01.05.2020 19:23
Niezręcznie...Oj tak, kotka bez dwóch zdań czuła się w tej sytuacji niezręcznie, a jeszcze bardziej stawiała na odczuwane zagubienie, bo nie wiedziała jak powinna to wszystko ugryźć. To nie był zwykły trening. Nie mieli omawiać tu kodeksu, rang czy walki. Śliwkowa Pestka miała pokazać starszemu kocurowi życie od swojej perspektywy dając też tym samym znak, że...Nie trzeba być wielkim i silnym wojownikiem, aby znaleźć swoje miejsce w rozbudowanej strukturze klanu. Chociaż znała główny zamysł, kompletnie nie mogła się w tym odnaleźć i zacząć tak aby później było tylko łatwiej. Dzisiejszy dzień ambitnie przeznaczyła na poznanie Małej Łapy - na pewno kiedy zamienią ze sobą chociaż kilka przyjaźniejszych słów w jej głowie ułoży się plan na następne spacery i to co też będzie chciała przez nie przekazać. Kiedy to syn Śliwkowej Gałązki szedł obok niej zachowując odpowiedni, w miarę komfortowy dystans, Śliwka poczuła się nieco pewniej i spokojniej prowadziła swojego towarzysza ku Trawiastej Polance. Kiedy też Mały zaczął opowiadać o siebie, Owocówka z zainteresowaniem skierowała w jego stronę uszy, wbijając w jego pyszczek łagodne i zaciekawione spojrzenie, które...Ulatywało z nich z każdym kolejnym słowem, które zdawało się cięższe od poprzedniego. Wychodziło więc na to, że Mały nie miał w klanie prawie nikogo. Miał Cisową Jagodę, fakt! Jednak byli rodziną, a Zachód na ceremonii nie wydawała się być w jego kierunku przyjaźnie nastawiona. Chociaż w czyim kierunku ciemna kocica taka była? Dlatego też odwróciła spojrzenie i jej własne uszy nieco spłaszczyły się n bokach, a ta w milczeniu wysłuchała zdegradowanego kocura do końca. Nie spodziewała się tylu nieprzyjemności; właściwie cicho liczyła, że Mały opowie o swoich ulubionych piszczkach, porze dnia, a może o tym jakie kwiaty niegdyś lubił sobie poobserwować, albo o tym czy kogoś trenował. Takie lekkie tematy, które pchnęłyby i zainspirowały Śliwkę przed własną wypowiedzią. Tu jednak nie było ani kropli pomocy, a Mały wydawał się w jej oczach coraz bardziej komplikującą się personą. Taki ciężki labirynt, który z każdą chwilą rozrasta się i coraz bardziej komplikuje swoje ścieżki. No i jak ona miała się dostać do środka? To niewykonalne! Wzięła szybszy wdech na wspomnienie Śliwkowej Gałązki. Oh, fakt. Zachodzące Światło jej kiedyś o tym mówiła kiedy jeszcze Śliwka była terminatorką i spotkała przez przypadek czekoladową wojowniczkę.
xx— M-mama nadała mi je po...swojej przyszywanej c-cioci. — wyjaśniła z nieznacznym uśmiechem, mówiąc podobnie cicho co Mała Łapa, starając się jednak wypaść na nieco pewniejsza siebie, chociaż...W ogóle jej nie szło. Najpierw nieodpowiednio zaproponowała posiłek, a teraz...Sprawiła, że kocur musiał mówić tyle nieprzyjemnych dla siebie rzeczy. Co z tobą nie tak Śliwkowa Pestko! — Słyszałam wiele m-miłych słów o Śliwkowej Gałązce i...Chciałabym godnie n-nosić jej imię. Wiesz, z szacunku. — to musiało być dziwne uczucie dla żyjących kociąt zmarłej wojowniczki. Fakt, imiona się powtarzają bowiem nie było sposobu na uniknięcie tego tym bardziej kiedy ko, który dane imię niegdyś nosił był już na Srebrnej Skórce. Ogon łaciatej poruszył się z lekka nerwowo, podobnie wibrysy, po czym odchrząknęła, chcąc zacząć nowy temat; o sobie! Mały się już czymś podzielił, więc...I Śliwka powinna. Przynajmniej jedno ich łączyło, bo i Głogówna nie umiała skleić o sobie sensownych ciekawostek. Bo co mogła powiedzieć nowo poznanemu kocurowi? Że jest słabą kotką nie umiejąca bronić własnego zdania, pomiataną przez pół obozu i własną rodzinę? Nie, lepiej nie...
