19.05.2021 08:13
Sarna na chwilę zbiła kotkę z chodu, jednak po chwili wszystko wróciło do normy. Wszystko uważnie obserwowała, nasłuchiwała więc szok z nadbiegającego zwierzęcia nie był aż taki duży.
- Nie - przyznała szczerze. Nikt nie rzucił się na nią z pazurami, że jest z Klanu. Może warto będzie podzielić się szczątkami swojej historii z innymi kotami? Może wtedy ona dowie się wtedy czegoś o nich? - Za moich czasów w ogóle nie było wojny. Nawet żadnej większej bitwy. I nie kojarzę, aby parę księżyców przed moim narodzeniem coś takiego miało miejsce - objaśniła. Kojarzyła, że ona i Dymny wspólnie pokonali lisa, ale coś poza tym? Nie pamiętała żadnej wyprawy nawet na borsuka. Przywódcy starali się załatwiać wszystko po pokojowemu.
Wtem przypomniały jej się dawne tereny. Te nad Wielką Wodą, o których mówiła matka. gdyby nie nadeszły ich dwunogi mogliby tam iść. Ale z tego i tak nic nie będzie, nie zna do nich drogi.
Spokojna wyprawa zakończyła się, a w zamian za nią zjawiły się kolejne kłopoty. Zające, motyle i inne pszczółki nie były jednym z nich. Przejść przez Czarny Ogon czy bagno? Jako cienista wiedziała, że przez bagno można być wciągniętym, jeśli nie będzie się wystarczająco uważać, lub iść za szybko. Czy Roche, jak w zasadzie rozbrykany kociak będzie w stanie iść naprawdę powoli, ale i wystarczająco szybko? Z kolei strumyk może ich porwać, a ona pływać nie umie. Jeśli jednak będzie miała napięte mięśnie i będzie wystarczająco dobrze opierać się prądowi, nic nie powinno im przeszkodzić. Jak jednak poradzi sobie reszta? Biorąc pod uwagę ich wiek, mogą być za słabi by bez problemów przejść na drugą stronę używając strumienia. Ale czy tu liczy się jedynie siła? Tak wskazuje logika, ale co z praktyka? Nim zdołała cokolwiek zaproponować, Roche wysnuł pomysł, który brzmiał w miarę sensownie. Musieli znaleźć drogę bezpieczną dla kociąt i Dyni, lecz także i dla wojowników.
- Uważajcie - rzuciła, nie chcąc pochwalać planu. Ona sama na nic lepszego by nie wpadła, ale plan kocura przecież mógł nie wypalić. - Idę pierwsza - poinformowała Pokrzywę bez czekania na jej odpowiedź, jednak jej wieść była skierowana również do wszystkich. Musiała sprawdzić, czy młodsza kotka poradzi sobie z prądem, czy woda jest bezpieczna, aby w razie problemów skoczyć jej na pomoc. Nie czekała na potwierdzenia, zaprzeczenia i przypuszczenia. Czas ich gonił, a strach nie miał prawa przejąć nad nimi kontroli. Musieli biec, musieli ratować Nowy Świt.
Weszła do strumienia. Napięła mięśnie i skupiła się na tafli. Nie może popełnić błędu. Jeśli wszystko poszłoby po jej myśli, kotka starałaby się przejść przez wodę uważając na prądy, starając się wybierać jak najmniej rwącą wodę oraz tą jak najpłytszą. Ponadto, starała się przenieść ciężar ciała na łapy, aby zwiększyć swoją wagę, a jej kroki byłyby uważne, stawiane z rozwagą. Nie miała pojęcia, jak ma przejść przez wodę poprawnie, ale taka droga, taki sposób, na logikę, wydawał się być najbardziej odpowiedni.
- Nie - przyznała szczerze. Nikt nie rzucił się na nią z pazurami, że jest z Klanu. Może warto będzie podzielić się szczątkami swojej historii z innymi kotami? Może wtedy ona dowie się wtedy czegoś o nich? - Za moich czasów w ogóle nie było wojny. Nawet żadnej większej bitwy. I nie kojarzę, aby parę księżyców przed moim narodzeniem coś takiego miało miejsce - objaśniła. Kojarzyła, że ona i Dymny wspólnie pokonali lisa, ale coś poza tym? Nie pamiętała żadnej wyprawy nawet na borsuka. Przywódcy starali się załatwiać wszystko po pokojowemu.
Wtem przypomniały jej się dawne tereny. Te nad Wielką Wodą, o których mówiła matka. gdyby nie nadeszły ich dwunogi mogliby tam iść. Ale z tego i tak nic nie będzie, nie zna do nich drogi.
Spokojna wyprawa zakończyła się, a w zamian za nią zjawiły się kolejne kłopoty. Zające, motyle i inne pszczółki nie były jednym z nich. Przejść przez Czarny Ogon czy bagno? Jako cienista wiedziała, że przez bagno można być wciągniętym, jeśli nie będzie się wystarczająco uważać, lub iść za szybko. Czy Roche, jak w zasadzie rozbrykany kociak będzie w stanie iść naprawdę powoli, ale i wystarczająco szybko? Z kolei strumyk może ich porwać, a ona pływać nie umie. Jeśli jednak będzie miała napięte mięśnie i będzie wystarczająco dobrze opierać się prądowi, nic nie powinno im przeszkodzić. Jak jednak poradzi sobie reszta? Biorąc pod uwagę ich wiek, mogą być za słabi by bez problemów przejść na drugą stronę używając strumienia. Ale czy tu liczy się jedynie siła? Tak wskazuje logika, ale co z praktyka? Nim zdołała cokolwiek zaproponować, Roche wysnuł pomysł, który brzmiał w miarę sensownie. Musieli znaleźć drogę bezpieczną dla kociąt i Dyni, lecz także i dla wojowników.
- Uważajcie - rzuciła, nie chcąc pochwalać planu. Ona sama na nic lepszego by nie wpadła, ale plan kocura przecież mógł nie wypalić. - Idę pierwsza - poinformowała Pokrzywę bez czekania na jej odpowiedź, jednak jej wieść była skierowana również do wszystkich. Musiała sprawdzić, czy młodsza kotka poradzi sobie z prądem, czy woda jest bezpieczna, aby w razie problemów skoczyć jej na pomoc. Nie czekała na potwierdzenia, zaprzeczenia i przypuszczenia. Czas ich gonił, a strach nie miał prawa przejąć nad nimi kontroli. Musieli biec, musieli ratować Nowy Świt.
Weszła do strumienia. Napięła mięśnie i skupiła się na tafli. Nie może popełnić błędu. Jeśli wszystko poszłoby po jej myśli, kotka starałaby się przejść przez wodę uważając na prądy, starając się wybierać jak najmniej rwącą wodę oraz tą jak najpłytszą. Ponadto, starała się przenieść ciężar ciała na łapy, aby zwiększyć swoją wagę, a jej kroki byłyby uważne, stawiane z rozwagą. Nie miała pojęcia, jak ma przejść przez wodę poprawnie, ale taka droga, taki sposób, na logikę, wydawał się być najbardziej odpowiedni.
- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W