#43
Kos i Voodoo wyraziły jakiekolwiek zainteresowanie, Pokrzywa nie. Kto by się spodziewał! Nie przejął się tym ani trochę, tak szczerze. Wstał, nic mu nie było, nie potrzebował tłumu zapłakanych kotów, które są przy nim. Wyrazy zainteresowania jednak przyjął pozytywnie, bo chociaż komuś zależało na jego zapchlonym zadzie.
- Tego złego śmierć szybo nie weźmie - odparł bez wahania Kos, która stwierdziła że Roche żyje. Nawet jakby jakieś martwe paskudztwa się do niego dobrały, to przywróciłyby go do życia, żeby nie musieć się z tym przyjemniakiem użerać.
- Nie ma słowa sprzeciwu, więc ruszamy. Robi się późno, nie wiadomo czy nie będzie nam potrzebny dłuższy postój - to skierował szczególnie do Kos. On nie chciał robić przerw, na nic. Ciągle poganiał, ciągle się spieszył, chciał mieć podróż za sobą. Raz za troskę dostał po łapach, teraz myślał po prostu o celu, nie o emocjach, nie o odczuciach innych. Ani swoich. Po prostu musieli znaleźć obóz.
Ruszył. Jak zapowiadał, będą iść na północ, wzdłuż drogi. Może teraz będzie bez żadnych niespodzianek w postaci pędzących wprost na niego potworów.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W