I usłyszał w końcu! Usłyszał kroki z góry i już był pewny, że to ta sama ciemna kotka, która go wychowywała i zostawiła na chwilę samego. Ale ujrzał czyiś inny pysk i przylgnął do ściany dziury, w której się znajdował. Usłyszał jednak słowo "skarbie". A było ono dość znajome, gdyż tak właśnie nazywała go jego mama. Nigdy nie powiedziała do niego jakimś konkretnym imieniem, tylko wymyślała różne określenia. Wielu z nich kocię nie było w stanie zapamiętać, a że praktycznie ciągle je zmieniała i często używała jedynie określenia skarbie, kochanie i malutki to właśnie to uznawał on za swoje nazewnictwo. Skąd miał niby wiedzieć, że używała ich w kompletnie innym kontekście?
Większa od niego, ale zgrabna łapa przybliżyła się do wejścia nory i mały wyobraził sobie jak owa łapa go zgniata albo pożera. Zamiast tego jednak pysk dużo starszej od niego kotki przybliżył się do niego i złapał go za kark nim zdążył w ogóle pisknąć, więc postanowił dać upust emocjom po tym fakcie i to wtedy wydobył z siebie owy dźwięk.
Lądując na ziemi, o dziwo w jednym kawałku, bo to przecież nie był nikt znajomy, osoba przedstawiła się. Określenie "Lawendowa" brzmiało dla niego bardzo przyjemnie i od razu się odstresował. Lubił takie słowa! Nie kojarzyły się z niczym złym i można było ich śmiało używać.
Wtem jednak po jego rozmyślaniu doszedł do faktu, że przecież kotka spytała go o imię. Mógł więc od razu odpowiedzieć z pełną dumą - Skalb! I... i k-oanie - mając oczywiście na myśli tamte trzy określenia. Zaraz rzucił jeszcze trzecim - Maly! - by dopełnić informacje i tamta mogła zweryfikować jak młody się zwie.
Gdy owinęła go swoim ogonem zapewne poczuła, że kociak jest zimny. W norze zdecydowanie nie panowała najwyższa temperatura, a takie małe gniotki musiały przecież mieć czasem zapewniane trochę ciepła.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W