21.05.2021 15:34
- Na pewno nie - od górnie spisała na starty pytanie Nowicjuszki, jednak mówiąc to w delikatny sposób, tak, aby jej nie urazić. - Miałam coś koło dwóch księżyców jak w wróciłam z mamą do Klanu, a przez ten czas niewiele pamiętam - nie kojarzyła, aby ktokolwiek pomógł im w tamtej sytuacji. Były pozostawione same sobie, ba, była zostawiona na łaskę Jesionowej Kory i szczęścia, więc gdyby ktoś pomógł im w niedoli imię jegomościa byłoby wryte w mózg Kos jak imiona rodziców.
W pierwszej chwili sądziła, że słowa Pokrzywy są kierowane w jej kierunku. Że jest zbyt troskliwa, ale to zwracała się do Rocha. Ten nie pozostał jej dłużny. Nie odparł jej jedynie, a coś dodał, co tylko zwiększyło rozmiar konfliktu, nawet z przekleństwami. Widziała złość w oczach kotki, widziała niezadowolenie w oczach kocura. Zasugerowano jej dowództwo, ci dalej się sprzeczali. Nie chciała odbierać kocurowi zadania do wykonania, czegoś, w czym mógł się wykazać. Od czasu do czasu zerkała uspokajająco na Nowicjuszkę, gdyż ta również nie wyglądała na zadowolona
z obrotu sprawy. Nie do końca chciała zabierać głos w tej sprawie, ale musiała. To ona sprawowała nad nimi opiekę.
- Koniec kłótni - rzuciła delikatnie ostrzej, a dotychczasowy kamienny wyraz pyska również przybrał mniej, ale tylko trochę mniej przyjemny, zarys. - Nie możemy się tutaj sprzeczać. Zrobicie to obozie, o ile będzie taka potrzeba. Jeśli Roche faktycznie zacznie mieć problemy z dowodzeniem, ja je przejmę. Na razie, dla dobra całego Nowego Świtu, musicie zaprzestać swoje negatywne odczucia wobec innych - założyła odgórnie. Znała ta tereny, ale dalszych już nie. Dobrze by było, aby ktoś bardziej obeznany prowadził na nowych terenach Nowego Świtu.
- I tak, Szepcząca Sadzawka - poprawiała Voodoo - to święte miejsce dla Klanów. Mogę wam o nim opowiedzieć więcej jeśli chcecie. W nowym obozie mogę wam nawet opowiedzieć o wiele więcej o Klanach, ale najpierw trzeba go znaleźć - ponagliła. Jedna to kocur, póki co, dowodził i to on musiał iść dalej.
W pierwszej chwili sądziła, że słowa Pokrzywy są kierowane w jej kierunku. Że jest zbyt troskliwa, ale to zwracała się do Rocha. Ten nie pozostał jej dłużny. Nie odparł jej jedynie, a coś dodał, co tylko zwiększyło rozmiar konfliktu, nawet z przekleństwami. Widziała złość w oczach kotki, widziała niezadowolenie w oczach kocura. Zasugerowano jej dowództwo, ci dalej się sprzeczali. Nie chciała odbierać kocurowi zadania do wykonania, czegoś, w czym mógł się wykazać. Od czasu do czasu zerkała uspokajająco na Nowicjuszkę, gdyż ta również nie wyglądała na zadowolona
z obrotu sprawy. Nie do końca chciała zabierać głos w tej sprawie, ale musiała. To ona sprawowała nad nimi opiekę.
- Koniec kłótni - rzuciła delikatnie ostrzej, a dotychczasowy kamienny wyraz pyska również przybrał mniej, ale tylko trochę mniej przyjemny, zarys. - Nie możemy się tutaj sprzeczać. Zrobicie to obozie, o ile będzie taka potrzeba. Jeśli Roche faktycznie zacznie mieć problemy z dowodzeniem, ja je przejmę. Na razie, dla dobra całego Nowego Świtu, musicie zaprzestać swoje negatywne odczucia wobec innych - założyła odgórnie. Znała ta tereny, ale dalszych już nie. Dobrze by było, aby ktoś bardziej obeznany prowadził na nowych terenach Nowego Świtu.
- I tak, Szepcząca Sadzawka - poprawiała Voodoo - to święte miejsce dla Klanów. Mogę wam o nim opowiedzieć więcej jeśli chcecie. W nowym obozie mogę wam nawet opowiedzieć o wiele więcej o Klanach, ale najpierw trzeba go znaleźć - ponagliła. Jedna to kocur, póki co, dowodził i to on musiał iść dalej.
- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W