07.11.2020 12:48
Tak jak Warkocząca Łapa podjął szybką decyzję - tak też Śliwkowa Pestka się dostosowała, chwilę po zakończeniu ceremonii wyprowadzając go z obozu i zatrzymując się na chwilę tuż przed wyjściem, by samej ułożyć sobie plan działania na teraz. Zerknęła w stronę nieba - była już taka pora, że dość szybko robiło się ciemno, przez co nie mogła wyprowadzić burego terminatora zbyt wgłąb terenów, dlatego też postanowiła, że pierwszy dzień zaczną na Kocim Grzbiecie, gdzie też po chwili ruszyła, dając Warkotowi znak ogonem.
xx— Bardzo podekscytowany? — mruknęła przyjaźnie, odwracając krągły łebek w stronę terminatora, unosząc przy tym lekko łeb. Odczuwała zmęczenie, jednak musiała je przykryć - w końcu trening był ważniejszy, a wcześniej odczuwana determinacja i siła; nie chciały jej tak łatwo zwolnić ze swojego uścisku. Owocówka prowadziła spokojnym tempem, lekko wysuwając się na prowadzenie, aby syn Barwnego Nieba się nie zgubił, ale dalej pozostawali w odpowiednim odstępie by komunikacja nie została utrudniona. Odczekała chwilkę i gdy jej nowy podopieczny odpowiedział, posłała mu lekki uśmiech i trzepnęła lekko uchem, wracając spojrzeniem na trasę gdy przed nimi ukazał się Koci Grzbiet. To miejsce było prawdziwą skarbnicą wspomnień czarno-białej. Wesołych, ciężkich czy smutnych...Jednak teraz się na nich nie skupiała, tylko wciągnęła orzeźwiające powietrze pomrukując przy tym krótko, oczyszczając umysł chociaż na uderzenie serca z podgryzających i szczypiących myśli. — Jesteśmy na Kocim Grzbiecie, gdzie będziemy się spotykać na treningach. Dzisiaj...Zostaniemy tutaj, jutro zabiorę cię na pierwszą granicę, jednak teraz...Czy miałeś kocięce nauki, Warkocząca Łapo? — to chyba było standardowe pytanie każdego wojownika w kierunku terminatora. Podejrzewała, że kocur mógł nieszczęśliwie ominąć ten etap przez chorobę, która uniemożliwiła mu mianowanie na poprzedniej ceremonii wraz z resztą rodzeństwa. Mimo wszystko - co szkodziło zapytać, prawda? Kiedy oczekiwała jakiejś odpowiedzi, dała mu znać łebkiem by się zatrzymał i przysiadł, co sama również zrobiła. Byli na samym początku Kociego Grzbietu, bliżej Mszaru.
xx— Bardzo podekscytowany? — mruknęła przyjaźnie, odwracając krągły łebek w stronę terminatora, unosząc przy tym lekko łeb. Odczuwała zmęczenie, jednak musiała je przykryć - w końcu trening był ważniejszy, a wcześniej odczuwana determinacja i siła; nie chciały jej tak łatwo zwolnić ze swojego uścisku. Owocówka prowadziła spokojnym tempem, lekko wysuwając się na prowadzenie, aby syn Barwnego Nieba się nie zgubił, ale dalej pozostawali w odpowiednim odstępie by komunikacja nie została utrudniona. Odczekała chwilkę i gdy jej nowy podopieczny odpowiedział, posłała mu lekki uśmiech i trzepnęła lekko uchem, wracając spojrzeniem na trasę gdy przed nimi ukazał się Koci Grzbiet. To miejsce było prawdziwą skarbnicą wspomnień czarno-białej. Wesołych, ciężkich czy smutnych...Jednak teraz się na nich nie skupiała, tylko wciągnęła orzeźwiające powietrze pomrukując przy tym krótko, oczyszczając umysł chociaż na uderzenie serca z podgryzających i szczypiących myśli. — Jesteśmy na Kocim Grzbiecie, gdzie będziemy się spotykać na treningach. Dzisiaj...Zostaniemy tutaj, jutro zabiorę cię na pierwszą granicę, jednak teraz...Czy miałeś kocięce nauki, Warkocząca Łapo? — to chyba było standardowe pytanie każdego wojownika w kierunku terminatora. Podejrzewała, że kocur mógł nieszczęśliwie ominąć ten etap przez chorobę, która uniemożliwiła mu mianowanie na poprzedniej ceremonii wraz z resztą rodzeństwa. Mimo wszystko - co szkodziło zapytać, prawda? Kiedy oczekiwała jakiejś odpowiedzi, dała mu znać łebkiem by się zatrzymał i przysiadł, co sama również zrobiła. Byli na samym początku Kociego Grzbietu, bliżej Mszaru.
.................
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
...................
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
......................................................... ll
.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.........................................l l l
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W