16.08.2021 23:41
Skomentowała słowa burej kocicy krótkim przytaknięciem, tym samym kończąc dyskusję i analizując nowe informację. Nie widziało jej się wykłócać godzinami o to czy dziękowanie Gwiezdnym za upolowaną zwierzynę ma sens czy też nie, szczególnie, że mistrzyni jej właśnie powiedziała, że nie musi z tego robić wielkiej szopki. Ot, mogła to robić na swój sposób, krótkim i niemym skinięciem. A to jej pasowało. Odpowiedzi na jej drugie pytanie jak i trzecie również ją usatysfakcjonowały. Kocurzyca była już tak długo terminatorką (lub po prostu Ropuchą), że nigdy nie zastanawiała się poważnie nad nocnym czuwaniem i zmianami jakie nowa ranga ze sobą niesie. Chwila refleksji i ciszy wydawała się rozsądnym pomysłem. Kto by pomyślał, że kodeks którym się kierują całe życie, napisała jakiś mądrala?
Krucza Gwiazda i Gradowy Podmuch brzmiały znajomo, tak jakby gdzieś tam w czeluściach umysłu terminatorki, niczym zakurzone księgi na strychu, ukrywały się przed światłem dziennym i pokryte były grubą warstwą pajęczyn. Grube wibrysy drgnęły, zaś nos zmarszczył się, kiedy Ropucha próbowała sięgnąć głębiej w swej pamięci i dopasować imiona do kogokolwiek... Jednak uderzenie serca później potrząsnęła głową, porzucając tą ideę. Nie widziała w tym większego sensu, Szyszka już zaspokoiła jej ciekawość, wystarczyło jej to.
Rozejrzała się po granicy z ziemiami niczyimi, zaś kiedy w oddali dało się usłyszeć ciężkiego potwora, który poruszał się szybciej niż wiatr, kocurzyca zareagowała jedynie drgnięciem czarnego ucha.
- Hm - zaczęła, przyglądając się na rząd drzew dzielących ich ziemie od Grzmiącej Ścieżki. - Nawet jak jeszt to mała kicia samotnika, czo nie? Jak te twoje? - Miauknęła zerkając na Szyszkę, przypominając sobie opowieść Zwinnej. Coś tam było o umierającej kotce i małych kędziorkach, Ropucha nie wnikała w szczegóły, jednak wydawało jej się to pasować do tematu. Ostatnie punkty kodeksu przyjęła do siebie, akceptując je niemym potaknięciem. - Ostatnie, czo? Hmm, wydawał się dłuszy jak miałam mleko pod noszem - zarechotała. - To czo teraz? Bijemy sie?
<3
Krucza Gwiazda i Gradowy Podmuch brzmiały znajomo, tak jakby gdzieś tam w czeluściach umysłu terminatorki, niczym zakurzone księgi na strychu, ukrywały się przed światłem dziennym i pokryte były grubą warstwą pajęczyn. Grube wibrysy drgnęły, zaś nos zmarszczył się, kiedy Ropucha próbowała sięgnąć głębiej w swej pamięci i dopasować imiona do kogokolwiek... Jednak uderzenie serca później potrząsnęła głową, porzucając tą ideę. Nie widziała w tym większego sensu, Szyszka już zaspokoiła jej ciekawość, wystarczyło jej to.
Rozejrzała się po granicy z ziemiami niczyimi, zaś kiedy w oddali dało się usłyszeć ciężkiego potwora, który poruszał się szybciej niż wiatr, kocurzyca zareagowała jedynie drgnięciem czarnego ucha.
- Hm - zaczęła, przyglądając się na rząd drzew dzielących ich ziemie od Grzmiącej Ścieżki. - Nawet jak jeszt to mała kicia samotnika, czo nie? Jak te twoje? - Miauknęła zerkając na Szyszkę, przypominając sobie opowieść Zwinnej. Coś tam było o umierającej kotce i małych kędziorkach, Ropucha nie wnikała w szczegóły, jednak wydawało jej się to pasować do tematu. Ostatnie punkty kodeksu przyjęła do siebie, akceptując je niemym potaknięciem. - Ostatnie, czo? Hmm, wydawał się dłuszy jak miałam mleko pod noszem - zarechotała. - To czo teraz? Bijemy sie?
<3
owo
14
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W