01.02.2020 19:00
xx— No właśnie! — odparła, po czym delikatnie uniosła brew i zerknęła na biało-czarnego kocurka. Czyżby polubił się z Barwinkiem? Kociakiem jej siostry? Ten klan jest naprawdę bardzo mały! Nie powiedziała jednak nic więcej aż do momentu omawiania nagłego wystrzelenia Kapustki w górę. Zachichotała cicho na słowa rodziców kocurka, które tez zostały tu przytoczone i posłała w jego kierunku delikatny i wyrozumiały uśmiech.
xx— Kiedyś i ciebie to dopadnie Srocza Łapo, zobaczysz. — zamruczała ze szczerym rozbawieniem i poczuła jak w jej brzuchu uruchamiają się motylki. Nie rozumiała, dlaczego tak gładko przeszła na ten trudny dla siebie temat i to jeszcze w towarzystwie swojego terminatora! Może to przez to, że on sam jakoś to...rozpoczął? Jedno jednak było pewne, jakby Sroczka był innym kocurem, Śliwkowa Pestka pewnie dawno siedziałaby cicho, zawstydzona i chcąca stąd jak najszybciej się ulotnić. Nic nie mogła poradzić na fakt, że była w tych tematach wstydliwa! Chyba faktycznie jej stosunek do syna Lisiego Ogona utrzymujący się blisko tego, jakim obdarzyła własnego, rodzonego brata pomógł jej w otworzeniu się i swobodnej rozmowie na taki a nie inny temat. Jednak mimo to szybko go zakończyła i wybuchła cichym, aczkolwiek szczerym śmiechem na wizje przygniatania Sroki przez Barwinka. Czyżby i on zaczął rosnąć jak na drożdżach? Nie zdziwiłaby się, aż serce jej rosło jak widziała kocięta swojej siostry w pełni zdrowe i dobrze rozwijające się. Nie mogła jednak powstrzymać się od wizji długołapego Kapustki, leżącego pod wielkim Barwinkiem, który przykrywa go futerkiem. Dlatego tez przez dobre kilka uderzeń serca chichotała nie mogąc się powstrzymać. Przestała dopiero jak przysiadli i zadała pytania co do powiedzianych wcześniej przez siebie dwóch punktów kodeksu, który...Naprawdę niespodziewanie ruszył z kopyta! Spodziewała się, że Sroka pozapomina, bądź zwyczajnie nie będzie wiedział i będzie spokojnie przerabiała cały kodeks. A tu taka przyjemna niespodzianka! Pokiwała łebkiem na interpretacje terminatora, mając podobną we własnej głowie, po czym owinęła ciaśniej ogon wokół łap i odchrząknęła cichutko.
xx— Zgadzam się z tobą, sądzę...Naprawdę podobnie. —[/i] odparła i nieco poruszyła wibrysami po chwili dodając. — Milczące czuwanie moim zdaniem jest po to, aby zobaczyć, czy kot jest wystarczająco dojrzały aby móc zostać wojownikiem. Milczenie i pilnowanie obozu przez całą noc jest bardzo męczące, ale...daje czas na wiele przemyśleń. Przynajmniej tak było u mnie. — wyznała, na moment cofając się nieco aby powspominać spędzoną noc u boku Mrozika, bowiem to z nim przyszło jej być mianowaną. Po chwili ciszy, którą przerwał świst wiatru - Owocówka się wybudziła i mruknęła, podając kocurkowi kolejne dwa punkty do analizy.
xx— "Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora" i "Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera"
xx— Kiedyś i ciebie to dopadnie Srocza Łapo, zobaczysz. — zamruczała ze szczerym rozbawieniem i poczuła jak w jej brzuchu uruchamiają się motylki. Nie rozumiała, dlaczego tak gładko przeszła na ten trudny dla siebie temat i to jeszcze w towarzystwie swojego terminatora! Może to przez to, że on sam jakoś to...rozpoczął? Jedno jednak było pewne, jakby Sroczka był innym kocurem, Śliwkowa Pestka pewnie dawno siedziałaby cicho, zawstydzona i chcąca stąd jak najszybciej się ulotnić. Nic nie mogła poradzić na fakt, że była w tych tematach wstydliwa! Chyba faktycznie jej stosunek do syna Lisiego Ogona utrzymujący się blisko tego, jakim obdarzyła własnego, rodzonego brata pomógł jej w otworzeniu się i swobodnej rozmowie na taki a nie inny temat. Jednak mimo to szybko go zakończyła i wybuchła cichym, aczkolwiek szczerym śmiechem na wizje przygniatania Sroki przez Barwinka. Czyżby i on zaczął rosnąć jak na drożdżach? Nie zdziwiłaby się, aż serce jej rosło jak widziała kocięta swojej siostry w pełni zdrowe i dobrze rozwijające się. Nie mogła jednak powstrzymać się od wizji długołapego Kapustki, leżącego pod wielkim Barwinkiem, który przykrywa go futerkiem. Dlatego tez przez dobre kilka uderzeń serca chichotała nie mogąc się powstrzymać. Przestała dopiero jak przysiadli i zadała pytania co do powiedzianych wcześniej przez siebie dwóch punktów kodeksu, który...Naprawdę niespodziewanie ruszył z kopyta! Spodziewała się, że Sroka pozapomina, bądź zwyczajnie nie będzie wiedział i będzie spokojnie przerabiała cały kodeks. A tu taka przyjemna niespodzianka! Pokiwała łebkiem na interpretacje terminatora, mając podobną we własnej głowie, po czym owinęła ciaśniej ogon wokół łap i odchrząknęła cichutko.
xx— Zgadzam się z tobą, sądzę...Naprawdę podobnie. —[/i] odparła i nieco poruszyła wibrysami po chwili dodając. — Milczące czuwanie moim zdaniem jest po to, aby zobaczyć, czy kot jest wystarczająco dojrzały aby móc zostać wojownikiem. Milczenie i pilnowanie obozu przez całą noc jest bardzo męczące, ale...daje czas na wiele przemyśleń. Przynajmniej tak było u mnie. — wyznała, na moment cofając się nieco aby powspominać spędzoną noc u boku Mrozika, bowiem to z nim przyszło jej być mianowaną. Po chwili ciszy, którą przerwał świst wiatru - Owocówka się wybudziła i mruknęła, podając kocurkowi kolejne dwa punkty do analizy.
xx— "Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora" i "Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera"
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W