Nawałnica milczała, patrząc się w kotkę jak w obrazek. Nie chciała jej opuszczać, ale im dłużej słuchała koteczki tym szybciej dochodziła do jednego wniosku. Oh, jak mogła tego nie zauważyć wcześniej?
- Nigdy nie byłaś szczęśliwa w Klanie, prawda? - zapytała smutno, ale delikatnie się uśmiechała. Przejrzała koteczkę na wylot. Westchnęła cicho i mocniej się przytuliła do futerka przyjaciółki. - Dla mnie jest ważne, abyś była szczęśliwa... więc... nie mogę ciebie do niczego zmusić. Nawet jeśli bym bardzo chciała trzymać ciebie przy sobie to po prostu nie mogę - miauknęła w końcu, patrząc się prosto w turkusowe morze w ślepiach przyjaciółki. Podniosła delikatnie łeb, gdy poczuła język na swoim karku. Po jej całym grzbiecie przeszły zimne ciarki, od miejsca, gdzie poczuła język kotki do aż końcówki ogona. Jednak chętnie się temu poddała i nie zamierzała przeszkadzać Jemiole w gładzeniu jej futerka.
Wysłuchała kolejnych słów kocicy i spojrzała na nią błyszczącymi ślepiami. Słuchała dokładnie i analizowała swoje szanse, że uda jej się wyjść z tego bez szwanku. Skinęła delikatnie łbem i polizała Jemiołę po policzku.
- Kiedyś do ciebie przyjdę - zadecydowała, po chwili spoglądając w jej ślepka. Uśmiechnęła się delikatnie do Jemiołki. Kiedyś do niej przyjdzie, mając nadzieję, że ją spotka. Po zapachu znajdzie koteczkę, czy jakkolwiek inaczej. Znajdzie ją. Znajdzie ją tyle razy ile będzie musiała.
Kiedy Jemioła zaczęła mówić o tym, że piórka nie są najlepszym wyborem Nawałnica westchnęła.
- Może racja, ale... kwiatki się szybko zepsują, zgniją. A nie chcę, aby moja pamiątka po tobie... Zniknęła - mruknęła dość smutnawo, spoglądając na koteczkę. Kiedy położyła głowę na barku zauważyła pod futrem blizny na jej ślicznym, drobnym ciele. Podniosła łapę i odsłoniła je spod futra, aby móc je podziwiać całej okazałości. Przytuliła się mocniej do kryzy, nadal lustrując wzrokiem blizny.
- Są... Piękne - powiedziała, komentując owe rany. Nie chciała pytać o ich historię, bo ta może być bolesna. Nie chciała, aby kotka czuła przez nią ból. Dlatego tylko skomentowała ich wygląd, bo według kremowej wojowniczki te były piękne. Zjawiskowe.
Kiedy się ułożyły na miękkiej trawie, poczuła jak serce jej mocniej bije. Jak przyspiesza i zwalnia. Była szczęśliwa. Kotka poczuła, jak nosem Jemioła sobie toruje drogę do jej skóry, na co wojowniczka tylko cicho, rozkosznie zamruczała. Była z nią teraz tutaj szczęśliwa. Chciała z tej chwili korzystać tyle, ile mogła. Zapamiętać ją. Już na zawsze. Bolało ją, że zaraz będą musiały się rozstać. Czuła, jak przez to rozrywa się jej serce.
- Perkoz i Łupina... Perkoz... Jest cichutka. Trenuje powoli, ale jest tak wrażliwa. Strasznie wrażliwa. Łupina. Kończy trening. Nie mogę się doczekać, aż już będzie wojownikiem. Twoi rodzice. Dobrze się czują. Jak zawsze, nic się nie zmieniło większego. Żółta Łapa... ma kociaki z Błękitną Tonią, ale zaginął. Co do kociaków - już zaczęły treningi. Są wesołe i zdrowe. Wilga i Bażant też niestety zaginęli, przepadli z dnia na dzień - mruknęła spokojnie. Spojrzała się prosto na kotkę, dzieliła ją taka mała odległość od jej pyszczka. Jej wibrysy drgaly delikatnie. "Ale ty wróciłaś" dodała w myśli i mocniej przycisnęła Jemiołę do swojego ciała.
≡ g e t  d o w n ≡
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W