18.02.2021 10:57
Piękne i świetne, przynajmniej dla niektórych - jak na przykład dla cudem ocalonej od śmierci Wzbierającej Fali. Mniej idealnie świat wyglądał w oczach Pomurnik, co zresztą nie powinno być chyba żadnym zaskoczeniem, zważywszy na to, że jej głównym zajęciem było między innymi narzekanie. Czas do spotkania z Cytrynką upływał przerażająco powoli; mróz jak chwycił, to nie chciał puścić, a Pomurnik codziennie - budząc się - zadawała sobie pytanie, w jaki sposób jeszcze nie zamieniła się w kostkę lodu. Jakby tego było mało, jeden z Dwunożnych, od którego niekiedy wyciągała jedzenie, postanowił wyjechać i od kilku wschodów słońca nie pojawiał się w okolicy. Chce się żyć.
Szła przez Łan Rzepaku, przy każdym stawianym kroku czując przejmujący chłód płynący od zamarzniętej, pokrytej warstwą twardego śniegu ziemi. Gdzieś w tej okolicy mieszkał Szczekaczka - samotnik, któremu swego czasu wyświadczyła przysługę i z którego długo wdzięczności zamierzała właśnie skorzystać. Z pewnością byłoby milej przesiedzieć parę chwil w jego ciepłym legowisku, niż zamarzać w tej istnej epoce lodowcowej - bo i przerzedzone futerko chroniło przed zimnem jedynie w minimalnym stopniu. Szkoda tylko, że ten głupi włóczęga wybrał sobie na siedzibę jakąś całkowitą pipidówę!
- Hej, hej, w wyznaczonej mi godzinie, hej, hej, zasnę sobie w swej mogile, hej, hej, ha! Hej, hej, moje kości tu zbieleją, hej, hej, moje ciało tu pogrzebią, hej, hej, ha! - zanuciła rymowankę, której nauczyło ją kilka kotów na Osiedlu. Jej zachrypnięty, niski, starczy głos sprawiał fałszywe wrażenie, jakoby przez pole szła jakaś staruszka.
Szła przez Łan Rzepaku, przy każdym stawianym kroku czując przejmujący chłód płynący od zamarzniętej, pokrytej warstwą twardego śniegu ziemi. Gdzieś w tej okolicy mieszkał Szczekaczka - samotnik, któremu swego czasu wyświadczyła przysługę i z którego długo wdzięczności zamierzała właśnie skorzystać. Z pewnością byłoby milej przesiedzieć parę chwil w jego ciepłym legowisku, niż zamarzać w tej istnej epoce lodowcowej - bo i przerzedzone futerko chroniło przed zimnem jedynie w minimalnym stopniu. Szkoda tylko, że ten głupi włóczęga wybrał sobie na siedzibę jakąś całkowitą pipidówę!
- Hej, hej, w wyznaczonej mi godzinie, hej, hej, zasnę sobie w swej mogile, hej, hej, ha! Hej, hej, moje kości tu zbieleją, hej, hej, moje ciało tu pogrzebią, hej, hej, ha! - zanuciła rymowankę, której nauczyło ją kilka kotów na Osiedlu. Jej zachrypnięty, niski, starczy głos sprawiał fałszywe wrażenie, jakoby przez pole szła jakaś staruszka.
Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W