06.11.2019 17:17
Aw...
Tego potrzebowała Śliwkowa Pestka. Potrzebowała przyjaznego i gotowego do nauki terminatora, który z chęcią by jej słuchał i wchłaniał przekazywaną wiedzę. Stres związany z obawą na temat nieodpowiedniego wypełnienia swoich obowiązków zaczął powoli ustępować. W końcu oboje się uczyli, nawet ona jako wojownik uczyła się dalej przez całe życie! Była od niego niewiele starsza, więc w gruncie rzeczy mogli nazwać się na upór rówieśnikami. Sądziła gdzieś tam podświadomie, że to pomoże im się dogadać. O ile już się nie dogadali! Uśmiech sam pchał się na jej pyszczek kiedy Kapustka odpowiadał jej na pytania odnośnie wyspania się i napełnionego brzucha. Cieszył ją fakt, że odpowiednio dobrała godzinę aby i ona, i on się wyrobili. Ona sama chodziła bardzo wcześnie i czasem zapominała przez to coś zjeść o czym milczała Kosowej Pieśni aby jej nie martwić. Tutaj wolała dmuchać na zimne i pozwolić zarówno na wyspanie się jak i najedzenie. Może i jakąś szybką konwersacje i podzielenie się wiadomościami z innymi? Coś czuła, że młody syn Lisiego Ogona ma przyjaciół po brzegi i nie zamyka się tak jak ona jedynie na rodzinę. Przełknęła ciężej ślinę na wspomnienie rodziny. W końcu...Nurt już nie było. Odrzuciła od siebie ponure myśli i cicho zachichotała zerkając na kocurka idącego skocznie obok niej.
xx— Pod ścianą? Też miałam pod ścianą na początku, potem odstąpiłam je siostrze i poszłam bliżej wejścia — podzieliła się śmiało Owocówka, szczerząc białe kiełki. Szła stosunkowo powoli, tak aby młodszy mógł ją dogonić jednak...Wychodziło na to, że niepotrzebnie się tak tym zamartwiała. Kapustkę, Gwiezdny Klan obdarował tyczkami zamiast łap a do tego rwał się wręcz do biegu nie mogąc doczekać się spaceru. Czuła, jak jego energia wręcz na nią tryska i próbuje się w nią wchłonąć. Chyba powoli działało, bowiem uśmiech z jej krągłego pysia nie schodził. Zachwyt po tym jak oznajmiła gdzie idą i brak zawodzenia odnośnie spraw organizacyjnych dodatkowo ją ucieszył, a o tym jak przyznał jej racje i obiecał, że sam nie opuści obozu; poczuła ulgę na sercu! Przecież padłaby na miejscu jakby się dowiedziała, że coś mu się stało bez jej opieki!
xx— W takim razie się cieszę! — uraczyła kocurkiem cichutkim mruczeniem i przyśpieszyła kroku prowadząc go w kierunku Kociego Grzbietu, tak jak wcześniej poinformowała. — Jak tylko będziesz chciał, będę mogła zabierać cię na patrole i spacery! Znam wiele naprawdę ładnych miejsc na naszych terenach, więc...jak tylko byś chciał, chętnie cię tam zabiorę.— nie widziała ku temu żadnych przeszkód! Tym bardziej, że Srocza Łapa nie był chyba typem rozrabiaki i...odrobina wspólnie spędzonych chwil na pewno dobrze im zrobi i wzmocni ich kiełkującą relacje mistrz-terminator. Kiedy usłyszała o praktycznym braku nauk pod okiem Wydmowego Wiatru, skinęła wyrozumiale łebkiem i posłała mu troskliwe spojrzenie.
xx— Nie przejmuj się słonko, od tego jest trening abym cię wszystkiego nauczyła i...Oto jesteśmy! — miauknęła zatrzymując się na Kocim Grzbiecie. — To Koci Grzbiet. Tutaj przychodzą trenować Rzeczni terminatorzy u boku swoich mistrzów. My również będziemy tutaj przychodzić, jednak dzisiaj spędzimy tu...jedynie chwile. Chciałabym pomówić z tobą na temat drapieżników. Rozejrzyj się, powąchaj co chcesz i chodź, usiądziemy na moment i później ruszymy na pierwszą granice. — zapewniła ciepło i ruszyła spokojnie aby usiąść na mniejszym wzniesieniu dając tym samym czas na poznanie miejsca przez Sroczą Łapę. Musiała mu opowiedzieć o drapieżnikach...Nie chciała by skończył jak Nurt, której niestety chyba tego nie wytłumaczono.
Nie pozwolę aby coś zrobiło mu krzywdę z niewiedzy...
