Sam Puchacz nie uważał tego za jakieś osiągnięcie, bowiem umiejętności te raczej nie były mu potrzebne. Jasne, zawsze to dodatkowa umiejętność do wpisania w CV, ale większość kotów raczej nie patrzyło na niego z podziwem, bo zwyczajnie, podobnie jak on, uważali, że ryby śmierdzą, są ohydne i raczej nie powinno się ich jeść, bo to zbrodnia przeciwko normalnym piszczkom, jak króliki czy wiewiórki, czy bażanty. Ale czasami się to przydawało - kiedy na przykład wiatr płatał figle, kiedy wszystkie zwierzęta uciekały - to zawsze można było sobie usiąść nad rzeką czy jeziorem i próbować coś ze sobą zrobić w taki sposób, coby nie było, że się wraca do obozu z pustymi łapami i pyskiem, nie? Dlatego też gdy Tnący pokiwał głową z uznaniem i widocznie był pod wrażeniem umiejętności Puchacza, ten sam uśmiechnął się z zadowoleniem - no proszę, istnieją koty, które uważają te umiejętności za coś dobrego nawet uważając o rybach że są oślizgłe i paskudne, nono.
Jak więc obiecał, tak też zrobił, poprosił Zawieję, żeby przez chwilę siedział cicho i w miarę możliwości nie poruszał się, coby nie rzucić cienia na wodę, po czym sam podczołgał się nieco bliżej brzegu, usiadł tak, by samemu również nie rzucać tego cienia i wsadził łapę do wody. Chwilę tak siedział, nim nagle nie zrobił zamachu łapą, wyrzucając tym samym rybę niemal pod łapy burego wojownika.
- Jak chcesz mogę ci oddać moment dobicia jej - zażartował, spoglądając na szamoczącą się rybę, próbującą wrócić z powrotem do rzeki.
Uniósł wyżej brwi słysząc historię Zawiei, powoli poruszając ogonem. No, coś w tym jest, że samotnicy istnieć nie powinni - sam jeszcze jakieś 20 księżyców temu radośnie by mu zawtórował, aczkolwiek teraz po prostu siedział, kiwając głową, niby się zgadzając. Niektórzy samotnicy... Hm, byli warci porozmawiania. Aczkolwiek, gdyby spojrzeć na innych - faktycznie byli mysimi strawami i nie zasługiwali na to, by kręcić się po tym samym lesie co oni, klanowi.
- Widocznie skutecznie jej nagadałeś i teraz boi się wrócić w te rejony - rzucił, wyszczerzając się wesoło. No proszę, wojownik widocznie nie próżnował i ledwo spotkał samotnika już pokazał mu gdzie raki zimują i z łatwością przegonił - przynajmniej to wyniósł z tej historii, a czy była prawdziwa? A po cóż miałby brać taką wersję pod uwagę? Cień był słaby, owszem, ale istniały w nim również te silne jednostki, jak rodzina Olchy, z tego co zdążył zauważyć do tej pory, więc dlaczego miałoby nie być prawdą, że przegonił samotnika? Wiedział już, że rodzina ta nie uznaje kotów półkrwi i samotników, z czym się z nimi zdecydowanie zgadzał.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W