#72
Musiał przyznać, że większość treningu z Cisową Jagodą było dobrą zabawą i nawet drobne potknięcia w jej towarzystwie nie bolały tak bardzo. Od początku załapali wspólny język, oboje lubili się pośmiać, duet idealny, prawda? Wojowniczka dołożyła solidną cegiełkę do tego, że powrót kocura do Klanu był pełen radości i samych dobrych rzeczy. Pomarańczowooki był po prostu szczęściarzem.
Rzeczywiście noszenie zdobyczy nie sprawiało mu szczególnej trudności, akurat tutaj odzywała się jego ponadprzeciętna siła. Wychodziło na to, że o ile w samym polowaniu był średni, to jako tragarz trupków sprawdzał się doskonale. Może Klan Rzeki powinien opatentować taką rangę?
- O nie! Zapomniałem o milczącym czuwaniu. To będzie KOSZMAR! - Zarechotał razem z Cis. - Zatkam sobie pysk mchem, żeby nie korciło! A polowanie, NO JASNE, musimy koniecznie! Chociaż na rybki to nieprędko, jeszcze czuję się trochę odrętwiały. - Potrząsnął łapami, jakby chciał z nich strącić niewidzialne mrówki. - A tego szczupaka chyba dam Ćmie, powinna się ucieszyć z takiego prezentu, jak myślisz? - Podzielił się planami z mistrzynią. Miał co prawda więcej kotów do obdarowania, ale to jednak żółtooką siostrzyczkę musiał najbardziej przepraszać za swoją nieobecność.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W