22.05.2020 01:07
Nie usłyszała wiele miłych słów w swoim kierunku od obcych kotów, słowa które wypowiedział w jej stronę Mały Liść, teraz Mała Łapa jednak...trafiły i to pozytywnie! Śliwka zadręczała się faktem noszenia imienia po kotce, której kocięta żyją w klanie bardzo długo, a po rozmowie z Zachodzącym Światłem odnośnie właśnie zmarłej czekoladowej kocicy, czarno-biała nie mogła pozbyć się oceniających ją głosów we własnym wnętrzu. Czuła, że Kos nadała jej nieodpowiednie imię, że była na nie za słaba. Jednak ciche słowa, które opuściły pyszczek starszego kocura przyjemnie podniosły ją na duchu. Nie wiedziała czy były one szczere i prawdziwe, jednak i tak - spełniły swoją funkcje, bo Owocówka poczuła się odrobinę lepiej w swoim dołku. Uśmiechnęła się delikatnie, poruszając wibrysami.
xx— Ja...dziękuje. — miauknęła, zerkając w stronę chudego terminatora, posyłając mu lekki i niepewny uśmiech, chcąc się z nim jakoś oswoić. W końcu mają ze sobą pracować i...Najlepiej robić to w przyjaznej atmosferze, chociaż nie oszukujmy się; na taką trzeba czasu! A to raptem pierwszy dzień i Śliwka zarówno po sobie jak i po Małym nie oczekiwała cudów. Mimo tego jednak z jej pyszczka wyrwała się dziwna propozycja. Szczerze myślała, że zaraz zapadnie się przez nią pod ziemię! Zastanawiała się co strzeliło jej do głowy, że wypowiedziała to jednak na głos; no co! Jaka ona była głupia. Wciągnęła powietrze przez nozdrza i poczuła, jak nieprzyjemne ciepło grzeje jej uszy, a ogon w niepokoju zaczął podrygiwać przy końcówce. Spodziewała się wielu rzeczy; od zniechęcenia się po ciszę, jednak...Mały ą zaskoczył. Cichy szept i prawie złapany kontakt wzrokowy z kocurem sprawił, że na moment Śliwka wstrzymała oddech. Otworzyła szerzej ślepia i po chwilowej dezorientacji uśmiechnęła się nieśmiało i sama odwracając spojrzenie, pokiwała łebkiem. Pierwsze koty za płoty! Nutka determinacji w cichym, delikatnym glosie zadziałała również na Głogówne. Im dłużej tak szła kierując się ku Kretowisku tym towarzystwo kocura stawało się dla niej o wiele mniej krępujące niż chociażby w legowisku Czerwonej Gwiazdy. Oh tam to było niezręcznie!
xx— C-chce, ciesze się, że...ty się na to zgadzasz. — przyznała szczerze i zamruczała cichutko, unosząc nieznacznie ogon ku górze. — A więc bardzo mi miło.
xx— Ja...dziękuje. — miauknęła, zerkając w stronę chudego terminatora, posyłając mu lekki i niepewny uśmiech, chcąc się z nim jakoś oswoić. W końcu mają ze sobą pracować i...Najlepiej robić to w przyjaznej atmosferze, chociaż nie oszukujmy się; na taką trzeba czasu! A to raptem pierwszy dzień i Śliwka zarówno po sobie jak i po Małym nie oczekiwała cudów. Mimo tego jednak z jej pyszczka wyrwała się dziwna propozycja. Szczerze myślała, że zaraz zapadnie się przez nią pod ziemię! Zastanawiała się co strzeliło jej do głowy, że wypowiedziała to jednak na głos; no co! Jaka ona była głupia. Wciągnęła powietrze przez nozdrza i poczuła, jak nieprzyjemne ciepło grzeje jej uszy, a ogon w niepokoju zaczął podrygiwać przy końcówce. Spodziewała się wielu rzeczy; od zniechęcenia się po ciszę, jednak...Mały ą zaskoczył. Cichy szept i prawie złapany kontakt wzrokowy z kocurem sprawił, że na moment Śliwka wstrzymała oddech. Otworzyła szerzej ślepia i po chwilowej dezorientacji uśmiechnęła się nieśmiało i sama odwracając spojrzenie, pokiwała łebkiem. Pierwsze koty za płoty! Nutka determinacji w cichym, delikatnym glosie zadziałała również na Głogówne. Im dłużej tak szła kierując się ku Kretowisku tym towarzystwo kocura stawało się dla niej o wiele mniej krępujące niż chociażby w legowisku Czerwonej Gwiazdy. Oh tam to było niezręcznie!
xx— C-chce, ciesze się, że...ty się na to zgadzasz. — przyznała szczerze i zamruczała cichutko, unosząc nieznacznie ogon ku górze. — A więc bardzo mi miło.
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W