14.06.2021 15:38
Kos, po tym jak Roche do niej dołączył, zwolniła odrobinę, przejmując kontrolę nad emocjami. Ona sama takiego wyprzedzania nie uważała za nic złego, ba, wręcz twierdziła że miała do tego pełne prawo nie tylko ze względu na wiek, ale też i doświadczenie, które w razie nagłego wypadku z pewnością by się jej przydało. Nie chciała jednak irytować kocura, które lada chwila mógł wybuchnąć. Przeszli wiele, a celowe gotowanie emocji nie pomagało nikomu. Nim zdołała odezwać się słowem, na ich horyzoncie zjawił się nie tylko tajemniczy starzec, ale i odpalił się Roche, który to właśnie na nią spojrzał. Bała się odpowiadać, ba, wziąć odpowiedzialność za konsekwencje, ale dostała dość dobry motywator. Po pierwsze, to ona była najstarsza i to ona poniekąd odpowiadała za przyszłość Nowego Świtu, a po drugie, Roche zdążył już zagrozić kocurowi.
- Przepraszam za niego - wyszła dość szybko przed niego, posyłając staruszkowi przepraszające spojrzenie, aby po chwili odwrócić łeb w kierunku swojego kocura i posłać mu ostrzejsze spojrzenie, nakazujące odwrót i pozostawienie sytuacji jej. Zawalił, więc jak mówiła, przejmie kontrolę nad wyprawą, ale do tego musieli przejść później. Pod żadnym pozorem nie mogli wrócić z krwią na łapach. - Mam nadzieję, że jego błędy nie zachęcą Pana do ataku. Chcemy tę rozmowę przeprowadzić pokojowo, uniknąć rozlewu krwi i wrogów - czy nazywanie go Panem nie było dziwne? Czy się nie obrazi? Nie czuła nikogo poza nim, ale zawsze mógł ktoś nadciągnąć. Wyglądał na odrobinę niepewnego, nie powinni mieć problemów.
- Tak jak zostało wspomniane, poszukujemy nowych terenów, a to zbiorowisko skały i krzew nadaj się wprost idealnie. Poszukujemy takiego miejsca od jakiegoś czasu i chcemy je zająć, rzecz jasna jeśli nie jest zajęte przez kogoś innego. Jestem Kos - głos miała spokojny, nie ostry, w odróżnieniu od Rocha. Nie twierdziła, że odpuszczą taką okazję na obóz. Miała nadzieję, że nic nie pomyliła i wyjdzie dobrze. Zastanawiała się, czy dodać coś jeszcze, ale odpuściła. Nie chciała uchylać zbyt wiele, gdyż nie wiedziała, jak zostanie postrzeżona. Nie wszyscy byli pozytywnie nastawieni do Klanów.
- Przepraszam za niego - wyszła dość szybko przed niego, posyłając staruszkowi przepraszające spojrzenie, aby po chwili odwrócić łeb w kierunku swojego kocura i posłać mu ostrzejsze spojrzenie, nakazujące odwrót i pozostawienie sytuacji jej. Zawalił, więc jak mówiła, przejmie kontrolę nad wyprawą, ale do tego musieli przejść później. Pod żadnym pozorem nie mogli wrócić z krwią na łapach. - Mam nadzieję, że jego błędy nie zachęcą Pana do ataku. Chcemy tę rozmowę przeprowadzić pokojowo, uniknąć rozlewu krwi i wrogów - czy nazywanie go Panem nie było dziwne? Czy się nie obrazi? Nie czuła nikogo poza nim, ale zawsze mógł ktoś nadciągnąć. Wyglądał na odrobinę niepewnego, nie powinni mieć problemów.
- Tak jak zostało wspomniane, poszukujemy nowych terenów, a to zbiorowisko skały i krzew nadaj się wprost idealnie. Poszukujemy takiego miejsca od jakiegoś czasu i chcemy je zająć, rzecz jasna jeśli nie jest zajęte przez kogoś innego. Jestem Kos - głos miała spokojny, nie ostry, w odróżnieniu od Rocha. Nie twierdziła, że odpuszczą taką okazję na obóz. Miała nadzieję, że nic nie pomyliła i wyjdzie dobrze. Zastanawiała się, czy dodać coś jeszcze, ale odpuściła. Nie chciała uchylać zbyt wiele, gdyż nie wiedziała, jak zostanie postrzeżona. Nie wszyscy byli pozytywnie nastawieni do Klanów.
- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W