#11
Zdawało mu się, że najoptymistyczniej patrzy na wyprawę Voodoo - bo tylko ona miała w jego oczach jako taki humor. Przynajmniej odpowiadała na to co mówił. Inna sprawa była z Pokrzywą, która humoru raczej nie miała. Nie przeszkadzało mu to w każdym razie. Nie spotkał się z panienkami dla przyjemności, a dla interesów, prawda? Jakby chciał sobie z nimi rozmawiać czy się wygłupiać, znalazłby sobie bardziej dogodną porę. Wtedy, kiedy nie trzeba ratować tego, co ich Przywódca zepsuł.
Z każdym krokiem czuł się ciut pewniej, raźniej. Nie było głupich uwag, nie działo się nic co mogłoby doprowadzić do jakichś przykrości - była cisza. Roche szedł dość szybko, pewnie, uważnie rozglądał się na boki, wiedząc że z każdej strony może nadejść zagrożenie. I już przez moment myślał, że nadeszło! Sarna nagle przeleciała obok, przez co na moment się zatrzymał, dając znak grupie by też na moment przystanęli, on sam ugiął się na łapach patrząc w teren przed nimi, nasłuchując co się dzieje w okolicy. Spodziewał się psa - wiedział od Barwnego Płomienia osobiście, że bestie mogą się kręcić tutaj. A psia sfora chyba jak najbardziej mogła gonić za bogu winną sarną, choćby dla zabawy, prawda? Minęło dobrych trzydzieści sekund - nie działo się nic. Roche stanął prosto, machnął głową i rzucił do reszty, że "coś mu się przewidziało", dodając zaraz "chodźcie". Szczerze, wolał robić takie krótkie, małe przerwy w chwilach takich jak ta. Lepsze to, niż wejście na bydlaka który ich rozszarpie.
Dotarcie do Punktu Obserwacyjnego nie było wielce wymagające czy trudne. Nie stało im nic na drodze by iść dalej, prawda? Nie szli na tyle długo, by się zmęczyć. Nie tracąc czasu, po prostu maszerował z kotami dalej w stronę Gniazd pośród Turzycy, licząc na to że i teraz nic ich nie zatrzyma.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W