie nadzieję, że w razie czego jego mistrzyni nie poniosła konsekwencji swych słów, które mogłyby sprowadzić na nią gniew zadufanych w sobie przywódców Klanu Rzeki.
- Gdyby próbował, tym razem bym uciekał albo się bronił, pokazałbym mu, że ja też mam ostre zęby - powiedział nieco jakby rozbawiony, ale jednak tym razem był poważny, co dało się wyczytać z jego spojrzenia, które na jedno mgnienie oka stwardniało pokazując, że Toń nie był aż tak miękki, jak mogło się wydawać. Kiedyś, gdy walczył z łasicą, pozbawił ją łba dochodząc do wniosku, że będzie to najprostszy sposób pozbycia się przeciwnika, w walce ze szczurami rzucał nimi jak kukiełkami, byle wydusić z nich życie. Był ciepły i łagodny, ale był również drapieżcą szkolonym do tego, by bronić nie tylko swojego życia, ale również innych. - I tak, Lawendo, sądzę, że by mógł - dodał ciszej, tym razem już zdecydowanie poważnie, po czym rzucił prędkie spojrzenie w stronę, gdzie znajdowały się obecnie właściwie jedynie długie włosy świadczące o tym, że dawniej wyrastał w tym miejscu jego ogon. Nie cierpiał z powodu jego braku, rozmowy o nim traktował żartobliwie, ale raz na jakiś czas zastanawiał się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby wtedy wszystko potoczyło się inaczej, gdyby nie postanowił łowić ryb w obozie.
- Dla ciebie to będzie fascynujące, przynajmniej na początku, ale jak już będziesz siedziała z łapą w wodzie i będziesz czekała na to, co dalej, to uznasz to za równie ciekawe, co czekanie przy kopcu kreta - zakomunikował po chwili już swobodniej i cieplej, nieco zaczepnie, by dobrze zobrazować jej to, o co mu chodziło. Mrugnął jednak na znak, że się zgadza i dotrzyma oczywiście swej obietnicy, bo pod żadnym pozorem nie zamierzał jej łamać wychodząc z założenia, że jednak takie słowa są czymś na kształt swoistej świętości. Chciał zapytać ją, kim właściwie jest Sokoli Cień, ale w tym czasie zadała mu inne pytanie i uznał, że należy udzielić odpowiedzi zgodnie ze swoim przeświadczeniem, a nie doświadczeniem, którego w gruncie rzeczy właściwie nie posiadał.
- Myślę, że przywódcy znają mimo wszystko kocięta, a przynajmniej na pewno wysłuchują ich rodziców, żeby wiedzieć, komu je przydzielić, chociaż czasami pewne wybory są pewnie dość kontrowersyjne, ja też nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie porozumieć się z Jeżyną - powiedział w końcu, a potem musiał splunąć śniegiem, bo Lawenda przypuściła na niego całkowicie niespodziewany atak, który zakończył się dla niego byciem bałwanem. Musiał cały się otrzepać ze śniegu, który na niego narzuciła, a następnie zamrugał przymykając po chwili ślepia i widać było, że gotuje się do dalszej zabawy.
- Ach, czyli Sokoli Cień to wasz zastępca, tak? To ty go znasz, więc spróbuj teraz sama odpowiedzieć na to pytanie, co byś zrobiła, gdybyś była nim? Bawiłaś się kiedyś w coś takiego? - spytał podchodząc do niej powoli, a potem nagle klepnął ją łapą w bark, jak kiedyś robił z Bławatkiem i ruszył przed siebie biegiem przeskakując w śniegu. - Złap mnie!
- Gdyby próbował, tym razem bym uciekał albo się bronił, pokazałbym mu, że ja też mam ostre zęby - powiedział nieco jakby rozbawiony, ale jednak tym razem był poważny, co dało się wyczytać z jego spojrzenia, które na jedno mgnienie oka stwardniało pokazując, że Toń nie był aż tak miękki, jak mogło się wydawać. Kiedyś, gdy walczył z łasicą, pozbawił ją łba dochodząc do wniosku, że będzie to najprostszy sposób pozbycia się przeciwnika, w walce ze szczurami rzucał nimi jak kukiełkami, byle wydusić z nich życie. Był ciepły i łagodny, ale był również drapieżcą szkolonym do tego, by bronić nie tylko swojego życia, ale również innych. - I tak, Lawendo, sądzę, że by mógł - dodał ciszej, tym razem już zdecydowanie poważnie, po czym rzucił prędkie spojrzenie w stronę, gdzie znajdowały się obecnie właściwie jedynie długie włosy świadczące o tym, że dawniej wyrastał w tym miejscu jego ogon. Nie cierpiał z powodu jego braku, rozmowy o nim traktował żartobliwie, ale raz na jakiś czas zastanawiał się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby wtedy wszystko potoczyło się inaczej, gdyby nie postanowił łowić ryb w obozie.
- Dla ciebie to będzie fascynujące, przynajmniej na początku, ale jak już będziesz siedziała z łapą w wodzie i będziesz czekała na to, co dalej, to uznasz to za równie ciekawe, co czekanie przy kopcu kreta - zakomunikował po chwili już swobodniej i cieplej, nieco zaczepnie, by dobrze zobrazować jej to, o co mu chodziło. Mrugnął jednak na znak, że się zgadza i dotrzyma oczywiście swej obietnicy, bo pod żadnym pozorem nie zamierzał jej łamać wychodząc z założenia, że jednak takie słowa są czymś na kształt swoistej świętości. Chciał zapytać ją, kim właściwie jest Sokoli Cień, ale w tym czasie zadała mu inne pytanie i uznał, że należy udzielić odpowiedzi zgodnie ze swoim przeświadczeniem, a nie doświadczeniem, którego w gruncie rzeczy właściwie nie posiadał.
- Myślę, że przywódcy znają mimo wszystko kocięta, a przynajmniej na pewno wysłuchują ich rodziców, żeby wiedzieć, komu je przydzielić, chociaż czasami pewne wybory są pewnie dość kontrowersyjne, ja też nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie porozumieć się z Jeżyną - powiedział w końcu, a potem musiał splunąć śniegiem, bo Lawenda przypuściła na niego całkowicie niespodziewany atak, który zakończył się dla niego byciem bałwanem. Musiał cały się otrzepać ze śniegu, który na niego narzuciła, a następnie zamrugał przymykając po chwili ślepia i widać było, że gotuje się do dalszej zabawy.
- Ach, czyli Sokoli Cień to wasz zastępca, tak? To ty go znasz, więc spróbuj teraz sama odpowiedzieć na to pytanie, co byś zrobiła, gdybyś była nim? Bawiłaś się kiedyś w coś takiego? - spytał podchodząc do niej powoli, a potem nagle klepnął ją łapą w bark, jak kiedyś robił z Bławatkiem i ruszył przed siebie biegiem przeskakując w śniegu. - Złap mnie!
![[Obrazek: hWuzYF6.png]](https://i.imgur.com/hWuzYF6.png)
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W