16.04.2020 21:21
STRASZNIE PRZEPRASZAM, BYŁAM PEWNA ZE MINĘŁO MNIEJ CZASU?? AAA ):
W miarę upływu czasu zaczął wydłużać swoje kroki, przybierając tym samym nieco szybsze tempo. W końcu trening to trening, prawda? Wypadałoby się trochę zmęczyć, Kosmata Łapo! Ale nie za mocno – przecież nie chciał, aby terminatorka padła bez tchu po powrocie do obozu, ze złymi wspomnieniami z pierwszego dnia poza obozem. W milczeniu dotarli do Kocich Grzbietów, których Sroczy Ogon nie odwiedzał od… tak właściwie, to nie był tutaj przez solidny kawał czasu, jeśli nie liczyć krótkich przystanków, żeby poczekać na Rabarbarową Łapę, czy innego kolegę. Kocur co jakiś czas oglądał się na rudy kłębek, zarówno z zaciekawieniem, jak i drobnym niepokojem. Czy coś robił nie tak, że Kosmata Łapa pozostawała cicho? Dał terminatorce znak do odpoczynku, a sam przycupnął, w gotowości do startu.
x— Więęęc… Jesteśmy na miejscu: Kocie Grzbiety, oto one! Jeśli będę cię o to prosił, będziesz musiała się tutaj stawiać. Rozejrzyj się proszę! Ah, nie martw się, ze poślizgniesz się na trawie, jest całkowicie sucha. Jeśli masz jakieś pytania, możesz śmiało pytać! — zapewnił, poruszając wąsami z rozbawieniem. Mimo że boki pagórków nie były zbyt strome, miał okazję zachwiać się na porannej rosie i niemal zjechać na grzbiecie w dół. Gdyby nie był już taki dojrzały (aha!), mógłby z tego urządzić niezłą zabawę. Gdy Wąsatka obniuchała (bądź też nie) każdy kąt miejsca treningu, wstał i wyprostował ogon. — A teraz, następny punkt naszej wycieczki. Granica! — Z góry odrzucił tą biegnącą przy Grzmiącej Ścieżce. Potwory stanowiły zbyt duże niebezpieczeństwo dla każdego kota, a Sroczy Ogon nie zamierzał straszyć swojej podopiecznej. Zamierzał zostawić ją na sam koniec, kiedy kotka oswoi się już ze wszystkimi terenami klanu Rzeki. — Wpierw, udamy się do wschodniej części Ptasich Krzewów — wyjaśnił, ruszając marszem do północnej granicy. — A ty, Kosmata Łapo, w międzyczasie podzielisz się swoją dotychczasową wiedzą. Zgoda? — zapytał, patrząc z uśmiechem na Wąsatkę.
W miarę upływu czasu zaczął wydłużać swoje kroki, przybierając tym samym nieco szybsze tempo. W końcu trening to trening, prawda? Wypadałoby się trochę zmęczyć, Kosmata Łapo! Ale nie za mocno – przecież nie chciał, aby terminatorka padła bez tchu po powrocie do obozu, ze złymi wspomnieniami z pierwszego dnia poza obozem. W milczeniu dotarli do Kocich Grzbietów, których Sroczy Ogon nie odwiedzał od… tak właściwie, to nie był tutaj przez solidny kawał czasu, jeśli nie liczyć krótkich przystanków, żeby poczekać na Rabarbarową Łapę, czy innego kolegę. Kocur co jakiś czas oglądał się na rudy kłębek, zarówno z zaciekawieniem, jak i drobnym niepokojem. Czy coś robił nie tak, że Kosmata Łapa pozostawała cicho? Dał terminatorce znak do odpoczynku, a sam przycupnął, w gotowości do startu.
x— Więęęc… Jesteśmy na miejscu: Kocie Grzbiety, oto one! Jeśli będę cię o to prosił, będziesz musiała się tutaj stawiać. Rozejrzyj się proszę! Ah, nie martw się, ze poślizgniesz się na trawie, jest całkowicie sucha. Jeśli masz jakieś pytania, możesz śmiało pytać! — zapewnił, poruszając wąsami z rozbawieniem. Mimo że boki pagórków nie były zbyt strome, miał okazję zachwiać się na porannej rosie i niemal zjechać na grzbiecie w dół. Gdyby nie był już taki dojrzały (aha!), mógłby z tego urządzić niezłą zabawę. Gdy Wąsatka obniuchała (bądź też nie) każdy kąt miejsca treningu, wstał i wyprostował ogon. — A teraz, następny punkt naszej wycieczki. Granica! — Z góry odrzucił tą biegnącą przy Grzmiącej Ścieżce. Potwory stanowiły zbyt duże niebezpieczeństwo dla każdego kota, a Sroczy Ogon nie zamierzał straszyć swojej podopiecznej. Zamierzał zostawić ją na sam koniec, kiedy kotka oswoi się już ze wszystkimi terenami klanu Rzeki. — Wpierw, udamy się do wschodniej części Ptasich Krzewów — wyjaśnił, ruszając marszem do północnej granicy. — A ty, Kosmata Łapo, w międzyczasie podzielisz się swoją dotychczasową wiedzą. Zgoda? — zapytał, patrząc z uśmiechem na Wąsatkę.
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W