05.11.2019 20:50
I jak ty to sobie teraz wyobrażasz?
Śliwkowa Pestka nie potrafiła ułożyć sobie planu działania na ta nową i niespodziewaną sytuacje. Srocza Łapa wydawał się naprawdę miłym kocurem, który nie będzie sprawiał problemów, ale! Co jeżeli to właśnie Głogówna sobie nie poradzi? Co w tedy? O tyle dobrze, że jest jeszcze młoda i tak naprawdę może w każdej chwili zaczerpnąć razy u kogoś starszego pokroju chociażby Kosowej Pieśni, która na ceremonii utwierdziła ją w myśli odnośnie szukania u niej pomocy. W końcu to właśnie ta wojowniczka wytrenowała ją, miała Trującą Łapę a teraz jeszcze Kwaśną Łapę. Więc bez dwóch zdań mogła być traktowana jako kot zaufany w tym temacie. Ostatecznie jednak czarno-biała zaszyła się w Olchowych Kłączach chcąc sobie to wszystko poukładać samodzielnie. Od czego zacząć, co poruszyć. Czuła, jak resztki śniadania podchodzą jej pod gardło na myśl, że mogłaby coś poplątać albo co gorsza; źle wypaść przed synem Lisiego Ogona. Ile to ją stresu już kosztuje, a nawet się ten trening nie zaczął! Tyle dobrego, że umówiła się z łaciatym w południe. Jak tyko zasnęła a następnego dnia otworzyła oczy; wybrała się na wyznaczony patrol i na nim pogrążyła się już w dokładniejszym i bardziej trzeźwym planowaniu treningu. Musiała się z tym najwyraźniej przespać bo kiedy emocje opadły stresowała się znacznie mniej. Nadal, ale zdecydowanie mniej. Kiedy wróciła do obozu miała chwilkę czasu przed rozpoczęciem pierwszego dnia treningu Sroczej łapy, dlatego postanowiła coś zjeść, ułożyć futerko i odwiedzić Świetlik w kociarni. Kiedy wybiła odpowiednia pora z delikatnie drążącymi wibrysami i koniuszkiem ogona stawiła się przed Zrośniętymi Drzewami i powoli wsunęła do ich wnętrza krągły łepek poszukując w nim nikogo innego jak Sroki! Bo to własnie ten przypadł jej jako pierwszy do wytrenowania. Czy to nie ekscytujące? Cóż, na ceremonii wydawał się bardzo podekscytowany i zrobił na czarno-białej dobre wrażenie. Był... miły i chętny do treningu. To jak zwracał się do Turkusowej Łapy i z jakim entuzjazmem pobiegł do Zrośniętych Drzew, och! Chciałaby mieć takie samo nastawienie do swojego pierwszego dnia treningu po...drugiej stronie.
xx— Srocza Łapo? Wstałeś już? — jej delikatny, pytający głos rozlał się po legowisku terminatorów co najwyżej gładząc uszy co poniektórych. Jedno jest pewne, tym tonem nikogo by nie zbudziła. Wycofała się i przysiadła oczekując zjawienia się wywołanego z imienia terminatora. Owinęła ogon wokół łap i polizała się po piersi. Musiała wyglądać na pewną siebie, w końcu to ona teraz trenuje a nie jest trenowana. Czerwona Gwiazda musi jej ufać, skoro tak szybko po ceremonii zgarnęła już terminatora do szkolenia.
Ciekawe jak to wyjdzie... Oby było dobrze
Śliwkowa Pestka nie potrafiła ułożyć sobie planu działania na ta nową i niespodziewaną sytuacje. Srocza Łapa wydawał się naprawdę miłym kocurem, który nie będzie sprawiał problemów, ale! Co jeżeli to właśnie Głogówna sobie nie poradzi? Co w tedy? O tyle dobrze, że jest jeszcze młoda i tak naprawdę może w każdej chwili zaczerpnąć razy u kogoś starszego pokroju chociażby Kosowej Pieśni, która na ceremonii utwierdziła ją w myśli odnośnie szukania u niej pomocy. W końcu to właśnie ta wojowniczka wytrenowała ją, miała Trującą Łapę a teraz jeszcze Kwaśną Łapę. Więc bez dwóch zdań mogła być traktowana jako kot zaufany w tym temacie. Ostatecznie jednak czarno-biała zaszyła się w Olchowych Kłączach chcąc sobie to wszystko poukładać samodzielnie. Od czego zacząć, co poruszyć. Czuła, jak resztki śniadania podchodzą jej pod gardło na myśl, że mogłaby coś poplątać albo co gorsza; źle wypaść przed synem Lisiego Ogona. Ile to ją stresu już kosztuje, a nawet się ten trening nie zaczął! Tyle dobrego, że umówiła się z łaciatym w południe. Jak tyko zasnęła a następnego dnia otworzyła oczy; wybrała się na wyznaczony patrol i na nim pogrążyła się już w dokładniejszym i bardziej trzeźwym planowaniu treningu. Musiała się z tym najwyraźniej przespać bo kiedy emocje opadły stresowała się znacznie mniej. Nadal, ale zdecydowanie mniej. Kiedy wróciła do obozu miała chwilkę czasu przed rozpoczęciem pierwszego dnia treningu Sroczej łapy, dlatego postanowiła coś zjeść, ułożyć futerko i odwiedzić Świetlik w kociarni. Kiedy wybiła odpowiednia pora z delikatnie drążącymi wibrysami i koniuszkiem ogona stawiła się przed Zrośniętymi Drzewami i powoli wsunęła do ich wnętrza krągły łepek poszukując w nim nikogo innego jak Sroki! Bo to własnie ten przypadł jej jako pierwszy do wytrenowania. Czy to nie ekscytujące? Cóż, na ceremonii wydawał się bardzo podekscytowany i zrobił na czarno-białej dobre wrażenie. Był... miły i chętny do treningu. To jak zwracał się do Turkusowej Łapy i z jakim entuzjazmem pobiegł do Zrośniętych Drzew, och! Chciałaby mieć takie samo nastawienie do swojego pierwszego dnia treningu po...drugiej stronie.
xx— Srocza Łapo? Wstałeś już? — jej delikatny, pytający głos rozlał się po legowisku terminatorów co najwyżej gładząc uszy co poniektórych. Jedno jest pewne, tym tonem nikogo by nie zbudziła. Wycofała się i przysiadła oczekując zjawienia się wywołanego z imienia terminatora. Owinęła ogon wokół łap i polizała się po piersi. Musiała wyglądać na pewną siebie, w końcu to ona teraz trenuje a nie jest trenowana. Czerwona Gwiazda musi jej ufać, skoro tak szybko po ceremonii zgarnęła już terminatora do szkolenia.
Ciekawe jak to wyjdzie... Oby było dobrze
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W