17.01.2021 20:37
Szara Kora uniosła wysoko brwi na widok pijącej z Szepczącej Sadzawki szylkretki, lecz okrzyki ewentualnego sprzeciwu jakoś uwięzły jej w gardle. Nie zareagowała w żaden sposób, gdy język wojowniczki zetknął się z taflą wody. Wszystko przebiegało tak szybko i nagle, że kolorowooka nie potrafiła jej powstrzymać, a poza tym... Gdzieś w głębi duszy wcale nie chciała strofować Ostrego Kwiatu. Chciała zobaczyć, co się z nią stanie, przekonać, czy jest szansa, żeby ktoś nieupoważniony pociągnął łyk magicznej wody i trafił do Gwiezdnych, a potem wrócił do żywych bez konsekwencji. Dzięki roztargnieniu córki Krogulec miała wreszcie okazję bezpiecznie sprawdzić, co by się stało, gdyby pewnego razu gdzieś w nieokreślonej przyszłości... Ona sama pochyliła się nad Szepczącą Sadzawką...
Jakkolwiek egoistycznie i strasznie to nie zabrzmi, Szarówka z dystansu, siedząc pod jedną z brzóz, obserwowała rozwój eksperymentu rozgrywanego z udziałem koleżanki. W jednej chwili starsza wojowniczka gasiła pragnienie, a w drugiej bach, zrolowała się na ziemi i... Usnęła? Umarła? Wstrzymując oddech popielata skupiła się na klatce piersiowej Ostrego Kwiatu, by sprawdzić, czy ta w ogóle nadal się unosi. Na szczęście tak... Woda nie mogła być więc zatruta, Chaotyczna Łapa od początku we wszystkim miała rację, picie i sen to BYŁ sposób, żeby dotrzeć do członków Gwiezdnego Klanu. Szara wojowniczka stłumiła w sobie gwałtowne pragnienia, aby natychmiast dołączyć do śniących, chociaż bardzo nad tym ubolewała. Fakty jednak były takie, że została zupełnie sama z dwoma tymczasowo pozbawionymi świadomości kotami z jej klanu, w tym z przyszłym Przywódcą, i zwyczajnie nie mogła sobie pozwolić na zostawienie ich bezbronnych ciał na pastwę losu. Przełknęła ślinę i podreptała do Ostrego Kwiatu, stercząc nad nią z zagubieniem na mordce i usiłując odgadnąć, gdzie teraz była i jakie przygody przeżywała w świecie duchów... Nagle pstrokata kotka się ocknęła, co tak wystraszyło Korę, że zassała głośno powietrza i cofnęła o krok.
- Ostry Kwiecie! Dobrze, że nic się nie stało, ale... Powiedz, widziałaś coś... Tam? Jak usnęłaś? Bo usnęłaś, wiesz? - wymruczała po chwili, a głos drżał jej od wyraźnych emocji.
Obie kocice wymieniły parę uwag, nim dołączył do nich znowu Polny Chwast. Westchnienie. Polna Gwiazda. Szara ponownie zatrzymała tlen w płucach, kiedy rosły kocur obrzuciwszy się z partnerką paroma "czułostkami", zwrócił się następnie bezpośrednio do niej, ot, takiej tam Szarej Kory. W pierwszym odruchu młoda wojowniczka przymknęła powieki i pochyliła pyszczek, aby oddać cześć należną nowemu Przywódcy. Bardzo, bardzo należną, wszak mimo obaw związanych z życiem Polnego, czy raczej jego długością, wierzyła całym sercem, że będzie najlepszym liderem spośród tych, których mieli dotychczas.
- Polna Gwiazdo - szepnęła, po czym spojrzała prosto w zielonkawe oczy kocura, w których lśniła zaraźliwa radość, odwaga i nadzieja na lepsze jutro.
- Tak, tak. Wszystko w najlepszym porządku - potwierdziła, uśmiechając się leciutko, acz znacząco. On wiedział, Ostry Kwiat wiedziała i ona również, ale była gotowa zachować małą wpadkę partnerki Gwiazdy dla siebie.
