08.07.2019 21:40
Od strony martwych pni w ciszy późnego popołudniu niósł się stosunkowo głośny i miarowy chlupot. Jakby flejowata czapla brodziła w nie za głębokiej toni, albo niespełna rozumu szczupak tańczył rybi taniec przy brzegu. Jednak nie było to żadne z powyższych stworzeń, a Kornikowa Łapa we własnej osobie. Kocurek dziarsko maszerował w płytkiej toni i z niezrozumiałą ciekawością zaglądał pod każdy pochylony nad taflą pień, jakby co najmniej spodziewał się pod jednym z nich znaleźć swojego zaginionego brata Komara, z którym był tutaj kiedyś na wycieczce. Jednak to nie drugiego Robaczka szukał, a żab. Albo węży wodnych. Czy czegoś w tym stylu. Jedno z takich stworzonek prześlizgnęło mu się pomiędzy łapami i umknęło gdzieś chwilę wcześniej. Mimo bardzo wnikliwego badania okolicy, Konikowi nie udało mu się go ponownie namierzyć. Nieco zrezygnowany, a nawet poirytowany rozgarnął łapą szuwary i dokładnie w tym momencie jakaś zielona potwora skoczyła mu prosto w stronę pyska.
- AH! - Miauknął donośne i klapnął zadkiem w wodę, chcąc się gwałtownie cofnąć. Oczywiście wkoło rozbryzgał się fala, momentalnie mocząc mu futerko i zasłaniając pole widzenia. A żaba, jak nie została pochwycona, tak jak nie została. - A niech cie! - Warknął. Mamrocząc coś złowróżbnie pod nosem, syn Czerwonego Maku wywlókł się z przybrzeżnych mętlin i powędrował bezmyślnie przed siebie. Źle się do tego zabrał to oczywiste. W ogóle nie powinien sobie wynajdować takich zajęć skoro ewidentnie tylko mu psuły humor. Takimi samo-połajankami zajęty, zreflektował się co do kierunku spaceru dopiero gdy mocny odór uderzył go w nos. Oooo, granica Klanu Gromu nagle niebezpiecznie się zbliżyła, a jemu wystarczyło tylko kilka długich kroków, by ją przekroczyć. Na myśl o takim rebelianckim akcie, futerko na karku Kornika lekko się zjeżyło, a serce wypełniło podekscytowania. Kodeks oczywiście zakazywał takich niecnych czynów, ale czy on nie nosił w sobie krwi byłej Gwiazdy Gromu i czy to nie dawało mu przepustki by naruszyć granicę? Tak odrobinkę chociaż...
Kołysząc się na piętach, kocurek wpatrywał się w owocową gęstwinę z niemalże tęsknotą wymalowaną w pomarańczowymi ślepiami. No cóż, po drugiej stronie granicy trawa jest zawsze zieleńsza, a przygoda ciekawsza, jak to mawiają.
// Cyprys!
- AH! - Miauknął donośne i klapnął zadkiem w wodę, chcąc się gwałtownie cofnąć. Oczywiście wkoło rozbryzgał się fala, momentalnie mocząc mu futerko i zasłaniając pole widzenia. A żaba, jak nie została pochwycona, tak jak nie została. - A niech cie! - Warknął. Mamrocząc coś złowróżbnie pod nosem, syn Czerwonego Maku wywlókł się z przybrzeżnych mętlin i powędrował bezmyślnie przed siebie. Źle się do tego zabrał to oczywiste. W ogóle nie powinien sobie wynajdować takich zajęć skoro ewidentnie tylko mu psuły humor. Takimi samo-połajankami zajęty, zreflektował się co do kierunku spaceru dopiero gdy mocny odór uderzył go w nos. Oooo, granica Klanu Gromu nagle niebezpiecznie się zbliżyła, a jemu wystarczyło tylko kilka długich kroków, by ją przekroczyć. Na myśl o takim rebelianckim akcie, futerko na karku Kornika lekko się zjeżyło, a serce wypełniło podekscytowania. Kodeks oczywiście zakazywał takich niecnych czynów, ale czy on nie nosił w sobie krwi byłej Gwiazdy Gromu i czy to nie dawało mu przepustki by naruszyć granicę? Tak odrobinkę chociaż...
Kołysząc się na piętach, kocurek wpatrywał się w owocową gęstwinę z niemalże tęsknotą wymalowaną w pomarańczowymi ślepiami. No cóż, po drugiej stronie granicy trawa jest zawsze zieleńsza, a przygoda ciekawsza, jak to mawiają.
// Cyprys!
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky
What is love?
Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky
What is love?
Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W