#7
Ucieszyła się gdy zobaczyła chociaż nieznaczny uśmiech z jego strony. O to właśnie chodziło! By cieszyć się z prostych rzeczy i nie bać się z nich cieszyć. No, ale najpierw trzeba było do tego dojść. Teraz jednak gdy kocurek odpowiadał jej jak boi się świata, rudej przypomniał się jej zaginiony brat. Ważka również nie był pewny siebie, bał się przyszłego życia, ale za to był cudownym bratem i przyjacielem. Ile by dała by znów móc go zobaczyć, przytulić i poczuć jego kojący zapach... Kotka liczyła na to, że kremowemu mimo wszystko uda się trochę otworzyć, tak jak otwierał się bury brat, ale wiedziała, że to ona jest tym kto musi mu w tym pomóc. Oby tylko dał sobie w ogóle pomóc. Powiedziała w końcu, mocno spokojniejszym głosem niż wcześniej. - Rozumiem. Hm... - Zaczęła swoje przemyślenia, dążąc do jakiejś jednej, konkretnej myśli. - Z obozu musimy tak czy siak wyjść, bo musisz poznać tereny klanu, ale zrobimy to na spokojnie i w twoim tempie. Co do reszty, to niemiłe koty możesz nauczyć się zbywać. Wcale nie musisz z nimi rozmawiać albo zwracać na nie uwagi. Co prawda ignorowanie to nie jest coś co aprobuję, ale jeśli ktoś jest niemiły to jak najbardziej możesz po prostu odpuścić rozmowę z tą osobą aaalbo udawaj trochę pewniejszego. Jeśli taki będziesz, to może jednocześnie ta pewność w tobie zostanie i będzie Ci łatwiej. - Mruknęła, dając mu małą radę. Czy ją wykorzysta to jego sprawa, ale zdaniem rudej, jeżeli chciał jakoś przeżyć to musiał znaleźć sposób na takie sytuacje. - A walkę przeprowadzimy dopiero, gdy będziesz czuł się trochę pewniej. - Uspokoiła go, choć zapewne nie całkowicie. Niestety nie mogła powiedzieć "Oj, to możemy ją sobie odpuścić", bo jej zadaniem było właśnie nauczenie go tego. A on... no, nie powinien końcowo odrzucać tego obowiązku. To będzie wtedy spory problem i dla niej i dla niego. - Damy radę! Zobaczysz! - Uniosła trochę głos, powracając do swojego typowego, ciepłego i radosnego nastawienia. Mając jednak na uwadze uciekający wzrok kocurka postanowiła na chwilę schylić się na wysokość łebka Rudaska. - Hej, spójrz na mnie. - Zaczekała aż jego oczy, mając nadzieję, powędrowały na nią, po czym obdarowała go najszczerszym i najcieplejszym uśmiechem jakim mogła i zetknęła, już po raz drugi - jak to szybko idzie!, swój nosek z jego noskiem. Po tym mogła powrócić do wyższego poziomu i dodać coś więcej do ich zapoznania się. - A co do mnie, to jak widzisz jestem dość energiczna i ciągle radosna. Raczej taką właśnie będziesz mnie widział większość czasu. Lubię... lubię ryby. Szczególnie karpie, mają coś w sobie. - Powiedziała, pod koniec robiąc udawaną mocno skupioną na myślach minę. - Moje imię pochodzi od koloru nieba przy zachodzie słońca. Dlatego właśnie mama nazwała mnie Szkarłatka i dlatego teraz mam na imię Szkarłatny Zachód. - Wydukała, lekko się chwaląc, bo tak bardzo odpowiadał jej ten fakt. Choć zapewne przy nietrafionym imieniu kremowego była to rzecz naprawdę bogata i niedostępna dla niego. Przynajmniej póki ma jedynie Terminatorskie imię. - No a tak poza tym to jestem gadułą, po mojej mamie. Chyba zauważyłeś, bo dość sporo mówię. - Zamknęła oczy i wyszczerzyła pyszczek, chichocząc lekko.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W