14.01.2021 15:39
Nie ważne jak starał się coś znaleźć - nie wychodziło mu to. Ilekroć do nosa wpadały mu zapachy sugerujące że wpadł na psa, szybko się okazywało to być fałszywym alarmem i... tyle. Nic innego nie sygnalizowało mu o obecności bestii w okolicy. Nie poddawał się jednak, aż do momentu gdy Kuna dał im znać że wpadł na trop. Wąż na raz podniósł łeb do góry i trzepnął ogonem, by tuż po tym już podejść bliżej. Na widok łapy lekko się skrzywił. Była duża. Ogromna! Nie przejął się jednak zbyt bardzo, bo... czy tak właściwie miałby teraz nawet opcję odwrotu? Raczej nie. Zaciągnął się tu z własnej woli, dość nieprzyjemnym byłoby uznać, że "sory mordy - jednak odpadam". Oblizał się po nosie, nadstawiając uszy.
Wsłuchał się w kolejny rozkaz Kuny i już, już miał coś dodać, ale po prostu odprowadził wzrokiem Głuszec i tyle. W tej chwili bez sensu byłoby wykłócać się o to, że starszy mówi co kto ma robić. Jak mu to daje jakąś przyjemność, to niech sobie robi. Niesprawiedliwym dla Węża było w każdym razie to nieformalne przejęcie władzy nad ich grupą. I na pewno w pewnej chwili po prostu przestanie słuchać i działać na własną łapę. Kuna nie był nikim na tyle ważnym, by w razie starcia z psem mówić mu co ma robić. Cyprys wyćwiczyła go na tyle dobrze, że mógł sam podejmować niektóre decyzje. Póki mówił po prostu kto gdzie ma iść i jakie jest jego zadanie, niech sobie mówi. Spoko. Ale jeśli powie, że Wąż ma atakować tę lub inną część psa, może już cmoknąć jego wielki liliowy zad, bo zielonooki na pewno się nie posłucha. Trzepnął mocniej ogonem, ruszając za kocurem.
Naturalnie, zachowywał ostrożność. Szedł najciszej jak się dało, do tego uszy miał nastawione tak by słyszeć każdy szelest czy szmer z oddali. Śnieg wyjątkowo na pewno pomagał, bo jego skrzypienie mogło łatwo zaalarmować koty o obecności psa. Zielonooki rozglądał się za olbrzymem - bo na pewno łatwo byłoby go zauważyć z odległości - do tego chciał znaleźć jakieś kępy futra. Zapach także próbował złapać gdzieś w okolicy. Bardziej starać się już o znalezienie psiska nie mógł.
Wsłuchał się w kolejny rozkaz Kuny i już, już miał coś dodać, ale po prostu odprowadził wzrokiem Głuszec i tyle. W tej chwili bez sensu byłoby wykłócać się o to, że starszy mówi co kto ma robić. Jak mu to daje jakąś przyjemność, to niech sobie robi. Niesprawiedliwym dla Węża było w każdym razie to nieformalne przejęcie władzy nad ich grupą. I na pewno w pewnej chwili po prostu przestanie słuchać i działać na własną łapę. Kuna nie był nikim na tyle ważnym, by w razie starcia z psem mówić mu co ma robić. Cyprys wyćwiczyła go na tyle dobrze, że mógł sam podejmować niektóre decyzje. Póki mówił po prostu kto gdzie ma iść i jakie jest jego zadanie, niech sobie mówi. Spoko. Ale jeśli powie, że Wąż ma atakować tę lub inną część psa, może już cmoknąć jego wielki liliowy zad, bo zielonooki na pewno się nie posłucha. Trzepnął mocniej ogonem, ruszając za kocurem.
Naturalnie, zachowywał ostrożność. Szedł najciszej jak się dało, do tego uszy miał nastawione tak by słyszeć każdy szelest czy szmer z oddali. Śnieg wyjątkowo na pewno pomagał, bo jego skrzypienie mogło łatwo zaalarmować koty o obecności psa. Zielonooki rozglądał się za olbrzymem - bo na pewno łatwo byłoby go zauważyć z odległości - do tego chciał znaleźć jakieś kępy futra. Zapach także próbował złapać gdzieś w okolicy. Bardziej starać się już o znalezienie psiska nie mógł.
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: BMkQOBs.png]](https://imgur.com/BMkQOBs.png)