#12
Poruszyłam uchem, kiedy usłyszałam cichy śmiech mentorki. Ojej...to na pewno nie było coś, czego spodziewałabym się po Ćmim Zmierzchu! Zaskoczona uniosłam swój wzrok na nią, wcześniej jeszcze mrugając kilkukrotnie. Jesteś pierwszym moim terminatorem...Ojej! Uśmiechnęłam się słodko, by chwilę pozwolić sobie się zachwycać tym, jak ładnie to brzmiało. Jestem pierwszą, która o tym pomyślała...jestem pierwsza. Czy to znaczy też, że jestem w jakiś sposób szczególna? Na myśl o tym poczułam, jak po moim ciele rozlało się przyjemne ciepło. Chyba byłam z siebie...dumna? Dumna. Och, ciekawe czy mama byłaby w tym momencie ze mnie dumna! Nagle zapragnęłam jej jak najszybciej o tym powiedzieć, ale czy to z kolei nie byłoby już zbędnym przechwalaniem się? Hm, to było dopiero dobre pytanie!
Pomimo tego dziwnego uczucia, skupiłam się dalej na kolejnych punktach, które okazały się ostatecznie bardzo przejrzyste. Kocięta zostają terminatorami w wieku sześciu księżyców...tak, tak było! Naturalnie, że młodsze koty byłyby po prostu zbyt delikatne na zadania, które czekały terminatorów. Ponadto, większość z nich pewnie myślałaby dalej o zabawach, a nie o obowiązkach. Milczące czuwanie...hm. O tym akurat nie zdarzyło mi się wcześniej usłyszeć, więc muszę je w szczególności zapamiętać. Cała reszta naprawę nie wymagała konkretnych przemyśleń, więc przeszłyśmy z Zastępczynią do kolejnych punktów. Ucieszyłam się na wieść o tym, że będą ciekawe i jest to spora dawka wiedzy - ona akurat zawsze się przyda! poza tym, to miłe uczucie dowiadywać się czegoś nowego.
- U-um...trzeba szybko wybrać kolejnego zastępce, p-ponieważ...inaczej byłoby zamieszanie, a p-poza tym przywódca zawsze może być z j-jakiegoś powodu nieobecny, a wtedy, um, opiekę nad klanem przejmuje w-właśnie zastępca - miauknęłam, zważając też na to, że z zastępcą właśnie rozmawiałam! Chwilę przemyślałam jeszcze tą kwestię, zauważając jedno powiązanie i...to mi trochę nie pasowało. - A-ale to nie jest tak, że z-zastępcą powinien być ktoś o-odpowiedzialny, a kiedy szybko się kogoś takiego w-wybieha to...um, to może być niezbyt przemyślane? T-to znaczy...pomyślałam t-tehaz o klanie Ghomu i o tym j-jak często zmieniali t-tam zastępców i w ogóle...i t-tak jakoś mi się to skojarzyło - mruknęłam nieśmiało, poruszając nerwowo ogonem.
- Zghomadzenie...wygląda jak okazja na, u-um, pohozmawianie na przykład przywódców ze sobą? A-albo medyków...żeby coś ustalić? - powiedziałam, chociaż tutaj nie miałam zbyt wielu pomysłów. No bo na poznawanie kotów z innych klanów nie trzeba było zwoływać jakiegoś wielkiego spotkania! Wystarczyłoby pewnie pójść na granicę, a ktoś by się prędzej czy później znalazł chętny do rozmowy!
- O-och, a kocięta...to pewnie wyjaśnia to, k-kogo konkhetnie należy przeganiać? S-skoho kociętom trzeba pomóc, n-no to właśnie wygonienie ich byłoby p-phaktycznie skazaniem ich na ś-śmiehć...dlatego tak się nie hobi? Co z-zhobić z takim k-kocięciem? Z-zabhać do obozu? - spytałam, bo sama z chęcią bym jakoś pomogła takim maluchom, ale nie miałam pojęcia jak! Zostawienie ich tam, by pójść po kogoś bardziej doświadczonego też nie byłoby bezpieczne. Poza obozem grasuje masa niebezpiecznych stworzeń! A z kolei zabranie ich bez żadnego pozwolenia...czy to w ogóle byłoby poprawne zachowanie?
[Obrazek: v2eXP88.png?1]

shooting stars never fly for me.....................................................
my heart’s on Mars, kinda hard to see..................
[Obrazek: d9s9u4l-4f1b4d9f-5a15-4fa1-af29-34811c0e...ExjoIolZ1U]
.....................................................but you know, you know I'll see you again
..................you know, you know I'll see you again
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W