07.07.2020 23:09
Łeb kocicy powoli się poruszył kiedy ta przytaknęła Lśniącej Sadzawce, nie chcąc jednak nic od siebie w tym dodawać. Nie było takiej potrzeby, a przynajmniej żadnej odpowiedniej kocica nie widziała, dlatego też milczała wsłuchując się w całkiem przyjemny głos białej medyczki, chcąc jednak wiedzieć do czego mogłaby się powołać w momencie jak przyjdzie jej odpowiadać.
- Nie mogę się z tobą nie zgodzić, Lśniąca Sadzawko. - burknęła kocica, lekko poruszając rozerwanym uchem na kontynuowanie tematu o kotach gorszego sortu intelektualnego. Jak też zielonooka zdążyła już ustalić, żaden klan nie uchronił się przed tego typu okazami co poniekąd ją cieszyło. Oznaczało to, że los wcale nie wybrał sobie Gromu jako miejsca do zsyłania tego typu pokrak, a być może rozesłał równie głupie jak nie gorsze koty po wszystkich czterech klanach. Kto wie - może nawet po równo? Kocicy jednak to bardzo nie interesowało, bo mogłaby się założyć o własny ogon, że szeregi klanowych tępaków same skutecznie się przerzedzały. A więc ustalenie ich liczny mogłoby być odrobinę trudne, choć nie niemożliwe.
- Cóż. Koty słabe bądź głupie mogą ciągnąć za sobą inne, które chcą je przed tą głupotą ochronić. Chociaż nie nazwałabym takich kotów mądrzejszymi. - odparła, po chwili z lekko słyszalną ignorancją dodając. - Selekcja naturalna musi się czymś karmić. - czy sama do końca wewnętrznie zgadzała się z ogłoszonym poglądem? Poniekąd tak. Jakiś cichy głos mówił jej, że skoczenie prosto na borsuka aby ratować kota o mysich odchodach zamiast mózgu, którym stwierdził, że potyczka w pojedynkę z tego typu przeciwnikiem jest dobrym pomysłem; jest głupie i nie warte zachodu. Mimo wszystko jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że jej lojalność do klanu, nie pozwoliłaby jej obojętnie przejść koło takiego przypadku. Udowodniła to pomszczeniem Koźlorogiego czy ratowaniem zapchlonego zadu Rokitnikowego Ciernia, który kwiczał o pomoc. Wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza - musiała jednak medyczce przyznać rację i w kwestii tego, że przy kotach zwyczajnie bezużytecznych każdy dureń wychodzi lepiej. Po coś też takie koty są, trzeba więc się z tego cieszyć.
- Ja również muszę już iść. - oznajmiła kocica, podnosząc się z miejsca. Zasiedziała się, a wokół zaczynało robić się coraz to szarzej. Kąciki jej pyska drgnęły w lekko drapieżnym uśmiechu i skinęła Lśniącej łbem, odwracając się do drogi. - Ja również. Bezpiecznego powrotu, Lśniąca Sadzawko. - i na tym też ta pogawędka o wszystkim i niczym się zakończyła. Chociaż jej start nie był najlepszy, tak kocica finalnie była z niej zadowolona. Dowiedziała się paru rzeczy i otwarcie popsuła jadem na zmarłą medyczkę czego jej naprawdę brakowało. Nic więc innego jej nie pozostawało jak otwarcie przyznanie przed sobą, że to spotkanie przy Czterech Dębach było udane.
[zt :
- Nie mogę się z tobą nie zgodzić, Lśniąca Sadzawko. - burknęła kocica, lekko poruszając rozerwanym uchem na kontynuowanie tematu o kotach gorszego sortu intelektualnego. Jak też zielonooka zdążyła już ustalić, żaden klan nie uchronił się przed tego typu okazami co poniekąd ją cieszyło. Oznaczało to, że los wcale nie wybrał sobie Gromu jako miejsca do zsyłania tego typu pokrak, a być może rozesłał równie głupie jak nie gorsze koty po wszystkich czterech klanach. Kto wie - może nawet po równo? Kocicy jednak to bardzo nie interesowało, bo mogłaby się założyć o własny ogon, że szeregi klanowych tępaków same skutecznie się przerzedzały. A więc ustalenie ich liczny mogłoby być odrobinę trudne, choć nie niemożliwe.
- Cóż. Koty słabe bądź głupie mogą ciągnąć za sobą inne, które chcą je przed tą głupotą ochronić. Chociaż nie nazwałabym takich kotów mądrzejszymi. - odparła, po chwili z lekko słyszalną ignorancją dodając. - Selekcja naturalna musi się czymś karmić. - czy sama do końca wewnętrznie zgadzała się z ogłoszonym poglądem? Poniekąd tak. Jakiś cichy głos mówił jej, że skoczenie prosto na borsuka aby ratować kota o mysich odchodach zamiast mózgu, którym stwierdził, że potyczka w pojedynkę z tego typu przeciwnikiem jest dobrym pomysłem; jest głupie i nie warte zachodu. Mimo wszystko jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że jej lojalność do klanu, nie pozwoliłaby jej obojętnie przejść koło takiego przypadku. Udowodniła to pomszczeniem Koźlorogiego czy ratowaniem zapchlonego zadu Rokitnikowego Ciernia, który kwiczał o pomoc. Wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza - musiała jednak medyczce przyznać rację i w kwestii tego, że przy kotach zwyczajnie bezużytecznych każdy dureń wychodzi lepiej. Po coś też takie koty są, trzeba więc się z tego cieszyć.
- Ja również muszę już iść. - oznajmiła kocica, podnosząc się z miejsca. Zasiedziała się, a wokół zaczynało robić się coraz to szarzej. Kąciki jej pyska drgnęły w lekko drapieżnym uśmiechu i skinęła Lśniącej łbem, odwracając się do drogi. - Ja również. Bezpiecznego powrotu, Lśniąca Sadzawko. - i na tym też ta pogawędka o wszystkim i niczym się zakończyła. Chociaż jej start nie był najlepszy, tak kocica finalnie była z niej zadowolona. Dowiedziała się paru rzeczy i otwarcie popsuła jadem na zmarłą medyczkę czego jej naprawdę brakowało. Nic więc innego jej nie pozostawało jak otwarcie przyznanie przed sobą, że to spotkanie przy Czterech Dębach było udane.
[zt :
![[Obrazek: wmb89pr.png]](https://i.imgur.com/wmb89pr.png)
I'm not afraid of dying, dear
- ̗̀ run with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that good life
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W