xx— Too...Moja kolej! — oznajmiła, unosząc ogon ku górze, jakby dając tym samym znak, że zabiera głos. — Więc...Mam pięć sióstr i jednego brata. Mm... Lubie jeść ryby, o-obserwować owady i wytrenowałam już jednego terminatora, nazywa się Sroczy Ogon. Mam...dobrego przyjaciela, nazywa się Sokole Skrzydło o, i Kałuże czy też Kornika i Pajęczą Łapę, to m-moja terminatorka. — uśmiechnęła się pod nosem na te słowa. Jak tak powiedziała te imiona na głos to aż jej się cieplej zrobiło, bo...Miała koty, które faktycznie ją lubiły! Chyba.
xx— I wiesz, m-miałam kiedyś przyjaciela, który też zaginął i...To okropne uczucie stracić kogoś bliskiego. J-jednak mimo wszystko powinieneś spróbować otworzyć się też na inne koty. W-wiele z nich na pewno z chęcią zostanie twoimi przyjaciółmi. — miauknęła niepewnie, unosząc kąciki ust w nieśmiałym grymasie. Łatanie głęboki dziur po utracie bliskich będzie czasochłonne, jednak Maluch nie powinien być sam a tak jak sam stwierdził; przeszłości nie warto o niej wspominać. Można więc założyć, że kocur ma połowicznie czystą kartkę. A Śliwka z przyjemnością pomoże mu ją zapełnić! Tak...sądzi! — Bo...no na przykład jakbyś chciał, to...Ja mogę być dla ciebie kimś takim. O-oczywiście zobaczymy jak pójdzie później, ale m-możesz na mnie liczyć gdyby coś się działo.
xx— M-mama nadała mi je po...swojej przyszywanej c-cioci. — wyjaśniła z nieznacznym uśmiechem, mówiąc podobnie cicho co Mała Łapa, starając się jednak wypaść na nieco pewniejsza siebie, chociaż...W ogóle jej nie szło. Najpierw nieodpowiednio zaproponowała posiłek, a teraz...Sprawiła, że kocur musiał mówić tyle nieprzyjemnych dla siebie rzeczy. Co z tobą nie tak Śliwkowa Pestko! — Słyszałam wiele m-miłych słów o Śliwkowej Gałązce i...Chciałabym godnie n-nosić jej imię. Wiesz, z szacunku. — to musiało być dziwne uczucie dla żyjących kociąt zmarłej wojowniczki. Fakt, imiona się powtarzają bowiem nie było sposobu na uniknięcie tego tym bardziej kiedy ko, który dane imię niegdyś nosił był już na Srebrnej Skórce. Ogon łaciatej poruszył się z lekka nerwowo, podobnie wibrysy, po czym odchrząknęła, chcąc zacząć nowy temat; o sobie! Mały się już czymś podzielił, więc...I Śliwka powinna. Przynajmniej jedno ich łączyło, bo i Głogówna nie umiała skleić o sobie sensownych ciekawostek. Bo co mogła powiedzieć nowo poznanemu kocurowi? Że jest słabą kotką nie umiejąca bronić własnego zdania, pomiataną przez pół obozu i własną rodzinę? Nie, lepiej nie...
xx— Too...Moja kolej! — oznajmiła, unosząc ogon ku górze, jakby dając tym samym znak, że zabiera głos. — Więc...Mam pięć sióstr i jednego brata. Mm... Lubie jeść ryby, o-obserwować owady i wytrenowałam już jednego terminatora, nazywa się Sroczy Ogon. Mam...dobrego przyjaciela, nazywa się Sokole Skrzydło o, i Kałuże czy też Kornika i Pajęczą Łapę, to m-moja terminatorka. — uśmiechnęła się pod nosem na te słowa. Jak tak powiedziała te imiona na głos to aż jej się cieplej zrobiło, bo...Miała koty, które faktycznie ją lubiły! Chyba.
xx— I wiesz, m-miałam kiedyś przyjaciela, który też zaginął i...To okropne uczucie stracić kogoś bliskiego. J-jednak mimo wszystko powinieneś spróbować otworzyć się też na inne koty. W-wiele z nich na pewno z chęcią zostanie twoimi przyjaciółmi. — miauknęła niepewnie, unosząc kąciki ust w nieśmiałym grymasie. Łatanie głęboki dziur po utracie bliskich będzie czasochłonne, jednak Maluch nie powinien być sam a tak jak sam stwierdził; przeszłości nie warto o niej wspominać. Można więc założyć, że kocur ma połowicznie czystą kartkę. A Śliwka z przyjemnością pomoże mu ją zapełnić! Tak...sądzi! — Bo...no na przykład jakbyś chciał, to...Ja mogę być dla ciebie kimś takim. O-oczywiście zobaczymy jak pójdzie później, ale m-możesz na mnie liczyć gdyby coś się działo.
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W