#80
Nic nawet nie zdążył zobaczyć, ledwo co się zbliżył do jednego z kamieni, gdy usłyszał za sobą głos. Na raz futro na karku się mu zjeżyło, bardziej w złości niż w strachu czy szoku. Roche raczej mało kiedy się bał, złość była jego główną emocją. Nic dziwnego więc, że reagował tak, a nie w żaden inny sposób. Nie powiedział jednak nic, aż do końca nie wysłuchał wypowiedzi kotki i nie pojął tego, co powiedziała.
- Jakby coś mnie złapało, przynajmniej Kos by wiedziała, że z obcymi się nie postępuje jak z byle bachorami - warknął cicho by słyszała go tylko i wyłącznie ona, nikt inny z wyprawy. Zaraz obrzucił ją krótkim spojrzeniem zza ramienia. - Rób co chcesz. I tak macie w dupie moje dowództwo, więc moje słowa gówno znaczą.
Rzucił krótko, w dość obojętnym tonie. Skoro twierdzili, że sobie radzą, że nie jest potrzebny - to nie. Bez niego wcale nie musieli dojść tak daleko. Wcale nie musiało iść ciągle tak dobrze, mogli być już ranni, chorzy czy nawet martwi. A jakoś nikt nie ucierpiał specjalnie. Ale oczywiście - nikt się by do tego nie przyznał dla czystej zasady, bo to Roche nimi dowodził, nikt inny. Sprawiedliwość bywa urocza. Może wyolbrzymiał, ale nie umiał patrzeć na to wszystko inaczej.
- Idziesz z troski, czy pilnować żebym nie zdezerterował? - mruknął jeszcze pod nosem, wracając do poprzedniego zadania - rozglądania się po terenach. Czegokolwiek by mu nie powiedziała, chyba i tak to nie ma znaczenia. W momencie zakończenia wyprawy Roche będzie w końcu takim samym nikim jak do tej pory.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W