02.02.2020 23:20
xx— T-to nie tak m-miało zabrzmieć! — odparła praktycznie od razu po wypowiedzianych słowach czarnej kotki i na moment położyła po sobie uszy. Faktycznie...zabrzmiał to niedobrze. Czasem nadal miała lekki problemy z budową zdań, jednak sądziła, że wyzbyła się tego w sytuacjach bezstresowych! A może gdzieś podświadomie się stresowała? No...teraz na pewno to robiła! Wzięła głęboki wdech, układając myśli i westchnęła spoglądając na kotkę przepraszająco. — Chodziło m-mi o to, że mój brat zachowuje się inaczej niż inne kocury. Jest...delikatniejszy i...Po prostu pasuje do roli matki. B-bałabym się, że mogłoby mu się coś stać poza obozem. Nie chce stracić brata. — straciłam już siostrę. dodała w myślach chłodno i westchnęła idąc spokojnie, przy okazji prowadząc Pająk w kierunku Czterech Dębów. Kiedy to zakomunikowała, że wszystko zrozumiała nawet nie spoglądając na Śliwkę, ta poczuła, że naprawdę powiedziała coś nie tak podczas opisu Mrozika. Jej ogon zadrgał nerwowo i sama odwróciła wzrok, wbijając go przed siebie a pomiędzy nią a kocicą zapadła cisza. Niezręczna i niewygodna. Nie chciała aby tak się stało i chociaż próbowała, zaciśnięte z poczucia winy gardło nie pozwalało jej na to. Dopiero kiedy jej nozdrza połaskotał zapach Czterech Dębów, czarno-biała się odezwała.
xx— Ja...Wszystko dobrze, Pajęcza Łapo? B-bo nie chciałam cię urazić. — przyznała i zatrzymała się na chwile, rozglądając dookoła, a potem jej zielone ślepia z zaniepokojeniem spadły na podopieczną. A może wyolbrzymia? Przecież mogła na nią nie spojrzeć ot tak! A nie bo...poczuła się dotknięta sposobem opisania brata Owocówki. Chociaż sposób jej wypowiedzi utwierdził strachliwą Głogówne, że coś jest nie tak. — Przepraszam, c-czasem nie umiem logicznie skleić zdania. Pozostałość z dzieciństwa. — próbowała jakoś sprostować, po czym westchnęła i ruszyła dalej tym razem wzdłuż granicy z Czterema Dębami, milcząc i zbierając myśli.
xx— Ja...Wszystko dobrze, Pajęcza Łapo? B-bo nie chciałam cię urazić. — przyznała i zatrzymała się na chwile, rozglądając dookoła, a potem jej zielone ślepia z zaniepokojeniem spadły na podopieczną. A może wyolbrzymia? Przecież mogła na nią nie spojrzeć ot tak! A nie bo...poczuła się dotknięta sposobem opisania brata Owocówki. Chociaż sposób jej wypowiedzi utwierdził strachliwą Głogówne, że coś jest nie tak. — Przepraszam, c-czasem nie umiem logicznie skleić zdania. Pozostałość z dzieciństwa. — próbowała jakoś sprostować, po czym westchnęła i ruszyła dalej tym razem wzdłuż granicy z Czterema Dębami, milcząc i zbierając myśli.
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W