09.01.2020 21:49
Zawiedziony? Nie do końca, ale po prostu miał wrażenie, że jej ekscytacja nieco spadła, a on poczuł się z tego powodu nieco źle, jakby to była jego wina, czy coś podobnego, aczkolwiek jeśli myślał o tym w sposób nieco bardziej logiczny, był w stanie wyjaśnić sam sobie, że to są po prostu duby smalone, a nie coś innego. Gdy Lawenda zadała mu pytanie, a jej oczy zabłyszczały niby miliardy gwiazd na niebie, Toń na moment zaniemówił, patrząc na kocicę jakby z oszołomieniem, a następnie uśmiechnął się do niej równie ciepło, czując jednak, że serce jakoś tak dziwnie mu bije, chociaż sam zupełnie nie wiedział, jaki dokładnie jest tego powód. Skupił się zatem na tym, by udzielić jej stosownych wyjaśnień, na jakie czekała.
- Ależ tak! Chociaż czasami to takie różnice jak pomiędzy małymi gryzoniami, niewielkie. Na pewno jednak dostrzeżesz różnicę między rybą, która żyje w rzece, a taką, którą spotkasz w jeziorze. Właściwie każda jest nieco inna, a ja chyba lubię wszystkie. Musiałabyś złowić ich więcej, by zobaczyć, jaka smakuje ci najbardziej! - odparł na to, a na koniec starał się być chyba bardziej entuzjastyczny, niż był, jednocześnie jakby starał się mieć nadzieję, że Lawenda jednak nie zarzuci swoich łowieckich pomysłów i będzie próbowała nadal wyciągać ryby z wody, co byłoby dla niego właściwie bardzo, ale to bardzo miłe.
- Karasia - powiedział prosto, bo dla niego rozpoznawanie ryb nie było aż tak trudne, jak dla niej i nieco się na nich znał, w końcu często je łowił i obserwował, nic zatem dziwnego, że był w stanie jej to wyjaśnić. Uśmiechnął się lekko, a następnie wskazał jej na cechy charakterystyczne ryby, które było jeszcze widać, bo nie zdążyli ich skonsumować, dzięki czemu kocica miała możliwość zapoznać się dokładnie z budową własnej zdobyczy. Jeśli tylko kiedyś znowu postanowi coś wyłowić, będzie przynajmniej wiedziała, czy ma do czynienia z tym delikwentem, czy może chodzi jednak o zupełnie inny gatunek ryby.
Przyglądał się jej, gdy brała kolejny kęs, gdy próbowała i przez chwilę zastanawiał się, czy nie opowiada tego wszystkiego, żeby było mu miło, ostatecznie jednak uznał, że Lawenda na pewno by tak nie postąpiła i uśmiechnął się do niej zachęcająco, mając przy okazji nadzieję, że ta faktycznie nie poprzestanie na tym karasiu i będzie dalej łowić, bo jakaś jego część uważała, że dzięki temu będzie pamiętała o nim samym, na czym bardzo mocno mu zależało i nie dało się tego w żaden sposób ukryć. Kiedy podsunęła mu rybę, nachylił się, żeby również jej spróbować, a później uśmiechnął się łagodnie.
- Najlepsza, jaką jadłem - stwierdził po chwili.
- Ależ tak! Chociaż czasami to takie różnice jak pomiędzy małymi gryzoniami, niewielkie. Na pewno jednak dostrzeżesz różnicę między rybą, która żyje w rzece, a taką, którą spotkasz w jeziorze. Właściwie każda jest nieco inna, a ja chyba lubię wszystkie. Musiałabyś złowić ich więcej, by zobaczyć, jaka smakuje ci najbardziej! - odparł na to, a na koniec starał się być chyba bardziej entuzjastyczny, niż był, jednocześnie jakby starał się mieć nadzieję, że Lawenda jednak nie zarzuci swoich łowieckich pomysłów i będzie próbowała nadal wyciągać ryby z wody, co byłoby dla niego właściwie bardzo, ale to bardzo miłe.
- Karasia - powiedział prosto, bo dla niego rozpoznawanie ryb nie było aż tak trudne, jak dla niej i nieco się na nich znał, w końcu często je łowił i obserwował, nic zatem dziwnego, że był w stanie jej to wyjaśnić. Uśmiechnął się lekko, a następnie wskazał jej na cechy charakterystyczne ryby, które było jeszcze widać, bo nie zdążyli ich skonsumować, dzięki czemu kocica miała możliwość zapoznać się dokładnie z budową własnej zdobyczy. Jeśli tylko kiedyś znowu postanowi coś wyłowić, będzie przynajmniej wiedziała, czy ma do czynienia z tym delikwentem, czy może chodzi jednak o zupełnie inny gatunek ryby.
Przyglądał się jej, gdy brała kolejny kęs, gdy próbowała i przez chwilę zastanawiał się, czy nie opowiada tego wszystkiego, żeby było mu miło, ostatecznie jednak uznał, że Lawenda na pewno by tak nie postąpiła i uśmiechnął się do niej zachęcająco, mając przy okazji nadzieję, że ta faktycznie nie poprzestanie na tym karasiu i będzie dalej łowić, bo jakaś jego część uważała, że dzięki temu będzie pamiętała o nim samym, na czym bardzo mocno mu zależało i nie dało się tego w żaden sposób ukryć. Kiedy podsunęła mu rybę, nachylił się, żeby również jej spróbować, a później uśmiechnął się łagodnie.
- Najlepsza, jaką jadłem - stwierdził po chwili.
![[Obrazek: hWuzYF6.png]](https://i.imgur.com/hWuzYF6.png)
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
![[Obrazek: TLFqTpa.png]](https://i.imgur.com/TLFqTpa.png)
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W