Ruszyli do domu. Kora puściła przodem cieniste papużki-nierozłączki, a sama obejrzała się jeszcze tęsknie przez ramię za Szepczącą Sadzawką, ale w gruncie rzeczy odchodziła stąd w dobrym nastroju i z motywacją na kilka kolejnych księżyców. Jeszcze tu wróci...
z/t
Jakkolwiek egoistycznie i strasznie to nie zabrzmi, Szarówka z dystansu, siedząc pod jedną z brzóz, obserwowała rozwój eksperymentu rozgrywanego z udziałem koleżanki. W jednej chwili starsza wojowniczka gasiła pragnienie, a w drugiej bach, zrolowała się na ziemi i... Usnęła? Umarła? Wstrzymując oddech popielata skupiła się na klatce piersiowej Ostrego Kwiatu, by sprawdzić, czy ta w ogóle nadal się unosi. Na szczęście tak... Woda nie mogła być więc zatruta, Chaotyczna Łapa od początku we wszystkim miała rację, picie i sen to BYŁ sposób, żeby dotrzeć do członków Gwiezdnego Klanu. Szara wojowniczka stłumiła w sobie gwałtowne pragnienia, aby natychmiast dołączyć do śniących, chociaż bardzo nad tym ubolewała. Fakty jednak były takie, że została zupełnie sama z dwoma tymczasowo pozbawionymi świadomości kotami z jej klanu, w tym z przyszłym Przywódcą, i zwyczajnie nie mogła sobie pozwolić na zostawienie ich bezbronnych ciał na pastwę losu. Przełknęła ślinę i podreptała do Ostrego Kwiatu, stercząc nad nią z zagubieniem na mordce i usiłując odgadnąć, gdzie teraz była i jakie przygody przeżywała w świecie duchów... Nagle pstrokata kotka się ocknęła, co tak wystraszyło Korę, że zassała głośno powietrza i cofnęła o krok.
- Ostry Kwiecie! Dobrze, że nic się nie stało, ale... Powiedz, widziałaś coś... Tam? Jak usnęłaś? Bo usnęłaś, wiesz? - wymruczała po chwili, a głos drżał jej od wyraźnych emocji.
Obie kocice wymieniły parę uwag, nim dołączył do nich znowu Polny Chwast. Westchnienie. Polna Gwiazda. Szara ponownie zatrzymała tlen w płucach, kiedy rosły kocur obrzuciwszy się z partnerką paroma "czułostkami", zwrócił się następnie bezpośrednio do niej, ot, takiej tam Szarej Kory. W pierwszym odruchu młoda wojowniczka przymknęła powieki i pochyliła pyszczek, aby oddać cześć należną nowemu Przywódcy. Bardzo, bardzo należną, wszak mimo obaw związanych z życiem Polnego, czy raczej jego długością, wierzyła całym sercem, że będzie najlepszym liderem spośród tych, których mieli dotychczas.
- Polna Gwiazdo - szepnęła, po czym spojrzała prosto w zielonkawe oczy kocura, w których lśniła zaraźliwa radość, odwaga i nadzieja na lepsze jutro.
- Tak, tak. Wszystko w najlepszym porządku - potwierdziła, uśmiechając się leciutko, acz znacząco. On wiedział, Ostry Kwiat wiedziała i ona również, ale była gotowa zachować małą wpadkę partnerki Gwiazdy dla siebie.
Ruszyli do domu. Kora puściła przodem cieniste papużki-nierozłączki, a sama obejrzała się jeszcze tęsknie przez ramię za Szepczącą Sadzawką, ale w gruncie rzeczy odchodziła stąd w dobrym nastroju i z motywacją na kilka kolejnych księżyców. Jeszcze tu wróci...
z/t
![[Obrazek: VDeFTXy.png]](https://i.imgur.com/VDeFTXy.png)
★★★
Siedzę, czasem coś bredzę
Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
Dlatego leżę, sam już nie wierzę w nic
Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
Ze we snie wisze, ale cos slysze?
Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos...
...
...
...
...
...
...
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W