#69
Jeśli tylko by chciała, to na pewno byłby w stanie zrobić dla niej aniołka na śniegu, z którego wyszedłby jego niezbyt artystyczny odcisk, ale w końcu skoro się mogli tak bawić, to właściwie dlaczego nie? Przekrzywił nieznacznie głowę, jakby zastanawiał się, nad czym kocica tak myśli, a później spostrzegł jak się spięła i pospieszył z wyjaśnieniami, bo nie chciał jej denerwować. Nie chciał również, by pomyślała sobie, że jest kotem, który wciska się gdzieś na siłę, że idzie tam, gdzie nie jest proszony. Nie chciał budzić w niej żadnych obaw i chociaż był wygnańcem, doskonale wiedział, że nie może wkraczać na ziemie Klanów, że należą one jedynie do zamieszkujących je kotów, że nie powinien się wtrącać w to, co tam się dzieje. Nie zamierzał jej w żaden sposób kłopotać i teraz widać było po nim, że się dość zmieszał, bo dotarło do niego, jak wojowniczka mogła odczytać jego propozycję.
- To w końcu normalne. Jesteś wojownikiem Klanu Wichru, a ja, cóż, samotnikiem. Ale nie martw się, nie chcę sprawiać ci żadnych problemów, po prostu będę trzymał się swojej strony granicy, wtedy na pewno nikt nie powie, że robimy cokolwiek złego, prawda? A Czarny Ogon jest na tyle płytki, że jak zrobi się cieplej, na pewno będziesz mogła przez niego swobodnie przebiec - powiedział na to prędko, a na koniec nawet do niej mrugnął czując, że nieco się rozluźniła. Nie chciał jej stresować i teraz pluł sobie w brodę, że doprowadził do takiej, a nie innej sytuacji, co było z jego strony strasznie nieodpowiedzialne i pewnie dziecinne. Musiał bardziej uważać, co mówi, bo za nic w świecie nie chciał popsuć tej przyjaźni. Nie znali się może najlepiej, ale mimo wszystko nadawali wyraźnie na tych samych falach i Toń czuł, że mogą spędzić ze sobą jeszcze wiele przyjemnych dni.
- Ale może warto zapytać? W końcu to mogły być fascynujące historie, nie sądzisz? - rzucił jeszcze całkiem podekscytowany, ale chyba rzeczywiście w ogóle nie myślał o sobie. Nie zakładał za bardzo, by ktokolwiek chciał przyjąć go do Klanu, w końcu na swoją obronę miał jedynie własne słowa, a w te nie wszyscy musieli wierzyć. Nie chciał zresztą nikomu sprawiać kłopotu, aczkolwiek czuł, że robi mu się ciężko na samą myśl, że będzie musiał odprowadzić Lawendę i czekać aż do ich następnego spotkania, co było mimo wszystko myślą smutną i bolesną. Och, jak łatwo byłoby, gdyby żyli w tym samym Klanie!
- Oho, czyżby był specjalistą od jedzenia? - spytał zaraz podłapując temat, mając jednocześnie wrażenie, że wcześniejsze rozważania nieznacznie przybiły zarówno jego, jak i Lawendę, a nie chciał, by w ten sposób kończyło się ich spotkanie. Miał nadzieję, że kocica wróci do Klanu uśmiechnięta i szczęśliwa, bo widziała tak wiele i pewnie więcej niż większość z jej towarzyszy. Chciał sprawić jej wielką przyjemność, obserwował więc uważnie słońce oceniając, czy będą musieli przyspieszyć, czy nie. Lawenda jednak szturchnęła go, a zaraz spojrzał o co jej chodzi, po czym zaśmiał się i wystawił czubek języka, by za chwilę spróbować również tej sztuki.
- A może... - mruknął jeszcze rozbawiony i przeskoczył tak, by trafić w miarę w jej ślady i próbował się po nich poruszać, co było trudne, gdyż chodził zupełnie inaczej i pewnie miał nieco krótsze łapy niż ona, nie mówiąc już o tym, że nieco kolebał się na boki. Zaśmiał się ciepło. - To strasznie trudne!
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W