#57
Kiedy tylko Śliwkowa Pestka usłyszała od Księżycowego Pyłu, że Srocza Łapa czuje się już lepiej i niedługo będzie mógł ponownie wznowić trening, okropnie się ucieszyła! Okropnie się o niego zamartwiała kiedy zachorował i gdzieś podświadomie się o to oskarżała. W końcu sama na ich ostatnim treningu do najzdrowszych nie należała, a później okazało się, że miała ten...Biały katar! Na cale szczęście udało jej się wyzdrowieć a Sroczą Łapę odwiedzała kiedy tylko mogła. Przynosiła mu jedzenie, wymieniała ploteczkami i standardowo podpytywała o jego samopoczucie. Rozmawiała również Lśniącym Futerkiem o postępach jej syna w nauce. Musiała przyznać, że kocurek uczył się bardzo szybko i dokładnie, co przecież było jak najbardziej dobrym znakiem! W każdym razie, kiedy już od samej medyczki usłyszała, że kocurek niedługo będzie już kompletnie zdrowy, odświeżyła sobie co też już przerobili i co im zostało. Kiedy nadszedł ten dzień z zaskoczeniem zauważyła, że syn Lisiego Ogona zjawił się przed wyjściem z obozu jako pierwszy! Uśmiechnęła się ciepło i podtruchtała w kierunku swojego pierwszego terminatora z radosnym uśmiechem na krągłym pyszczku.
xx— Srocza Łapo! — miauknęła pogodnie i dotknęła nosem czoła kocurka w przyjaznym geście, po czym nieznacznie się speszyła i zaśmiała pod nosem, robiąc krok do tyłu. — Strasznie s-się cieszę, że już wyzdrowiałeś i możemy wznowić trening. — taka była prawda. Pomimo tego, że podczas choroby swojego pierwszego przydzielonego terminatora, kotka miała więcej czasu aby pomóc nieco Pajęczej Łapie w wejściu w klanowe życie, to odczuwała brak Kapustki. Można powiedzieć, że się po prostu już do niego przyzwyczaiła i przywiązała, naprawdę martwiąc się jego stanem zdrowia! Po krótkim przywitaniu, uniosła ogon do góry i dała znak, że wychodzą. Przeszła przez wyjście z obozu i spokojnym krokiem skierowała się na Koci Grzbiet.
xx— Dzisiaj chciałabym zacząć z tobą Kodeks Wojownika. Znasz jakieś jego punkty? — uniosła pogodnie brew i w ciszy oczekiwała odpowiedzi od kocurka, cały czas delikatnie się uśmiechając. Dobrze było wrócić do tego treningu! Czerwona Gwiazda naprawdę postarała się w przydziale. Śliwka nie miała na co narzekać!
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W