Pozwoliła swoim ledwo widocznym i zarysowanym mięśniom rozluźnić się i skinęła liliowemu kocurowi głową jakoby... w podzięce? Pstrokata miała mieszane uczucia, nie wiedząc, czy w jednej chwili nieznajomy nazywa ją głupią i naiwną, a w drugiej mówi, że i najlepszym mógłby się zdarzyć wypadek. Chyba była zbyt niedoświadczona w socjalizowanie się z innymi kotami, by dobrze odczytać intencje kryjące się za jego słowami.
Patrzyła na niego mimowolnie z jakimś szacunkiem w swoim wzroku, dostrzegając iż był on wyższym i lepiej zbudowanym od niej osobnikiem, poprzez co wnioskować mogła, że był starszy i zdecydowanie bardziej doświadczonym od niej samej, której wiedzę możnaby prędzej porównać do młodego kocięcia, co to dopiero miałoby rozpocząć nauki. Dostrzegła jego uśmiech, przez chwilę zastanawiając się czy może nie zrobiła czegoś nie tak, ale za chwilę pozwoliła intruzyjnym myślom uciec w dal, słysząc jego odpowiedź. Skinęła mu głową, pokazując, iż będzie o tym pamiętała. Nie była zdecydowanie typem kota, który wykorzystywałby innych dla swoich własnych korzyści. Wręcz przeciwnie, czasami jej serce mogłoby się wydawać zbyt dobrym i naiwnym na ten świat, który w głębi chował intrygi i tajemnice i czasem był mniej kolorowym i przyjaznym, niż Antylopie się wydawało. Skłoniła się z lekka, mimo wszystko w środku wciąż będąc wyuczoną odpowiednich manier, wiedząc, że nieładnie by wyszło, gdyby zdecydowała się nie podziękować i po prostu puścić to mimo uszu. - I od kogo będą kierowane pozdrowienia...? - odchrząknęła lekko, by móc odezwać się ciut głośniej i oddychając powoli, zastanawiając się nad swoimi dalszymi słowami. - Zrozumiem... jeśli wolisz by ta wiedza pozostała tajemnicą. - miauknęła, nie chcąc naciskać na liliowego w kwestii zdradzenia jej swojej tożsamości. Brzmiało to z lekka głupio, gdy pomyślała o tym bardziej, ale ostrożności nigdy za wiele. Może z owym Szorstkim Głosem mieli jakiś szyfr, który pozwoliłby na rozpoznanie siebie nawzajem, nie zdradzając niewtajemniczonym swoich prawdziwych osobowości. Na własną łapę uznała jednak, iż tym bardziej głupszym byłoby, gdyby sama zaczęła milczeć w tej kwestii i wybierając te najbardziej z ogarniętych szarych komórek, odezwała się ponownie. - Jestem... Antylopa. - dodała to już trochę ciszej, nie chcąc całemu lasowi zdradzać swojej tożsamości. Kto wie, może gdyby natrafiła za moment na mniej pomocnego przybysza, który podsłyszałby ich rozmowę, mogłaby mieć niezłą cenę wystawioną za swoją głowę. A tak przynajmniej mówiły jej te najbardziej przerażone myśli w jej głowie, nie będące zbyt racjonalnymi.
Skinęła mu od razu głową, wiedząc, że obiecała mu nie marnować jego czasu i wiedząc, że pewnie tak prędko ta wędrówka nie minie i stanęła na łapach, stawiając po chwili swój pierwszy niepewny krok w stronę kocura. - Myślę, że możemy iść. - było to jej pierwsze, poważniejsze i bardziej pewne siebie słowa, które padły z jej pyszczka i wymienione zostały pomiędzy dwójką orientali. Tak naprawdę nic więcej nie trzymało jej w tym miejscu, co najwyżej mogłaby tu ją spotkać albo wieczna samotność, albo pierwsze lepsze pożarcie przez kogoś większego. Wystarczająco czasu spędziła już krążąc i błądząc w błędnym kole podróży, a gorzej będzie, jeśli zacznie się niedługo ściemniać.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W