Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
No proszę i coś się pojawiło. Oblok bacznie obserwowała przepływające rybki. Uważnie za każdą śledziła i w końcu zauważyła jedną, która nieufnie, lecz próbowała dziabnąć jej śnieżnobiały ogon, myśląc, że to jest jakieś żarcie. Niestety, w jak fatalnym była błędzie. Zafascynowana i zdumiona kotka już nie mogła się doczekać, aż się jeszcze trochę zbliży i... Wtedy już wszystko albo nic. Nagle machnęła z całej siły z wysuniętymi pazurkami łapą w stronę zdobyczy tak, że pewnie będzie można się pochlapać, ale przy tym ryba wyleci ze swojego mokrego miejsca prosto na suchy ląd i już nie mając gdzie uciec, zostać uśmierconą jak najszybciej.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Można powiedzieć, że ta odważna płotka, która tylko szukała jedzenia była po prostu głupiutka, albo po prostu miała pecha. W każdym bądź razie skubnęła dziwną rzecz przy powierzchni i nie odpłynęła od razu, a trzymała się blisko jeszcze przez uderzenie serca. To jednak wystarczyło rzecznej terminatorce aż nadto, by zareagować - jej łapa błyskawicznie znalazła się pod wodą i trafiła w srebrzysty bok ryby, która wyleciała na brzeg, w powietrzu jeszcze bezradnie przebierając płetwami. A potem szybko się to potoczyło, upadek i natychmiastowa śmierć z łap Obłocznej Łapy.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
I kolejna zdobycz na koncie Obłocznej Łapy! Zaniosła już lekko zmęczona swoją zdobycz do swojego mistrza, by pokazać mu z bliska kolejny sukces jej łowów.
- No dobrze, chyba już wszystko przerobiłam z polowania - powiedziała - Już się trochę zmęczyłam po tym wszystkim. - dodała.
Oj tak, nadal jednak miała wyrzuty sumienia na temat kolejnego dnia, w którym będą przerabiać samą walkę. Wiedziała, że doświadczony mistrz nie pozwoli na skrzywdzenie jego kruchej terminatorki, mimo tego nigdy nie wiadomo, co przyniesie los, więc lepiej tak na wszelki wypadek być dodatkowo ostrożnym.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Wschód po prostu siedział sobie z tyłu i obserwował, Obłocznej Łapie jednak szybko udało się złapać rybę. Miał rację, łuskowate są najprawdę głupimi stworzeniami, parę przestrzeganych zasad i same wpadają w kocie łapy!
Uśmiechnął się do Obłocznej Łapy, która stwierdziła, że się zmęczyła. No, mieli za sobą całkiem intensywny dzień.
- Skoro jesteś pewna, że wszystko potrafisz, to wracamy. Chodź, po drodze pozbieramy to, co złapałaś. - rzucił, po czym podniósł się na łapy i ruszył przed siebie spokojnym krokiem, by Obłoczna mogła za nim nadążyć.
* * *
Kolejny dzień, kolejny trening. Tyle dobrze, że wielkimi krokami zmierzali do końca. Obłoczna już dawno nie była kocięciem, poza tym przykładała się do lekcji, więc w niedługim czasie mogła czekać na nią ceremonia mianowania na wojownika. Przedtem jednak został im jeszcze jeden istotny element treningu - walka.
Wschód o umówionej porze zjawił się na Kocim Grzbiecie. Szedł sobie spokojnie, nieco zamyślony, bo zbierał jeszcze informacje o walce do kupy. Najpierw teoria, potem sparing, a potem już tylko powtórki.
Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
Obłok ucieszyła się, że na dzisiaj już było koniec. Tak bardzo już chciała wracać do obozu. Podążając za mistrzem, przy okazji szybko wykopała pozostałą zdobycz i zaniosła do stosu zwierzyny, a sama udała się do swojej ściółki w lęgowisku terminatorów, smacznie zasypajac.
***
I tak oto nastał nowy dzień! A raczej ranek, bo zwykle o tej porze się spotykała ze swoim mistrzem na Kocim Grzbiecie. Tak się cieszyła, że już mało rzeczy zostało do zrobienia. Jednak wciąż się obawiała sparingu, ukrywając to przed mistrzem. Nie to, co by myślała, że pokarze w ten sposób tchórzostwo, tylko po prostu wiedziała sama, że wszystko powinno pójść okej.
- Witaj, Wchodzie! - przywitała się na dobry początek, praktycznie całkowicie zakrywając niepewność swoim jasnym entuzjazmem.
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of