Tego potrzebowała Śliwkowa Pestka. Potrzebowała przyjaznego i gotowego do nauki terminatora, który z chęcią by jej słuchał i wchłaniał przekazywaną wiedzę. Stres związany z obawą na temat nieodpowiedniego wypełnienia swoich obowiązków zaczął powoli ustępować. W końcu oboje się uczyli, nawet ona jako wojownik uczyła się dalej przez całe życie! Była od niego niewiele starsza, więc w gruncie rzeczy mogli nazwać się na upór rówieśnikami. Sądziła gdzieś tam podświadomie, że to pomoże im się dogadać. O ile już się nie dogadali! Uśmiech sam pchał się na jej pyszczek kiedy Kapustka odpowiadał jej na pytania odnośnie wyspania się i napełnionego brzucha. Cieszył ją fakt, że odpowiednio dobrała godzinę aby i ona, i on się wyrobili. Ona sama chodziła bardzo wcześnie i czasem zapominała przez to coś zjeść o czym milczała Kosowej Pieśni aby jej nie martwić. Tutaj wolała dmuchać na zimne i pozwolić zarówno na wyspanie się jak i najedzenie. Może i jakąś szybką konwersacje i podzielenie się wiadomościami z innymi? Coś czuła, że młody syn Lisiego Ogona ma przyjaciół po brzegi i nie zamyka się tak jak ona jedynie na rodzinę. Przełknęła ciężej ślinę na wspomnienie rodziny. W końcu...Nurt już nie było. Odrzuciła od siebie ponure myśli i cicho zachichotała zerkając na kocurka idącego skocznie obok niej.
xx— Pod ścianą? Też miałam pod ścianą na początku, potem odstąpiłam je siostrze i poszłam bliżej wejścia — podzieliła się śmiało Owocówka, szczerząc białe kiełki. Szła stosunkowo powoli, tak aby młodszy mógł ją dogonić jednak...Wychodziło na to, że niepotrzebnie się tak tym zamartwiała. Kapustkę, Gwiezdny Klan obdarował tyczkami zamiast łap a do tego rwał się wręcz do biegu nie mogąc doczekać się spaceru. Czuła, jak jego energia wręcz na nią tryska i próbuje się w nią wchłonąć. Chyba powoli działało, bowiem uśmiech z jej krągłego pysia nie schodził. Zachwyt po tym jak oznajmiła gdzie idą i brak zawodzenia odnośnie spraw organizacyjnych dodatkowo ją ucieszył, a o tym jak przyznał jej racje i obiecał, że sam nie opuści obozu; poczuła ulgę na sercu! Przecież padłaby na miejscu jakby się dowiedziała, że coś mu się stało bez jej opieki!
xx— W takim razie się cieszę! — uraczyła kocurkiem cichutkim mruczeniem i przyśpieszyła kroku prowadząc go w kierunku Kociego Grzbietu, tak jak wcześniej poinformowała. — Jak tylko będziesz chciał, będę mogła zabierać cię na patrole i spacery! Znam wiele naprawdę ładnych miejsc na naszych terenach, więc...jak tylko byś chciał, chętnie cię tam zabiorę.— nie widziała ku temu żadnych przeszkód! Tym bardziej, że Srocza Łapa nie był chyba typem rozrabiaki i...odrobina wspólnie spędzonych chwil na pewno dobrze im zrobi i wzmocni ich kiełkującą relacje mistrz-terminator. Kiedy usłyszała o praktycznym braku nauk pod okiem Wydmowego Wiatru, skinęła wyrozumiale łebkiem i posłała mu troskliwe spojrzenie.
xx— Nie przejmuj się słonko, od tego jest trening abym cię wszystkiego nauczyła i...Oto jesteśmy! — miauknęła zatrzymując się na Kocim Grzbiecie. — To Koci Grzbiet. Tutaj przychodzą trenować Rzeczni terminatorzy u boku swoich mistrzów. My również będziemy tutaj przychodzić, jednak dzisiaj spędzimy tu...jedynie chwile. Chciałabym pomówić z tobą na temat drapieżników. Rozejrzyj się, powąchaj co chcesz i chodź, usiądziemy na moment i później ruszymy na pierwszą granice. — zapewniła ciepło i ruszyła spokojnie aby usiąść na mniejszym wzniesieniu dając tym samym czas na poznanie miejsca przez Sroczą Łapę. Musiała mu opowiedzieć o drapieżnikach...Nie chciała by skończył jak Nurt, której niestety chyba tego nie wytłumaczono.
Nie pozwolę aby coś zrobiło mu krzywdę z niewiedzy...
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W