#84
Dobrze, że odszedł. Gdyby słyszał jak ta stara purchawa go obraża, nie wahałby się zaatakować. Kto jak kto, ale ledwo zipiący pryk, co zaraz się przewróci powinien trzymać język za zębami, bo Roche jak nie teraz, to kiedyś podrośnie i bardzo chętnie go dorwie. Niemniej, do niczego nie dojdzie, bo nie słyszał już rozmowy, skupiają się najbardziej jak mógł na Voodoo i rozglądaniu się po okolicy.
- Pokrzywa i Kos nie podzielają tych spostrzeżeń. Kos zamiast dać mi załatwić sprawę, zaczęła gadać z tym... #### wie kim. Powinniśmy go złapać, przesłuchać, a potem przetrzymać aż padnie albo zabić. A nie, do ##### nędzy z nim rozmawiać. Ile on ma? Księżyc? Dwa? - warknął pod nosem, żeby tylko Voo go słyszała. Ogonem machał jak oszalały, czując jak złość w nim nadal się trzyma. Chciał się bić, na bogów, bardzo. Szczególnie teraz. Nawet już nie wiedział z kim bardziej, czy z Falą czy ze starym grzybem. Złość jedynie odbił na ziemi, uderzając w nią z takim impetem, żeby gruda ziemi odleciała na bok. Był wściekły. - ##########. Mam nadzieję, że skończą tę ##### rozmowę zaraz i będzie spokój. I będę mógł w końcu odpocząć od nich. Od tego wszystkiego. Wiesz jak tu było fajnie? Póki Rojst nie poszedł? Jak miałem chociaż szansę istnieć i nikt nie pluł mi w ryj, bo on chociaż starał się mi pomóc? A teraz, ##### mać, widzisz jak jest. Ja, dowódca, mówię z jakimś prawie-trupem, a tu Kos mnie zdradza i wbija pazury w brzuch. I tak tu jest z ##### każdym. Tundra i Dynia to dwa normalne koty. Reszta? ###### żart. ######## to wszystko. Poszedłbym coś zeżreć czy się czegoś napić, żeby zapomnieć, ale nawet ziół nie znam.
Pokręcił łbem na boki. Wciąż mówił na tyle cicho, żeby usłyszała go tylko srebrna kotka, nikt więcej. Nie wiedział, czy mówienie Voodoo czegokolwiek to dobry pomysł, ale na dobrą sprawę, cały Nowy Świt każde jego słowo widział jako problem. Więc chyba nie musiał się ograniczać i mógł czasem się wyżalić, że na dobrą sprawę lepiej jakby go nigdy nie było, niż jakby był tylko żeby każdy mógł z niego drwić i sprawiać mu przykrość. W czasie rozmowy doszło do obejrzenia okolicy i... nadawało się? Chyba. Było miejsce, nawet dużo miejsca. To było chyba najważniejsze. Na dźwięk szumu się rozejrzał. Wody tu nie ma, ale... może gdzieś jest? Wszedł zaraz na jedną ze skał, rozglądając się naokoło. Zaraz jeszcze kiwnął Voodoo na znak, żeby ta weszła do góry i rozglądała się z nim. Bo co to za przyjemność siedzieć bezczynnie i nic nie robić.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W